Nie każdy może pozwolić sobie na bycie sobą w obecności innych, zwłaszcza osób, które za dobrze się nie zna. Przywdziewanie odpowiednich masek, potrafi chronić to, kim się naprawdę. Dostosowując do otoczenia. Niektórzy nie kryją się ze swoim prawdziwym obliczem, jak Nicholas, trzymając jasny dystans od wielu osób. Nie, żeby Yaxley miał jakieś problemy ze sobą, przebywając w tłumie. Ale bezpieczniej, kiedy nikt do niego się nie przywiązuje i on do kogoś. Biorąc pod uwagę, dla kogo pracuje, kogo popiera i gdzie działa. Nie narażając tych, co nie powinni się mieszać do jego życia.
Może się narzucał, może powinien ją zostawić samą. A może i on sam trochę potrzebował z nią posiedzieć? Zajął miejsce obok, skoro mu je wskazała. I przez jakąś chwilę, w milczeniu obserwowali gwiazdy na niebie.
- Tak. Bezsenność.Potwierdził. Problem dotykający wielu czarodziei, którzy ciągle pracują lub ich organizm źle znosi zmiany harmonogramu funkcjonowania za dnia i nocy. Żeby być wypoczętym, będzie musiał przed snem wypić eliksir.
- Jego dziadek zajmował się sprowadzaniem herbat i nauczył też odpowiedniego parzenia. Dużo podróżował.
Wyjaśnił umiejętności swojego kolegi, skąd opanował taką dziedzinę. I naprawdę, parzenie herbaty wychodziło mu bardzo dobrze. Rozmowy na konkretne tematy były dobre, kiedy nie chodziło o plotkowanie czy narzekanie o pogodę. Cynthia dobrze potrafiła ocenić Nicholasa, który preferował rozmowy na konkretne tematy.
- Wszystko gra. Nie przejmuj się.
Zapewnił, dla uspokojenia posyłając lekki uśmiech. Co rzadko się zdarza w jego przypadku. Mógłby ją zapytać, czy coś widziała. Lecz może będzie lepiej nie poruszać tego tematu. Udawać, że nic nie miało miejsca. Jej słowa były dla niego alarmem, że sam był nieostrożny ze swoim zachowaniem i mimiką twarzy. Musiał to zmienić tak, aby nie miała powodu się martwić.