16.11.2022, 20:50 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.11.2022, 20:52 przez Florence Bulstrode.)
Były takie dni, gdy nic nie wychodziło. Ze względu na zdecydowaną nadaktywność transmutowanego dzieciaka, dwa zaklęcia chybiły celu, a Florence nawet przez ułamek sekundy przeszło przez myśl, że może należało dać jej wyfrunąć przez to okno… chociaż tak naprawdę nigdy by czegoś tego nie zrobiła.
- Zróbcie coś! Moja córka! Moja córka! Ta wariatka rzuca zaklęcia w moją córkę! - zaczął krzyczeć nieszczęsny ojciec dziecka, podskakując i wymachując rękami. Przy okazji zagradzając Florence drogę do nieszczęsnej stażystki, która usiłowała bronić się przed atakami dzioba. Mirabel najwyraźniej bardzo nie chciała dać się schwytać. Szarpała nóżką, z całej niewielkiej siły, tkwiącej w drobnym ciałku, wymachiwała skrzydłami, i próbowała udziobać pannę Slughorn...
Bulstrode, nie mając większych szans na zrobienie dwóch rzeczy na raz, wypuściła chłopca. Ten na szczęście nie rzucił się do ucieczki. Zamiast tego usiadł pod ścianą i zaczął wyć głośno, że "on wcale nie chciał" i "to Marcus chciał zamienić ją w ptaszka, żeby odleciała i żeby był z nią spoookój".
- Proszę się odsunąć, już! - nakazała ostro Florence, bezceremonialnie przepychając się obok mężczyzny.
Machnęła ponownie różdżką, tym razem starając się rozproszyć magię, która wyposażyła dziewczynkę w ostry dziób. Zdecydowanie wolałaby zrobić to w gabinecie, po odpowiednich badaniach, łącząc rozproszenie z transmutacją, ale to, że Fernah najwyraźniej działa się krzywda, skłonił ją do bardziej zdecydowanych działań. Tylko ona mogła krzywdzić swoich stażystów.
- Finite!
Dziób znikł nagle - i tym razem w ramię Fernah uderzyła tylko mała główka, nagle znów dziecięca, chociaż skrzydła wciąż wyrastały z pleców dziecka. Ptasi, ostry dziób znikł bez śladu.
- Zróbcie coś! Moja córka! Moja córka! Ta wariatka rzuca zaklęcia w moją córkę! - zaczął krzyczeć nieszczęsny ojciec dziecka, podskakując i wymachując rękami. Przy okazji zagradzając Florence drogę do nieszczęsnej stażystki, która usiłowała bronić się przed atakami dzioba. Mirabel najwyraźniej bardzo nie chciała dać się schwytać. Szarpała nóżką, z całej niewielkiej siły, tkwiącej w drobnym ciałku, wymachiwała skrzydłami, i próbowała udziobać pannę Slughorn...
Bulstrode, nie mając większych szans na zrobienie dwóch rzeczy na raz, wypuściła chłopca. Ten na szczęście nie rzucił się do ucieczki. Zamiast tego usiadł pod ścianą i zaczął wyć głośno, że "on wcale nie chciał" i "to Marcus chciał zamienić ją w ptaszka, żeby odleciała i żeby był z nią spoookój".
- Proszę się odsunąć, już! - nakazała ostro Florence, bezceremonialnie przepychając się obok mężczyzny.
Machnęła ponownie różdżką, tym razem starając się rozproszyć magię, która wyposażyła dziewczynkę w ostry dziób. Zdecydowanie wolałaby zrobić to w gabinecie, po odpowiednich badaniach, łącząc rozproszenie z transmutacją, ale to, że Fernah najwyraźniej działa się krzywda, skłonił ją do bardziej zdecydowanych działań. Tylko ona mogła krzywdzić swoich stażystów.
- Finite!
Dziób znikł nagle - i tym razem w ramię Fernah uderzyła tylko mała główka, nagle znów dziecięca, chociaż skrzydła wciąż wyrastały z pleców dziecka. Ptasi, ostry dziób znikł bez śladu.
Rzut PO 1d100 - 87
Sukces!
Sukces!