24.11.2023, 10:18 ✶
Nie miała pojęcia, co siedzi w głowie Tristana, ale może to i lepiej? To nie był czas ani miejsce na to, by próbować go przekonać, że ma błędne mniemanie o sobie. Gdy dał jej znak, wyszła za nim z cmentarza. Odwróciła się jeszcze, by zapamiętać to miejsce. Było dla Tristana ważne, i chociaż nie chciała się wtrącać i wbijać klinem, bo tak postrzegała swoją obecność tu, to chciała przynajmniej zapamiętać.
Ze zdziwieniem przyjęła fakt, że chwycił ją za rękę. Ostatnio łapała się na tym, że to ona w dużej mierze inicjowała kontakt fizyczny. Z reguły to robiła w kierunku osób, które lubiła, ale z Tristanem ostatnio zaczęło być inaczej. Zorientowała się, że od jakiegoś czasu szuka w zasadzie pretekstu, by poprawić mu włosy, dotknąć ręki czy go przytulić. Nachmurzyła się odrobinę na to odkrycie, bo ostatnim czego chciała, to przekraczanie granic, które każdy miał. I chociaż Tristan nigdy nie dał jej odczuć tego, że mu to przeszkadza, to nie chciała by czuł się niekomfortowo. Poza tym nie był chyba zainteresowany fizyczną relacją, chociaż sama już nie wiedziała, co o tym myśleć. Nie puściła jednak jego ręki, ba - ścisnęła ją lekko i posłała Tristanowi ostrożny uśmiech.
Mimo iż to była kolejna wycieczka autobusem, wydawała się być nie mniej zafascynowana podróżą. Na wiele pytań już jej odpowiedział, ale wciąż pozostawało co najmniej drugie tyle. Nawet najgłupsze, najbardziej oczywiste rzeczy były dla Olivii tajemnicą. Zresztą nigdy nie ukrywała tego, że większą część dzieciństwa spędziła wśród magicznej części społeczności, stąd te braki w wiedzy, które próbowała nadrabiać.
- Będziesz mnie niósł do domu, bo coś czuję, że nie będę w stanie się ruszyć - powiedziała, otwierając szeroko oczy na reklamę cudów, które sprzedawali w kawiarni. Niemal przyciskała nos do szyby. W kwestii jedzenia była jak dziecko. Gdy zachęcił ją, weszła bez oporów do kawiarni i rozejrzała się. Najpierw uderzył ją charakterystyczny zapach świeżo mielonej kawy, syropów i słodyczy. Dopiero później jej oczy pochwyciły szczegóły wystroju wnętrza. Zaskoczyła ją przytulność i spokój, panujące w środku. Nieczęsto chodziła do takich miejsc, zwykle kręciła się po barach, bo tam można było spotkać najciekawszych ludzi. Ale chyba zmieni zdanie, bo tu było po prostu cudownie. Pochwyciła kątem oka wolny stolik przy ścianie i pokazała go. Nie był na totalnym uboczu, ale zapewniał trochę prywatności. Mogli w spokoju rozmawiać, nie bojąc się że ktoś niepowołany będzie nadstawiał ucha. Bo mimo iż Olivia wiedziała, że wśród mugoli trzeba uważać z rozmowami, to nie zawsze jej się to udawało. - Tam?
A chciała poruszyć z nim jedną kwestię. Ale to jak zamówią, przecież nie będą rozmawiać w drzwiach.
Ze zdziwieniem przyjęła fakt, że chwycił ją za rękę. Ostatnio łapała się na tym, że to ona w dużej mierze inicjowała kontakt fizyczny. Z reguły to robiła w kierunku osób, które lubiła, ale z Tristanem ostatnio zaczęło być inaczej. Zorientowała się, że od jakiegoś czasu szuka w zasadzie pretekstu, by poprawić mu włosy, dotknąć ręki czy go przytulić. Nachmurzyła się odrobinę na to odkrycie, bo ostatnim czego chciała, to przekraczanie granic, które każdy miał. I chociaż Tristan nigdy nie dał jej odczuć tego, że mu to przeszkadza, to nie chciała by czuł się niekomfortowo. Poza tym nie był chyba zainteresowany fizyczną relacją, chociaż sama już nie wiedziała, co o tym myśleć. Nie puściła jednak jego ręki, ba - ścisnęła ją lekko i posłała Tristanowi ostrożny uśmiech.
Mimo iż to była kolejna wycieczka autobusem, wydawała się być nie mniej zafascynowana podróżą. Na wiele pytań już jej odpowiedział, ale wciąż pozostawało co najmniej drugie tyle. Nawet najgłupsze, najbardziej oczywiste rzeczy były dla Olivii tajemnicą. Zresztą nigdy nie ukrywała tego, że większą część dzieciństwa spędziła wśród magicznej części społeczności, stąd te braki w wiedzy, które próbowała nadrabiać.
- Będziesz mnie niósł do domu, bo coś czuję, że nie będę w stanie się ruszyć - powiedziała, otwierając szeroko oczy na reklamę cudów, które sprzedawali w kawiarni. Niemal przyciskała nos do szyby. W kwestii jedzenia była jak dziecko. Gdy zachęcił ją, weszła bez oporów do kawiarni i rozejrzała się. Najpierw uderzył ją charakterystyczny zapach świeżo mielonej kawy, syropów i słodyczy. Dopiero później jej oczy pochwyciły szczegóły wystroju wnętrza. Zaskoczyła ją przytulność i spokój, panujące w środku. Nieczęsto chodziła do takich miejsc, zwykle kręciła się po barach, bo tam można było spotkać najciekawszych ludzi. Ale chyba zmieni zdanie, bo tu było po prostu cudownie. Pochwyciła kątem oka wolny stolik przy ścianie i pokazała go. Nie był na totalnym uboczu, ale zapewniał trochę prywatności. Mogli w spokoju rozmawiać, nie bojąc się że ktoś niepowołany będzie nadstawiał ucha. Bo mimo iż Olivia wiedziała, że wśród mugoli trzeba uważać z rozmowami, to nie zawsze jej się to udawało. - Tam?
A chciała poruszyć z nim jedną kwestię. Ale to jak zamówią, przecież nie będą rozmawiać w drzwiach.