Na pewno byłoby prościej, gdyby Norka po prostu uciekła. To nie tak, że nie myślała o tym od samego początku. Nie chciała jednak znowu narobić sobie wstydu, oczywiście nic nie poszło po jej myśli. Powinna się przyzwyczaić do tych ciągłych kompromitacji. Nie wiedziała dlaczego zawsze takie sytuacje przytrafiały się jej? Może faktycznie została przeklęta, to nie było normalne, żeby jeden człowiek miał aż takiego pecha.
Nie myślała o niczym konkretnym, kiedy zaczęła spadać. Próbowała się ratować, ale nie wyszło - żadna nowość. Jej życie było pełne rozczarować. Miała jednak trochę szczęścia, bo jej wybranek uratował ją przed solidnym przydzwonieniem o posadzkę. Był zdecydowanie bardzo zwinny, chociaż nie udało mu się wygrać z jej pierdołowatością. Ten sukces jej jednak wcale nie cieszył.
Leżała więc na tej ziemi, nie do końca wiedząc co powinna zrobić. Czuła wzrok tych wszystkich ludzi skierowany ku nim. Łudziła się, że może nikt nie skojarzy jej twarzy. Nie podzieliła się przecież swoim imieniem, powinna być bezpieczna, chociaż jak tak dalej pójdzie to powiążą ją z tymi wszystkimi najbardziej głupimi sytuacjami i gdy znowu wydarzy się coś takiego to od razu będą wiedzieć, że na pewno brała w tym udział.
Kandydat, którego wybrała okazał się na szczęście nie mieć kija w dupie, albo nie dawał po sobie znać, że ten upadek bardzo go zirytował. Kiedy pomógł jej wstać spojrzała na ziemię, gdzie dostrzegła guziki, które musiały zostać oderwane od jego koszuli podczas tego wypadku. Szybko poradził sobie z facetem od BHP, na całe szczęście, wolała, żeby teraz było przy nich jak najmniej osób. Musiała się uspokoić i udawać, że nic się przecież nie stało, a to całkiem normalne, że wywrócili się tutaj przy tych wszystkich ludziach, chociaż niezupełnie takiego zakończenia się spodziewała.
- Cóż, najwyraźniej tak działasz na kobiety. - Norka zarumieniła się delikatnie, ale cieszyło ją, że mężczyzna podszedł do tego z humorem. To zdecydowanie ułatwiało jej radzenie sobie z tą sytuacją. Może faktycznie nie było się czym przejmować?
Poczuła ciepło jego dłoni, nie przeszkadzało jej to jednak. Miała świadomość, że w stresie ludzie reagowli różnie, zakładała, że dla niego to też nie była normalna sytuacja. Skąd mogła wiedzieć, że na co dzień często gości na scenie. Z tego, co usłyszała był jedynie piekarzem, nie miała pojęcia, że to wszystko było kłamstwem, a ona była przy tym tak nawina, że łatwo jej było uwierzyć we wszystko, co zostało powiedziane.
Mężczyzna całkiem sprawnie skierował ich na bok, żeby mogli na spokojnie porozmawiać. Wreszcie z dala od tych wszystkich osób, które kręciły się wokół. - Chyba tak, dziękuję. - Pomógł jej przecież nie umrzeć tutaj przed tymi wszystkimi osobami i zamortyzował upadek.
- Tak, możemy, to dobry pomysł. - Przynajmniej nikt nie będzie słuchał, o czym rozmawiają. Wyjazd do Paryża mógł brzmieć atrakcyjnie, tylko czy faktycznie? Czy w ogóle mogła sobie pozwolić na coś takiego? Zakładała, że skoro on chce o tym porozmawiać, to pewnie nie chce jechać, może się rozczarował? Kto wie, czego oczekiwały osoby, które brały udział w tym całym widowisku.
Przez krótką chwilę wpatrywała się w jego klatkę piersiową, chcąc nie chąc znajdowała się ona na wysokości jej głowy, a że było na co popatrzeć, to to robiła. Złapała się na tym dopiero w momencie, w którym się zakrył.
Ruszyła więc w kierunku tego korytarza, żeby mieć to już za sobą. Przystanęła dopiero w momencie, w którym wydawało jej się, że są w odpowiedniej odległości, że nikt nie może ich podsłuchać. - Nie chcesz jechać do tego Paryża? - Zapytała wprost, bo w zasadzie dlaczego by nie. Uniosła głowę do góry, żeby spojrzeć na jego twarz, nie miała pojęcia, co siedzi w głowie tego mężczyzny i to ją chyba trochę niepokoiło. Z drugiej jednak strony dawno w jej życiu nie wydarzyło się nic równie emocjonującego i niespodziewanego jak ta cała randka w ciemno. Na pewno nie omieszka podziękować Erikowi za to wszystko.