25.11.2023, 19:53 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.11.2023, 19:53 przez Bard Beedle.)
Rzuty npc
Naśladowca dostrzegł Caina - więc teraz, gdy ten posłał ku nim zaklęcia, machnął różdżką. Jedno z nich rozproszył, drugie - mające zmusić do ataku mężczyznę ze związanymi rękami - sięgnęło celu. Nie przyniosło jednak wielkich rezultatów, bo chociaż oszołomiony człowiek chciał wykonać polecenie, zamiast zbić kolegę z nóg, sam tylko wyrżnął kolanami o ziemię.
Błysnęło kolejne zaklęcie, kiedy niedoszła ofiara ataku Bletchleya posłała ku niemu drętwotę.
I chociaż okno salonu nie wychodziły bezpośrednio na przód domu, to kiedy Heather mocno wychyliła się przez okno, mogła dostrzec ten czerwony blask i ruch, świadczący o tym, że w półmroku rozpoczęła się walka, a jej uszu sięgnął odgłos czyjegoś upadku.
- Dokąd chcecie mnie zabrać? - spytała Catherine, przesuwając spojrzeniem między Mavelle a Erikiem, jakby próbując pogodzić znajome głosy z zupełnie nieznajomymi twarzami. Wciąż nie opuściła różdżki, podobnie jak nie zrobił tego Jonathan.
- Kiedy ostatni raz Ministerstwo próbowało umieścić ją w bezpiecznym schronieniu, zginął mój brat - dodał Meadowes. O ile Barlow co nieco o Zakonie Feniksa wiedziała, nawet jeżeli niewiele, on najwyraźniej wziął ich za wysłanników Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. - Skąd mam wiedzieć, że jeśli ją z wami puszczę, jutro nie przeczytam o tragicznym w skutkach wypadku?
- Oni nic mi nie zrobią - powiedziała cicho Barlow, po czym, po chwili wahania, opuściła wreszcie różdżkę. - Nie mogę zostać z tobą, tylko bym cię naraziła.
- Jase kazał ci znaleźć w razie kłopotów mnie. Najwyraźniej im nie ufał.
- Do nich nie miałabym jak się dostać z King's Cross, poza tym ktoś mógłby mnie śledzić... Jonathan, jeśli oni mnie tu znaleźli... Tamci też mogą. Może ty też powinieneś stąd na jakiś czas zniknąć.
Tura do 28.11, godzina 21.
@Mavelle Bones @Heather Wood @Cain Bletchley @Erik Longbottom
Naśladowca dostrzegł Caina - więc teraz, gdy ten posłał ku nim zaklęcia, machnął różdżką. Jedno z nich rozproszył, drugie - mające zmusić do ataku mężczyznę ze związanymi rękami - sięgnęło celu. Nie przyniosło jednak wielkich rezultatów, bo chociaż oszołomiony człowiek chciał wykonać polecenie, zamiast zbić kolegę z nóg, sam tylko wyrżnął kolanami o ziemię.
Błysnęło kolejne zaklęcie, kiedy niedoszła ofiara ataku Bletchleya posłała ku niemu drętwotę.
I chociaż okno salonu nie wychodziły bezpośrednio na przód domu, to kiedy Heather mocno wychyliła się przez okno, mogła dostrzec ten czerwony blask i ruch, świadczący o tym, że w półmroku rozpoczęła się walka, a jej uszu sięgnął odgłos czyjegoś upadku.
- Dokąd chcecie mnie zabrać? - spytała Catherine, przesuwając spojrzeniem między Mavelle a Erikiem, jakby próbując pogodzić znajome głosy z zupełnie nieznajomymi twarzami. Wciąż nie opuściła różdżki, podobnie jak nie zrobił tego Jonathan.
- Kiedy ostatni raz Ministerstwo próbowało umieścić ją w bezpiecznym schronieniu, zginął mój brat - dodał Meadowes. O ile Barlow co nieco o Zakonie Feniksa wiedziała, nawet jeżeli niewiele, on najwyraźniej wziął ich za wysłanników Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. - Skąd mam wiedzieć, że jeśli ją z wami puszczę, jutro nie przeczytam o tragicznym w skutkach wypadku?
- Oni nic mi nie zrobią - powiedziała cicho Barlow, po czym, po chwili wahania, opuściła wreszcie różdżkę. - Nie mogę zostać z tobą, tylko bym cię naraziła.
- Jase kazał ci znaleźć w razie kłopotów mnie. Najwyraźniej im nie ufał.
- Do nich nie miałabym jak się dostać z King's Cross, poza tym ktoś mógłby mnie śledzić... Jonathan, jeśli oni mnie tu znaleźli... Tamci też mogą. Może ty też powinieneś stąd na jakiś czas zniknąć.
Tura do 28.11, godzina 21.
@Mavelle Bones @Heather Wood @Cain Bletchley @Erik Longbottom