Trzeba przyznać, że mężczyźni mieli interesujące opowieści tego co widzieli. Dokładniej mówiąc, potrafili tak bezpośrednio opowiadać i opisywać postacie, że aż Xenophiliusowi brew uniosła się charakterystycznie ku górze. Dziwak w sukience. Na pewno nie był to ksiądz. A może? Czarodzieje w ich społeczności nosili długie szaty, co mogły i suknie przypominać. Sam takową posiadał. Ale przy mugolach nie powinno się jej ubierać. Co z tego że sam Lovegood był dziwakiem. Jednakże w trochę innym znaczeniu. Jego nie trzeba gonić z widłami.
Młody redaktor swojego kwartalnika, zapisywał wszystko o czym mówili mężczyźni. Starał się zapamiętywać każde ich słowo, aby niczego nie przekręcić. Takie zapisywanie całego dialogu. Spoglądał także na ich reakcje z jakimi emocjami opowiadali. Bali się? Byli przerażeni?
Przy wzmiance o szpitalu, określonego jako dziwny, Xenio spojrzał na Giovanniego, jakby próbował sobie zlokalizować to miejsce tutaj. Czy to było naprawdę jeszcze na ziemiach Doliny Godryka?
- Z tego co mi wiadomo, podobno jest tutaj jakaś klinika medyczna…Widział spojrzenie Giovanniego, który chyba liczył na to, że to Lovegood się wykaże w tym prowadzonym przesłuchaniu. A tu proszę. Pojawił się zarzut o posiadanie szpitala tylko dla czarodziejów. Może była inna przyczyna, że nie wpuszczano tam mugoli?
- Mają panowie jakiś dowód na to, że to czarodzieje? I że wspomniany szpital, faktycznie należy tylko do nich? W ostatnim wydarzeniu, jakie miało miejsce, poszkodowanych osób było bardzo dużo. Mogło nie być miejsc.
Cały czas Xenophilius nie przyznawał się do tego, że on czarodziej. Przyszedł tutaj zrobić wywiad, dowiedzieć się co widzieli. Nie spodziewał się zarzutów o jedno miejsce. Nie był z policji mugolskiej czy też z BUMu.