• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[7.06.1971] Herbatę najlepiej parzy się ręcznie | Olivia, Laurent

[7.06.1971] Herbatę najlepiej parzy się ręcznie | Olivia, Laurent
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#8
25.11.2023, 15:00  ✶  

To, że nie ona zrobiła samo szkło w zasadzie wiele w jego oczach nie zmieniło, a pogłębiło teraz zdumienie, aż trochę poruszył głową, mrugnął. Narysowała. Przedstawiła o co chodzi, sztukmistrz stworzył wizję w trójwymiarze. Piękna współpraca dwójki osób, które postrzegały ten świat w innych kolorach i w o wiele szerszym objęciu niż przeciętny czarodziej czy nawet mugol. No dobrze, trzeba przyznać, że umiejętności plastyczne zachwycały Laurenta wraz z tą wyobraźnią, ale faktycznie gdyby się okazało, że ona własnoręcznie tego konia stworzyła, to chyba nie potrafiłby się ogarnąć przez dłuższy moment. Wtopiony w siedzisko, które zostało mu zaproponowane, zapominając o herbacie i istnieniu bożego świata.

- Olivio, nie ma tu czego wybaczać. - Zapewnił ją bardzo poważnie, ciągle tkwiąc w swoim podziwie, zdumieniu i admiracji, która grała swoje nuty w tonacji jego głosu i przelewała się falami przez jego oczy. Falami, które chciały dotykać jej nóg, przynosić to przyjemne odczucie, kiedy za długo chodziłeś po gorącym piasku. Dotykiem pieścić, oczami błądzić - cholera, ta wiedźma naprawdę olśniewała w każdym calu. - Nawet jeśli uważasz, że rysunek był kiepski, to sprawiłaś, że powstało TO. - Wskazał tutaj na zapakowanego już pegaza, który naprawdę wsuwał się do serca Laurenta kluczem - idealnie dopasowanym do zameczka. Przekręcał się tam i sprawiał, że Laurent mógł niemal dryfować po powierzchni jak na różowej, miękkiej chmurce. I nie, nie chodzi o figurkę samą w sobie. - Nie zapominając o tym, że myślałaś o mnie na tykle, by pokwapić się do szklarza, stworzyć projekt, dopasować go... - Uśmiechnął się z tą admiracją i słodyczą. Poczuł to przyjemne mrowienie w brzuchu, które zachęcało do tego, żeby sprzeniewierzyć dzielące ich odległości i pokazać głębie tego zauroczenia, które w niego wetknęła i pozwoliła rozkwitnąć. Jakim kwiatem byłaby Olivia? Nawet nie wiedział. Była jasną gwiazdą, płomienną, ciepłem kominka i niepowtarzalną świecą z urokiem wiły i nieśmiałością Lunaballi.

- I piękna kobieta. - Sięgnął po bułeczkę, choć aktualnie ta bułeczka była ostatnią rzeczą, do której chciał wyciągać dłonie. I niekoniecznie był teraz zainteresowany ich zapachem. Stracił nawet zainteresowanie herbatą. Jego myśli stawały się zawirowane, pełne znajomej przyjemności płynącej z obcowania z osobą, która w każdym calu do siebie przyciąga. I pomyśleć, że za parę dni miał się wybierać na ślub z Victorią, ha... nie swój ślub. Jako osoba zaproszona na ślub dalszej rodziny Prewettów. Piąta woda po kisielu, ale wypadało, żeby ktoś się pojawił. Temat Aydayi zaś mógł zostawić na tych krótkich komentarzach, bo relacja łącząca go z nią była co najmniej burzliwa. Na szczęście przy tym, czym właśnie karmiła go Olivia (i nie mam tu na myśli bułeczki, którą bardzo powoli i oszczędnie Laurent skubał) nawet nie odczuł drażliwości tematu i jego delikatności. - Nie wiem, ale mam nadzieję, że się przekonam. - Pewnie sekret w tym, jak smakowała ta herbata był wypadkową bardzo wielu czynników. W końcu rośliny z różnych krańców świata różniły się ze względu na rodzaj gleby, klimat, ilość opadów. Nawet zwykły ogórek smakować potrafił inaczej w zależności od tego, w którym zakątku Anglii urósł - ale Laurent był spaczony, więc może nie warto było tego brać pod uwagę. Natomiast łączyła ich ta ciekawość. Olivia (znów) nieświadomie złapała mężczyznę na bardzo dobry haczyk. - Bardzo dobre bułeczki. - Pochwalił, notując sobie w głowie, że Olivia potrafiła dobrze piec. HA~! Frajer, hihi.

