24.11.2023, 22:54 ✶
Kiedy znaleźli się na uboczu, a Edge upewnił się, że na pewno nikt za nimi nie idzie, zatrzymał się z Lizzie przy ścianie, a konkretniej - zatrzymał ją przy ścianie. Sam oparł się nad nią ręką, żeby w ten charakterystycznie żenujący sposób zawisnąć w górze jak ktoś kompletnie dominujący nad sytuacją. Musiał być naprawdę kiepskim piekarzem, albo przynajmniej pechowym, bo kiedy się tak nad nią pochylał, to ta koszula przestała ładnie trzymać się narzuconego jej ułożenia i dziewczyna mogła zauważyć, że oprócz tatuaży miał na ciele kilka wyraźnych blizn od rozcięć. Były wygojone, ale wciąż zauważalne - jak głębokie musiały być, że pozostały po nich tak wyraźne ślady pozostawało wyłącznie w strefie domysłów - nierozważne pocięcie się w kuchni wydawało się być najmniej prawdopodobną opcją.
- To jest pierwsza rzecz, która przyszła ci do głowy?
Mężczyzna prychnął śmiechem równie szczerym co poprzednio, kiedy wyśmiewał nieudane „udekorowanie” pokoju hotelowego, żeby jakkolwiek pogodzić to z tym, co Layla nawymyślała, wypełniając kartę zgłoszeniową. Musiał przyznać, że poniosła ją niezła fantazja i doceniał to, ale ta cała Lizzie traktowała to wszystko tak poważnie...
- Chyba tylko gej zrezygnowałby z darmowej podróży za granicę ze śliczną blondynką - zaczął, zabierając tę rękę znad jej głowy, żeby spleść ją z drugą na wysokości swojej klatki piersiowej i spojrzeć na dziewczynę z niemałym rozbawieniem. - Chodzi o to, że to o piekarzu, to fikcja literacka mojej siostry. Chyba mi to wpisała z lekką drwiną, bo uwielbiam żreć słodycze. - Postawił sprawę jasno, nie mając zamiaru kłamać, bo to kłamstwo miało krótsze nogi niż ta cała Lizzie. Skoro pracowała w zawodzie, to by się domyśliła prawdy po pierwszym zadanym mu pytaniu. Zresztą - po co miałby to ciągnąć, do absolutnie niczego się nie zobowiązał i co mu mogli za to zrobić? Zgłosić go na policję? Do diabła, on nawet nie miał nazwiska, kogo mieliby ścigać i za co?
- Ale i tak uważam, że precel się zalicza jako ciastko, czy o co w ogóle chodziło w tym pytaniu. W dupie mam waszą cukierniczą czy jakąśtam definicję - dodał bezmyślnie, jednocześnie ukazując, że kiedy znajdowali się z dala od tłumu gapiów i tej denerwującej prowadzącej, kandydat numer trzy czuł się naprawdę swobodnie. Może go bogowie stworzyli do rozmów w cztery oczy?
- To jest pierwsza rzecz, która przyszła ci do głowy?
Mężczyzna prychnął śmiechem równie szczerym co poprzednio, kiedy wyśmiewał nieudane „udekorowanie” pokoju hotelowego, żeby jakkolwiek pogodzić to z tym, co Layla nawymyślała, wypełniając kartę zgłoszeniową. Musiał przyznać, że poniosła ją niezła fantazja i doceniał to, ale ta cała Lizzie traktowała to wszystko tak poważnie...
- Chyba tylko gej zrezygnowałby z darmowej podróży za granicę ze śliczną blondynką - zaczął, zabierając tę rękę znad jej głowy, żeby spleść ją z drugą na wysokości swojej klatki piersiowej i spojrzeć na dziewczynę z niemałym rozbawieniem. - Chodzi o to, że to o piekarzu, to fikcja literacka mojej siostry. Chyba mi to wpisała z lekką drwiną, bo uwielbiam żreć słodycze. - Postawił sprawę jasno, nie mając zamiaru kłamać, bo to kłamstwo miało krótsze nogi niż ta cała Lizzie. Skoro pracowała w zawodzie, to by się domyśliła prawdy po pierwszym zadanym mu pytaniu. Zresztą - po co miałby to ciągnąć, do absolutnie niczego się nie zobowiązał i co mu mogli za to zrobić? Zgłosić go na policję? Do diabła, on nawet nie miał nazwiska, kogo mieliby ścigać i za co?
- Ale i tak uważam, że precel się zalicza jako ciastko, czy o co w ogóle chodziło w tym pytaniu. W dupie mam waszą cukierniczą czy jakąśtam definicję - dodał bezmyślnie, jednocześnie ukazując, że kiedy znajdowali się z dala od tłumu gapiów i tej denerwującej prowadzącej, kandydat numer trzy czuł się naprawdę swobodnie. Może go bogowie stworzyli do rozmów w cztery oczy?
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.