26.11.2023, 12:08 ✶
Darcy był chłopcem ostrożnym z wydawaniem pieniędzy, bo wprawdzie nigdy nie był biedny, ale też jego rodzina nie należała do bogaczy – a własne pieniądze szerokim strumieniem płynęły na jego konto bankowe dopiero od niedawna. Opętany magią Beltane nie miał jednak zamiaru żałował środków na prezent dla Eunice, zwłaszcza że Lavinia i tak na pewno „nie zaśpiewa” sobie takich kwot, jakich domagali się artyści naprawdę już z wyrobionym nazwiskiem.
– To przykre – zmartwił się, może szczerze, może tylko w elemencie wiecznej gry, jaką prowadził ze światem, starając się zawsze zachować w sposób, który sprawi, że wypadnie najlepiej w oczach innych. – Proszę mi wybaczyć śmiałość, ale zdaje się pani prawdziwą damą. Takie nie pasują do Nokturna – dodał.
Z pewnym zadowoleniem przyjął jej pytania, bo świadczyły o tym, że chyba podchodzi do pytania poważnie, a wyraz twarzy Lockharta stał się jakby łagodniejszy. Na moment zapomniał, że to ma być portret nie jego ukochanej, a narzeczonej innego mężczyzny.
– Jasne barwy. Ciepłe – powiedział. Mogłoby się wydawać, że powinien prosić o błękity, chłodne i pasujące do oczu Eunice, oczu Malfoyówny, że kobietę z tej rodziny należałoby malować zimnymi kolorami, nieprzystępną i dostojną, nieosiągalną. Ale dla Darcy’ego Eunice była jak słońce, i kojarzyła mu się ze złotem i żółcią, choć w tych spokojniejszych odcieniach. – Myślę, że tło powinno być na zewnątrz, nie w żadnym pomieszczeniu. Drzewa lub niebo, zależy, co uzna pani za bardziej pasujące, ale koniecznie wiosną i koniecznie za dnia. Jeśli nie będzie to źle wyglądało na portrecie, sugerowałbym frezję w ręku. Jeżeli chodzi o emocje…
Zawahał się, chociaż przecież to przemyślał.
– Spokój. Spokojne zadowolenie, jakie odczuwasz, kiedy w pogodny dzień jesteś w miłym miejscu, a obok są bliskie ci osoby – stwierdził. I były tu w Darcym te dwie gęsi, bo ta biała jak śnieg właśnie takiego zadowolenia Eunice życzyła, a ta z piórami czarnymi jak nocne niebo gęgała, że oby nigdy nie odczuła go przy Ulyssesie Rookwoodzie.
– W takim razie poproszę o numer pani konta. – Rzeczywiście, był skłonny przelać zadatek, całość natomiast już nie bardzo – nie miał w końcu stu procentowej pewności, czy Lavinia wywiąże się z umowy. Ostatecznie to, co było w pewnym sensie zaletą, czyli budowanie popularności, było też wadą gdy szło o pewną niepewność co do jej wiarygodności. – Mogę zaprosić panią do mojego domu, leży wprawdzie w niemagicznej miejscowości, ale jest podłączony do sieci Fiuu. Moi rodzice mają także księgarnię na Pokątnej, więc możemy umówić się tam. Restauracje nie są chyba dobrym miejscem na podziwianie obrazów.
@Lavinia Degenhardt
– To przykre – zmartwił się, może szczerze, może tylko w elemencie wiecznej gry, jaką prowadził ze światem, starając się zawsze zachować w sposób, który sprawi, że wypadnie najlepiej w oczach innych. – Proszę mi wybaczyć śmiałość, ale zdaje się pani prawdziwą damą. Takie nie pasują do Nokturna – dodał.
Z pewnym zadowoleniem przyjął jej pytania, bo świadczyły o tym, że chyba podchodzi do pytania poważnie, a wyraz twarzy Lockharta stał się jakby łagodniejszy. Na moment zapomniał, że to ma być portret nie jego ukochanej, a narzeczonej innego mężczyzny.
– Jasne barwy. Ciepłe – powiedział. Mogłoby się wydawać, że powinien prosić o błękity, chłodne i pasujące do oczu Eunice, oczu Malfoyówny, że kobietę z tej rodziny należałoby malować zimnymi kolorami, nieprzystępną i dostojną, nieosiągalną. Ale dla Darcy’ego Eunice była jak słońce, i kojarzyła mu się ze złotem i żółcią, choć w tych spokojniejszych odcieniach. – Myślę, że tło powinno być na zewnątrz, nie w żadnym pomieszczeniu. Drzewa lub niebo, zależy, co uzna pani za bardziej pasujące, ale koniecznie wiosną i koniecznie za dnia. Jeśli nie będzie to źle wyglądało na portrecie, sugerowałbym frezję w ręku. Jeżeli chodzi o emocje…
Zawahał się, chociaż przecież to przemyślał.
– Spokój. Spokojne zadowolenie, jakie odczuwasz, kiedy w pogodny dzień jesteś w miłym miejscu, a obok są bliskie ci osoby – stwierdził. I były tu w Darcym te dwie gęsi, bo ta biała jak śnieg właśnie takiego zadowolenia Eunice życzyła, a ta z piórami czarnymi jak nocne niebo gęgała, że oby nigdy nie odczuła go przy Ulyssesie Rookwoodzie.
– W takim razie poproszę o numer pani konta. – Rzeczywiście, był skłonny przelać zadatek, całość natomiast już nie bardzo – nie miał w końcu stu procentowej pewności, czy Lavinia wywiąże się z umowy. Ostatecznie to, co było w pewnym sensie zaletą, czyli budowanie popularności, było też wadą gdy szło o pewną niepewność co do jej wiarygodności. – Mogę zaprosić panią do mojego domu, leży wprawdzie w niemagicznej miejscowości, ale jest podłączony do sieci Fiuu. Moi rodzice mają także księgarnię na Pokątnej, więc możemy umówić się tam. Restauracje nie są chyba dobrym miejscem na podziwianie obrazów.
@Lavinia Degenhardt