24.11.2023, 22:45 ✶
Olivia zaczęła wertować menu. Przeleciała wzrokiem szybko po napojach, wiedząc już co wybierze. Na dłużej zatrzymała się na deserach. Zmarszczyła lekko brwi i przygryzła wnętrze policzka, jak zawsze gdy nad czymś się intensywnie zastanawiała. Chwilę się tak zastanawiała, aż w końcu jej wzrok padł na jakiś lodowo-owocowy deser. Wydawał się najmniej przesłodzony i na niego się zdecydowała.
- Pokaż co chcesz - uniosła wzrok na Tristana i puknęła palcem w menu. Było dla niej oczywiste, że ona zamówi. Po pierwsze, będzie szybciej. Po drugie - nie miała z tym problemu, o czym Ward przekonał się, gdy podeszła do nich kelnerka. Olivia zamówiła to, co chciał Tristan, zamówiła dla siebie deser ale potem się zawahała. - Ta herbata jaśminowa którą tu macie, to skąd jest?
Nie była napastliwa. W zasadzie nigdy taka nie była - tak jak w tej chwili zwykle pytała się z szerokim uśmiechem. Kelnerka jednak musiała być prawdziwą profesjonalistką - na każde pytanie Olivii o smak herbaty, czy to susz czy torebka, odpowiadała z takim samym uśmiechem, choć nieco bardziej stonowanym, niż uśmiech którym raczyła ją Quirke. Pewnie dlatego, że Olivia na pewno nie była pierwszą wariatką, którą spotkała w swojej karierze zawodowej.
Chwilę zajęło rudowłosej wybranie odpowiedniej herbaty - tym razem postawiła na białą. Stwierdziła, że skoro kelnerka jej taką doradza, bo będzie dobrze współgrać z deserem, to jej zaufa. Poza tym lubiła białe herbaty, były bardzo delikatne. Dziewczyna zabrała menu i zostawiła przyjaciół samych sobie. Wyraz twarzy Olivii gwałtownie się zmienił, gdy wbiła spojrzenie niebieskich oczu w Tristana. Zastukała paznokciami w blat stołu; wyglądała na zamyśloną. I trochę zaniepokojoną.
- Dlaczego nie pokazałeś mi wiadomości o tym, że możesz gdzieś ze mną jechać? Zamknąłeś notatnik - zapytała spokojnie, przekrzywiając głowę. Jej spojrzenie nieco się ociepliło, gdy dodała kolejne słowa do swojej wypowiedzi. - Jeśli nie chcesz, to nie mów. Po prostu nie myślałeś chyba, że tego nie zauważę, skoro napisałeś na tej samej stronie dokąd idziemy?
Wydęła lekko usta w grymasie oburzenia, choć nie wyglądała na złą. W oczach Olivii odbijało się teraz dużo emocji, ale żadna z nich nie była negatywna. Żadnych wyrzutów czy rozpaczy lub złości. Po prostu nuta niezrozumienia, może trochę zwątpienia. I niepokoju.
- To nie tak, że jestem dzieckiem które przyciąga kłopoty, wiesz? Może tylko czasami. Ale jeśli byś ze mną gdzieś pojechał, to trzymałabym się blisko, żeby nie narobić ci problemów z gonieniem mnie. Wiem że czasem bywam lekkomyślna, ale wyobraź sobie że nie uciekam gdy zobaczę motyla. To zdarzyło się tylko raz i miałam pięć lat, a potem rąbnęłam w drzewo i się nauczyłam że tak nie wolno - mrugnęła do niego z rozbawieniem. No przecież by nie musiał jej na smyczy trzymać. Zwykle gdy odbiegała, to było to na znanym terenie, i zaraz wracała.
- Pokaż co chcesz - uniosła wzrok na Tristana i puknęła palcem w menu. Było dla niej oczywiste, że ona zamówi. Po pierwsze, będzie szybciej. Po drugie - nie miała z tym problemu, o czym Ward przekonał się, gdy podeszła do nich kelnerka. Olivia zamówiła to, co chciał Tristan, zamówiła dla siebie deser ale potem się zawahała. - Ta herbata jaśminowa którą tu macie, to skąd jest?
Nie była napastliwa. W zasadzie nigdy taka nie była - tak jak w tej chwili zwykle pytała się z szerokim uśmiechem. Kelnerka jednak musiała być prawdziwą profesjonalistką - na każde pytanie Olivii o smak herbaty, czy to susz czy torebka, odpowiadała z takim samym uśmiechem, choć nieco bardziej stonowanym, niż uśmiech którym raczyła ją Quirke. Pewnie dlatego, że Olivia na pewno nie była pierwszą wariatką, którą spotkała w swojej karierze zawodowej.
Chwilę zajęło rudowłosej wybranie odpowiedniej herbaty - tym razem postawiła na białą. Stwierdziła, że skoro kelnerka jej taką doradza, bo będzie dobrze współgrać z deserem, to jej zaufa. Poza tym lubiła białe herbaty, były bardzo delikatne. Dziewczyna zabrała menu i zostawiła przyjaciół samych sobie. Wyraz twarzy Olivii gwałtownie się zmienił, gdy wbiła spojrzenie niebieskich oczu w Tristana. Zastukała paznokciami w blat stołu; wyglądała na zamyśloną. I trochę zaniepokojoną.
- Dlaczego nie pokazałeś mi wiadomości o tym, że możesz gdzieś ze mną jechać? Zamknąłeś notatnik - zapytała spokojnie, przekrzywiając głowę. Jej spojrzenie nieco się ociepliło, gdy dodała kolejne słowa do swojej wypowiedzi. - Jeśli nie chcesz, to nie mów. Po prostu nie myślałeś chyba, że tego nie zauważę, skoro napisałeś na tej samej stronie dokąd idziemy?
Wydęła lekko usta w grymasie oburzenia, choć nie wyglądała na złą. W oczach Olivii odbijało się teraz dużo emocji, ale żadna z nich nie była negatywna. Żadnych wyrzutów czy rozpaczy lub złości. Po prostu nuta niezrozumienia, może trochę zwątpienia. I niepokoju.
- To nie tak, że jestem dzieckiem które przyciąga kłopoty, wiesz? Może tylko czasami. Ale jeśli byś ze mną gdzieś pojechał, to trzymałabym się blisko, żeby nie narobić ci problemów z gonieniem mnie. Wiem że czasem bywam lekkomyślna, ale wyobraź sobie że nie uciekam gdy zobaczę motyla. To zdarzyło się tylko raz i miałam pięć lat, a potem rąbnęłam w drzewo i się nauczyłam że tak nie wolno - mrugnęła do niego z rozbawieniem. No przecież by nie musiał jej na smyczy trzymać. Zwykle gdy odbiegała, to było to na znanym terenie, i zaraz wracała.