Krzyk przeciął przestrzeń sztyletem, gdy klątwa powędrowała w jego kierunku, wysysając ostateczność z wnętrza; uśmiech zatańczył na wargach perfidnie, słysząc kakofonię jego cierpienia – miałki pył rzeczywistości przekształcił się w czystą ekstazę, malującą się na jej obliczu nieprzejednanie, tak, jakby doświadczała najbardziej dotkliwego z uniesień.
Loretta już dawno przestała krzywdzić w myśl wyższej wartości czy własnych reguł; wiosna otuliła ją miękko całunem gwałtowności i czystej, bezpardonowej chęci krzywdzenia dla samej krzywdy. Prawdopodobnie był to z większych oznak jej upadku moralnego, który rozszerzał nad ciemnowłosą głową swoje poły; chciała słyszeć wrzask, chciała, aby cierpiał – zupełnie tak, jak cierpiała ona, nie miała jednak w tym wyższego celu, chciała go ukarać, zemścić się, popchnąć go do ekstremum.
Rozlany bladym mlekiem uśmiech rozszerzył kąciki ust w ekstazie.
Kierowała ku niemu swoją różdżkę, zadając ból najbardziej wymyślny spośród istniejących. Jego krzyk rozbijał się o ściany gwałtownie, on zaś – kulił się na podłodze, poddając się prawdopodobnie największemu z okrucieństw, które kiedykolwiek były w niego wymierzone.
W ostatnim geście, zamachnęła się obcasem i przygniotła jego dłoń, słysząc syknięcie wymieszane z gruchotem kości; odsunąwszy różdżkę, nachyliła się ku niemu jedynie, mając pewność, iż w żaden sposób nie sięgnie swojej różdżki i z diabłem czającym się w tęczówkach owiała go tym przeklętym zapachem bergamotek.
– Nie wymażę ci pamięci z jednego, prostego względu – chcę, abyś pamiętał, kto zesłał na ciebie tak ogromny ból. Chcę, aby moja twarz nawiedzała cię po nocach i z dziką przyjemnością stanę się twoim boginem – zaczęła powoli, głosem tak stoicko spokojnym, że mrożącym krew w żyłach nieomal.
– Powiedz komukolwiek, czego doświadczyłeś, piśnij jedno słowo – zniszczę cię. Powróć kiedykolwiek do Anglii – zniszczę cię. Pojaw się w moim życiu jeszcze raz – zniszczę cię – wycedziła. – Mam nadzieję, że się rozumiemy.
Cofnęła się od mężczyzny, wzrok przekierowując na Dianę, dając jej okazję ku wypowiedzeniu paru słów, może wyważeniu odpowiednich czynów; po chwili jednak skinęła jej głową w kierunku drzwi, zadając nieme pytanie.