Coraz bardziej Rodolphus imponował Nicholasowi. Na zadane pytanie, nie udzielił odpowiedzi wprost zdradzając prawdę, a dyplomatycznie się z tego wycofał. Takich czarodziejów Yaxley szanował, że wiedzieli kiedy należy zachować w tajemnicy pewne sprawy. W tym przypadku, uważać na słowa, o których rozmawiało się ze znanym im obu Mulciberem. Lestrange sprawiał wrażenie ułożonego, ogarniętego w temacie i znającego sytuację Roberta. Skoro mieli ze sobą kontakt, Nicholasa nie zdziwiłoby, gdyby nawiązany został przez problemy brakującej dokumentacji w ich biurze.
- Dyplomatyczna odpowiedź.Nicholas docenił sposób dobranych słów. Lestrange dyskretnie uniknął tematu rozmowy na temat spraw prywatnych. Mógł jedynie domyślić się, że Rodolphus wiedział tyle samo w kwestii braku dokumentów w ich biurze, co on sam. Wspomnienie imienia Roberta, było jasnym komunikatem, że mistrz znalazł kogoś do współpracy i pozyskiwania informacji z postępów pracy w biurze badań mózgu. Znając już tyle lat Roberta, nie będzie mieszał się do ich spraw. Nawet nie zamierzał dociekać, o czym rozmawiali, czy też nad czym pracowali, jeżeli tak było. Znał swoje granice.
Nić współpracy i zrozumienia między nimi, miała prawo zaistnieć. Możliwe że już od tej rozmowy zaczęła się stopniowo budować. Od tej obecnie drobnej pomocy z dokumentami.
Nicholas nie chciał, aby pożyczone dokumenty, zbyt długo przeleżały w innym biurze lub u konkretnej osoby, gdzie nieodpowiednie oczy i ręce mogły ich dosięgnąć. To była własność komnaty śmierci. Yaxley zrobił wyjątek, aby dać szansę wznieść się zawodowo koledze samodzielnie. Aby jego obecny szef docenił starania. A nie jakiejś szlamy. Ile Nicholas mógł, tyle może tutaj pomóc.
Teczka została zamknięta i zabrana przez Lestrange’a. Nim mężczyzna postanowił opuścić pomieszczenie, musiał coś jeszcze dodać. Było to dość ważne, sądząc po jego zachowaniu i zbliżeniu przez biurko. Chłodne oczy Nicholasa obserwowały go ze spokojem i opanowaniem.- Zostaje między nami. O to możesz być spokojny.
Zapewnił go, aby niepotrzebnie się nie niepokoił, jeżeli do tego dochodziła jego duma. Czasami pomoc osób trzecich jest potrzebna, aby coś osiągnąć. Rodolphus jest jeszcze młody, kształtuje swoje doświadczenie w wielu dziedzinach, w jakich się rozwija. Ze strony Nicholasa miał zapewnione wsparcie, zrozumienie i mógł liczyć na współpracę.
Yaxley zebrał papiery i schował do teczki, którą Rodolphus przyniósł ze sobą. Jeszcze zapomni ją zabrać i znów się tutaj wróci. W międzyczasie Nicholas wysłuchał jego kolejnych zapewnień, oferowanie pomocy i gdzie go szukać. Widać po nim było, że chce móc się wykazać. Coś osiągnąć. Warto wziąć to pod uwagę.
- Doceniam i będę o tym pamiętał. Z mojej strony także możesz liczyć na pomoc i wsparcie.Odparł krótko ze spokojem i zapewnieniem, że szanuje to co sobą prezentował Lestrange i że on sam może także liczyć na pomoc z jego strony. I w przeciwieństwie do Rodophusa, Nicholas nie mówił zbyt wiele. Tylko konkretami. Nie znaczyło to, że kogoś ignorował. Doceniał to, co zaprezentował sobą w tym pomieszczeniu Lestrange. Pomyśleć, że znajomość z jedną osobą, którą oboje znali, skierowała ich ścieżki na wzajemną pomoc i współpracę w przyszłości.
- Nie. Jeżeli będę czegoś potrzebował, zgłoszę się do Ciebie. Teraz skup się na tych dokumentach, aby wyrobić do jutra. Gdyby z jakiegoś powodu Ci się nie udało, poinformuj mnie.
Odpowiedział ze spokojem i oddał mu teczkę, z jaką przyszedł, aby nie zapomniał i jej ze sobą zabrać.