24.11.2023, 00:17 ✶
I taka właśnie była Florence Bulstrode: gotowa zrezygnować z wydarzenia stworzonego specjalnie z myślą o niej, bo jego nawiedziło wspomnienie ojca. Patrick pokręcił głową. Nie mógł i nie chciał ani jej tego zrobić, ani po raz kolejny zmarnować ich spotkania. Korciło go, żeby dotknąć lekko jej ręki i ścisnąć ją na znak protestu, ale bycie zimnym skutecznie powstrzymywało go przed takimi gestami.
- W porządku. Nie dzieje się nic złego – sprostował szczerze. To znaczy… może się działo, może właśnie jego lojalność została wystawiona na ciężką próbę, ale Patrick – jeśli tylko nie musiał to nie działał w pośpiechu. Więc zamiast zrywać się z fotela i przepychać ku wyjściu z sali kinowej, zamiast łapać za pióro i smarować do Albusa Dumbledore’a wściekłe: „czy wiedziałeś? WIEDZIAŁEŚ?!”, wolał obejrzeć mugolski film w miłym towarzystwie najlepszej przyjaciółki. Między kolorowymi obrazami, gorącą kawą i chrupiącymi orzeszkami w czekoladzie, mógł ochłonąć i zastanowić się, co naprawdę dawało mu wspomnienie ojca. Jak powinien na nie zareagować i czy w ogóle powinien, bo może pewne trupy w szafie powinny pozostać tylko trupami w szafie? A manipulującym dyrektorem naprawdę wiodło przekonanie, że działał w imię przeklętego für das größere wohl?
Znowu pokręcił głową. Uśmiechnął się, nawet całkiem szczerze, bo nie uśmiechał się chcąc ukryć szalejące w głowie myśli, ale dlatego, że był tutaj akurat z Florence. I tym razem powinni to spotkanie spędzić bez gwałtownych emocji z jego strony, prędkich ucieczek i osobliwych pretensji.
- Patrz, zaczyna się mugolska magia – rzucił ciszej.
Ekran rozbłysnął. Pojawiły się na nim pierwsze ruchome obrazy. Patrick odwrócił głowę w jego stronę. Do końca seansu w pełni poświęcił się oglądaniu filmu, od czasu do czasu, najwyżej zerkając w stronę Florence - żeby zobaczyć jakie wrażenie wywierało na niej mugolskie kino. Po seansie zresztą wypytał ją o jej wrażenia a potem odprowadził do domu.
- W porządku. Nie dzieje się nic złego – sprostował szczerze. To znaczy… może się działo, może właśnie jego lojalność została wystawiona na ciężką próbę, ale Patrick – jeśli tylko nie musiał to nie działał w pośpiechu. Więc zamiast zrywać się z fotela i przepychać ku wyjściu z sali kinowej, zamiast łapać za pióro i smarować do Albusa Dumbledore’a wściekłe: „czy wiedziałeś? WIEDZIAŁEŚ?!”, wolał obejrzeć mugolski film w miłym towarzystwie najlepszej przyjaciółki. Między kolorowymi obrazami, gorącą kawą i chrupiącymi orzeszkami w czekoladzie, mógł ochłonąć i zastanowić się, co naprawdę dawało mu wspomnienie ojca. Jak powinien na nie zareagować i czy w ogóle powinien, bo może pewne trupy w szafie powinny pozostać tylko trupami w szafie? A manipulującym dyrektorem naprawdę wiodło przekonanie, że działał w imię przeklętego für das größere wohl?
Znowu pokręcił głową. Uśmiechnął się, nawet całkiem szczerze, bo nie uśmiechał się chcąc ukryć szalejące w głowie myśli, ale dlatego, że był tutaj akurat z Florence. I tym razem powinni to spotkanie spędzić bez gwałtownych emocji z jego strony, prędkich ucieczek i osobliwych pretensji.
- Patrz, zaczyna się mugolska magia – rzucił ciszej.
Ekran rozbłysnął. Pojawiły się na nim pierwsze ruchome obrazy. Patrick odwrócił głowę w jego stronę. Do końca seansu w pełni poświęcił się oglądaniu filmu, od czasu do czasu, najwyżej zerkając w stronę Florence - żeby zobaczyć jakie wrażenie wywierało na niej mugolskie kino. Po seansie zresztą wypytał ją o jej wrażenia a potem odprowadził do domu.
Koniec sesji