25.11.2023, 00:48 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.11.2023, 01:18 przez Nicholas Travers.)
Jeśli chodzi o kolorystykę ścian mieszkania Nicholasa, Laurent się nie pomylił. Z jakiegoś powodu posiadał nieokreślony dar czytania z ludzkich zachowań i charakteru, bezbłędnie oceniając ich miejsce zamieszkania, pod względem wnętrza. Ściany pomieszczeń miały najczęściej kolory jasnej szarości i brudnego niebieskiego. Chłodno, jak serce gospodarza.
Nicholas zauważył, że Laurent się spóźniał. Chyba podobnie było w kawiarni, kiedy byli umówieni ostatnim razem. Jeżeli to się w jego przypadku często sprawdza, będzie trzeba przywyknąć.
Zagadał do siebie z westchnięciem. Odłożył gazetę, zawiniętą tak, że sam wywiad Prewetta był na widoku. Chciał z nim między innymi o tym porozmawiać. Co chciał osiągnąć, takimi odpowiedziami.
Pukanie do drzwi, zaalarmowało Yaxleya o przybyciu gościa. Otworzył drzwi i to co zobaczył Nicholas, chyba nijak mu pasowało pod Prewetta. Rzadko chyba mieli okazję lepiej się poznać, aby widzieć go w takim odzieniu.
- Witaj. Wejdź.
Od razu zaprosił go do środka, słuchając przy okazji tego zaskoczenia zaproszeniem z jego strony.
- Jest ku temu jeden powód, o którym później porozmawiamy.
Zaznaczył, iż pewnie nie byłoby to spotkanie tak szybko planowane, gdyby nie to co wyczytał w Proroku Codziennym.
Nicholas miał już zaprowadzić swojego gościa do salonu, który był połączony z kuchnią, ale ku kolejnemu zaskoczeniu, Laurent zaczął gadać o wystroju jego wnętrza, wręczając prezent w postaci roślinki. "Przynajmniej nie jest to psianka…" - nawiązał sobie w myślach do rośliny, jaką otrzymał w prezencie jego kuzyn miesiąc temu.
- Nie przestajesz zaskakiwać.
Pokręcił głową Nicholas, lekko unosząc kącik ust w uśmiechu. Prezent przyjął. Postawił kwiatka na pustym parapecie w oknie. Jak Laurent mógł się zorientować, nie było tutaj żadnych roślin. Nie było też zdjęć rodzinnych w ramkach. Główne elementy, które uważał, że mogłyby się znajdować w samotnym mieszkaniu jego Kaja. Nie było ich. Jakby mieszkanie pełniło funkcję tylko noclegową. A może Yaxley nie rozpakował wielu rzeczy, jakie zabrał ze sobą z rodzinnego domu? Gdzieś te kartony z rzeczami spoczywając za drzwiami? Za szafą? W szafie?
- Siadaj.
Przeszli do salonu, gdzie Nicholas wskazał miejsca wolne na kanapie i fotelach. Na ławie było wszystko już podane. Napoje, szklanki, talerze i jeden duży z przystawkami owoców morza.
- Czego się napijesz?
Zapytał, jak na gospodarza przystało. Miał wino, trunki, soki. Na co tylko selkie ma ochotę.