24.11.2023, 13:54 ✶
- Dzień dobry, pani Degenhardt - przywitał się Darcy, z pewną ulgą, że drzwi faktycznie otworzyła kobieta, a nie jakichś zbir, zaś mieszkanie, do którego go wprowadzono, nie wyglądało na jakąś absolutnie zapyziałą norę. Uśmiechnął się w głęboko zakorzenionym odruchu kogoś, kto zawsze chciał przed innymi wypadać jak najlepiej, a że twarz miał całkiem sympatyczną, wyglądało to nawet szczerze. Lockhart prezentował się jak miły, dobrze sytuowany chłopiec... którym zresztą nawet przez większość czasu faktycznie był, bo te paskudniejsze cechy charakteru ujawniały się w bardzo określonych sytuacjach. Czy był wiarygodny? To już mogła być kwestia dyskusyjna, chociaż na pewno nie należał do ludzi znikąd - jego nazwisko ukazywało się i na okładkach prasy, pod pisanymi przez niego artykułami, i na okładkach książek.
- Na całe szczęście umiem się teleportować, nie było więc żadnych problemów - zapewnił, rozglądając się krótko po pomieszczeniu, zanim zajął miejsce w fotelu. Wciąż był trochę zdenerwowany, ale nie dawał tego po sobie poznać. Nerwy te brały się z dwóch źródeł - po pierwsze, przebywał na Nokturnie, z obcą osobą.
Po drugie, chciał zamówić portret Eunice, a to wywoływało całą masę sprzecznych uczuć w jego duszy. Momentami wpadał w samozachwyt nad doskonałym pomysłem i był pewien, że nikt nigdy nie dał jej lepszego prezentu. Później myślał z przerażeniem, że na pewno się jej nie spodoba i to beznadziejny pomysł. Chwilami chciał dać jej najpiękniejszy podarek, by wywołać uśmiech na twarzy dziewczynami - a chwilami kusiło go, by pominąć jej urodziny wyniosłym milczeniem, bo przecież uległa ojcu, bo chciała poślubić innego... A potem, w przerwach pomiędzy zastanawianiem się, gdzie mógłby znaleźć kogoś, kto pozbyłby się z tego świata Ulyssesa Rookwooda, uznawał, że jednak da jej ten portret, niech wisi gdzieś, gdzie oboje będą na niego patrzyć, Rookwood i ona, by zawsze im o nim przypominał.
- Jak wspominałem listownie, mój znajomy Owen nabył jakiś czas temu jedną z pani prac. Tak się składa, że poszukuję kogoś, kto mógłby namalować dla mnie obraz. To ma być prezent urodzinowy ode mnie i od mojej siostry dla naszego drogiej przyjaciółki - powiedział, i kłamiąc, i mówiąc prawdę. Bo Eunice była ich drogą przyjaciółką, od wielu lat, ot teraz Darcy kompletnie oszalał na jej punkcie na skutek magii Beltane. I zasadniczo prezent miał być głównie od niego. Ale mimo całej złości i zazdrości, nie pozwoliłby sobie na nieostrożny dobór słów, który mógłby sprawić, że rozejdą się jakieś plotki, które Eunice zaszkodzą. - Mam jej zdjęcia, bo oczywiście, skoro to ma być niespodzianka, nie można w tym wypadku malować z natury, że tak to ujmę. I kilka sugestii, co do tego, jak obraz miałby wyglądać. Jestem gotów przelać na pani konto w banku Gringotta zadatek.
@Lavinia Degenhardt
- Na całe szczęście umiem się teleportować, nie było więc żadnych problemów - zapewnił, rozglądając się krótko po pomieszczeniu, zanim zajął miejsce w fotelu. Wciąż był trochę zdenerwowany, ale nie dawał tego po sobie poznać. Nerwy te brały się z dwóch źródeł - po pierwsze, przebywał na Nokturnie, z obcą osobą.
Po drugie, chciał zamówić portret Eunice, a to wywoływało całą masę sprzecznych uczuć w jego duszy. Momentami wpadał w samozachwyt nad doskonałym pomysłem i był pewien, że nikt nigdy nie dał jej lepszego prezentu. Później myślał z przerażeniem, że na pewno się jej nie spodoba i to beznadziejny pomysł. Chwilami chciał dać jej najpiękniejszy podarek, by wywołać uśmiech na twarzy dziewczynami - a chwilami kusiło go, by pominąć jej urodziny wyniosłym milczeniem, bo przecież uległa ojcu, bo chciała poślubić innego... A potem, w przerwach pomiędzy zastanawianiem się, gdzie mógłby znaleźć kogoś, kto pozbyłby się z tego świata Ulyssesa Rookwooda, uznawał, że jednak da jej ten portret, niech wisi gdzieś, gdzie oboje będą na niego patrzyć, Rookwood i ona, by zawsze im o nim przypominał.
- Jak wspominałem listownie, mój znajomy Owen nabył jakiś czas temu jedną z pani prac. Tak się składa, że poszukuję kogoś, kto mógłby namalować dla mnie obraz. To ma być prezent urodzinowy ode mnie i od mojej siostry dla naszego drogiej przyjaciółki - powiedział, i kłamiąc, i mówiąc prawdę. Bo Eunice była ich drogą przyjaciółką, od wielu lat, ot teraz Darcy kompletnie oszalał na jej punkcie na skutek magii Beltane. I zasadniczo prezent miał być głównie od niego. Ale mimo całej złości i zazdrości, nie pozwoliłby sobie na nieostrożny dobór słów, który mógłby sprawić, że rozejdą się jakieś plotki, które Eunice zaszkodzą. - Mam jej zdjęcia, bo oczywiście, skoro to ma być niespodzianka, nie można w tym wypadku malować z natury, że tak to ujmę. I kilka sugestii, co do tego, jak obraz miałby wyglądać. Jestem gotów przelać na pani konto w banku Gringotta zadatek.
@Lavinia Degenhardt