25.11.2023, 14:17 ✶
Olivia zmarszczyła brwi, gdy charłak odszedł żeby sprawdzić, czy przejście działa. Jak nie będzie działać...
- Wybacz na chwilę, pójdę się wysuszyć - mruknęła i wzięła torbę dla niepoznaki. Weszła do łazienki i chwilę tam siedziała, zanim wyszła. Dla pijanych mugoli zapewne po prostu się przebrała, lecz Jackie mogła zobaczyć, że Olivia miała na sobie te same ubrania, co przed chwilą. Tylko suche. Włosy jednak dla niepoznaki zostawiła mokre, ale przynajmniej nie uczesała, żeby nie wyglądać jak siedem nieszczęść. Z cichym "uf" usiadła na krześle. - Ojciec pracuje w Ministerstwie, w departamencie kontroli nad magicznymi stworzeniami.
Wyjaśniła dziewczynie, zanim ponownie przyssała się do kremowego piwa. Barman jeszcze nie wrócił i Olivia obawiała się, że czeka ją podróż tam, skąd przyszła, do przejścia które działało. Co za niefart, naprawdę. Quirke westchnęła - niech się dzieje co chce, na razie mogła rozkoszować się miłym towarzystwem.
- To, jak działa Ministerstwo to archaizm. Ale myślę, że gdy tylko do głosu dojdą młodsi, to się to zmieni. Ojciec mi mówił, że szefowie departamentów mają ogromną wiedzę, ale w większości przypadków są bardzo zamknięci na nowinki. Wiesz... Po co zmieniać coś, co robili przez tyle lat, skoro "działa"? - Quirke skrzywiła się lekko. To było według niej bardzo głupie podejście, ale nie powinna wtykać nosa w nie swoje sprawy. Mogła sobie tylko pomarudzić, bo tego akurat nikt jej nie zabroni. Ale na tapecie był ciekawszy temat. - Mówisz, że miał liberalne podejście w kwestii magicznych stworzeń: chyba nie rozumiem, co masz dokładnie na myśli?
- Wybacz na chwilę, pójdę się wysuszyć - mruknęła i wzięła torbę dla niepoznaki. Weszła do łazienki i chwilę tam siedziała, zanim wyszła. Dla pijanych mugoli zapewne po prostu się przebrała, lecz Jackie mogła zobaczyć, że Olivia miała na sobie te same ubrania, co przed chwilą. Tylko suche. Włosy jednak dla niepoznaki zostawiła mokre, ale przynajmniej nie uczesała, żeby nie wyglądać jak siedem nieszczęść. Z cichym "uf" usiadła na krześle. - Ojciec pracuje w Ministerstwie, w departamencie kontroli nad magicznymi stworzeniami.
Wyjaśniła dziewczynie, zanim ponownie przyssała się do kremowego piwa. Barman jeszcze nie wrócił i Olivia obawiała się, że czeka ją podróż tam, skąd przyszła, do przejścia które działało. Co za niefart, naprawdę. Quirke westchnęła - niech się dzieje co chce, na razie mogła rozkoszować się miłym towarzystwem.
- To, jak działa Ministerstwo to archaizm. Ale myślę, że gdy tylko do głosu dojdą młodsi, to się to zmieni. Ojciec mi mówił, że szefowie departamentów mają ogromną wiedzę, ale w większości przypadków są bardzo zamknięci na nowinki. Wiesz... Po co zmieniać coś, co robili przez tyle lat, skoro "działa"? - Quirke skrzywiła się lekko. To było według niej bardzo głupie podejście, ale nie powinna wtykać nosa w nie swoje sprawy. Mogła sobie tylko pomarudzić, bo tego akurat nikt jej nie zabroni. Ale na tapecie był ciekawszy temat. - Mówisz, że miał liberalne podejście w kwestii magicznych stworzeń: chyba nie rozumiem, co masz dokładnie na myśli?