- Olivio. - To, że zaczęła z tym, że sama za siebie zapłaci w zasadzie nim trochę potrząsnęło. W jego świecie to było przecież takie naturalne, że niekoniecznie pytano w kręgach znajomych kto płaci. To było płynne. Tak samo jak on nie pytał, czym się jej odwdzięczyć za bukiet... albo nie wyjawiał tajemnic bezcenności bukietu, którego znaczenie było bardzo proste, jeśli tylko się znało na florystyce. Bo bukiet, który jej zaoferował, był zaproszeniem do flirtu. Ale czy go tak odebrała, czy też nie - nie wiedział, natomiast jeśli nie odebrała to chyba nie potrzebowała nawet tego zaproszenia. - To ja proponuję wyjazd, więc to chyba naturalne, że kwestie finansowe leżą po mojej stronie. Jesteś moim gościem. - To prawie tak, jakby miał się z nią teraz rozliczać za te bułeczki czy herbatę... Dla niego to było normalne - dla Olivii, która nie żyła na stosie galeonów, to raczej wykraczało na abstrakcję. Ale Laurent niekoniecznie miał wiele kontaktu z osobami, które same na stosie monet nie spały. Tak to naturalnie wychodziło - obracasz się w podobnych kręgach, prawda?

Popijał herbatę, ciesząc się jej smakiem, ale kiedy Olivia zaczęła mówić o Abbym, kiedy mówiła o stworzeniach, samego ścisnął go żal. Wpatrywał się w nią tak, jak człowiek może patrzeć na osobę, z której czoła chciałby ściągnąć te zmartwienia czułym dotykiem. Kiedy zaś powiedziała swoje przemyślenia apropo ostrzegania go to przeważyło szalę jego wytrzymałości. Tego wiązania sobie dłoni. Wstał powoli z krzesła i podszedł do Olivii, żeby przysunąć jedno krzesło obok niej, usiąść na nim, by nad nią nie górować, ani nie tworzyć dziwnej atmosfery skłaniającej ją do wstania. Sięgnął do jej twarzy, opierając dłoń na jej miękkim policzku. Olivia... miała chyba te oczy kobiety, która bardzo chciała, żeby ktoś nad nią jednocześnie zapanował, jak i dał jej wolność, którą chciała oddychać. Kogoś silnego, ale łagodnego. Nie miał w sobie siły. Ale potrafił ją z siebie wykrzesać, dla niej, chociaż czasami.

- Martwisz się o mnie, a pamiętasz w swojej frustracji, żeby też zatroszczyć się o siebie? Czy powinienem ci w tym pomóc, piękna Olivio? - Zapytał cicho, bo i kiedy byli tak blisko nie było potrzeby mówić głośno. - Wiesz, co widzę, kiedy na ciebie patrzę? Sunącą po niebie gwiazdę. Jaśniejszą od księżyca kometę o ognistym języku. - Przesunął palcami do jej włosów (o ile się nie odsunęła). - O taki skarb można się tylko troszczyć. I biec za jego marzeniami. - Za jej marzeniami. Bo dlaczego nie, jeśli to mogło sprawić przyjemność obu stronom?



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (5131), Olivia Quirke (4254)




Wiadomości w tym wątku
[7.06.1971] Herbatę najlepiej parzy się ręcznie | Olivia, Laurent - przez Olivia Quirke - 16.11.2023, 13:09
RE: [7.06.1971] Herbatę najlepiej parzy się ręcznie | Olivia, Laurent - przez Laurent Prewett - 20.11.2023, 01:16
RE: [7.06.1971] Herbatę najlepiej parzy się ręcznie | Olivia, Laurent - przez Olivia Quirke - 20.11.2023, 10:06
RE: [7.06.1971] Herbatę najlepiej parzy się ręcznie | Olivia, Laurent - przez Laurent Prewett - 21.11.2023, 21:13
RE: [7.06.1971] Herbatę najlepiej parzy się ręcznie | Olivia, Laurent - przez Olivia Quirke - 21.11.2023, 23:01
RE: [7.06.1971] Herbatę najlepiej parzy się ręcznie | Olivia, Laurent - przez Laurent Prewett - 24.11.2023, 16:01
RE: [7.06.1971] Herbatę najlepiej parzy się ręcznie | Olivia, Laurent - przez Olivia Quirke - 25.11.2023, 00:03
RE: [7.06.1971] Herbatę najlepiej parzy się ręcznie | Olivia, Laurent - przez Laurent Prewett - 25.11.2023, 15:00
RE: [7.06.1971] Herbatę najlepiej parzy się ręcznie | Olivia, Laurent - przez Olivia Quirke - 25.11.2023, 15:40
RE: [7.06.1971] Herbatę najlepiej parzy się ręcznie | Olivia, Laurent - przez Laurent Prewett - 26.11.2023, 10:48
RE: [7.06.1971] Herbatę najlepiej parzy się ręcznie | Olivia, Laurent - przez Olivia Quirke - 26.11.2023, 13:09
RE: [7.06.1971] Herbatę najlepiej parzy się ręcznie | Olivia, Laurent - przez Laurent Prewett - 26.11.2023, 14:35
RE: [7.06.1971] Herbatę najlepiej parzy się ręcznie | Olivia, Laurent - przez Olivia Quirke - 26.11.2023, 15:00
RE: [7.06.1971] Herbatę najlepiej parzy się ręcznie | Olivia, Laurent - przez Laurent Prewett - 26.11.2023, 18:20

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa