Pewne wyuczone cechy wynosiło się ze swojego domu. Biorąc pod uwagę rodziny czystokrwiste czarodziejów, każda z nich wymagała czegoś od swoich potomków. Wiele innych, każdy sam uczył się latami, czy to w szkole czy w zawodzie. Wielu też szlifowało swój charakter. Nicholas też do pewnych swoich zachowań, ukrywania emocji, nie okazywania ich i reagowania na większość rzeczy z obojętnością, szkolił w sobie latami. Co teraz pomaga w wielu sytuacjach i dzięki temu, wie się jak zachować w danych sytuacjach. Jak do nich odnieść.
Można było wpatrywać się w oczy Yaxleya długo i wyczytać tylko opanowanie, obojętność, chłód i nic więcej godnego uwagi, jego niebieskich, chłodnych tęczówek. W których spojrzenia nie było miejsca na ciepło i przyjacielskich uśmiechów. Zwyczajny czarodziej, ceniący sobie obowiązek, odpowiedzialność i porządek, jeżeli chodziło o pracę zawodową. Mniej mówił, więcej słuchał i obserwował. Być może też dlatego, bardzo dobrze dogadywał się z Robertem, kiedy jeszcze ten kierował swoim biurem badania mózgu, a w którym teraz pracuje młody Lestrange.
Aby nie tracić czasu, kiedy Rodolphus udał się do siebie, w celu dokonania ręcznej kopii dokumentów, wyszukując to co potrzebował, Nicholas po odprowadzeniu go wzrokiem do wyjścia, zamknął szafę i zabezpieczył zaklęciem. Ta magiczna szafa, miała w sobie naprawdę cenne źródło informacji z badań dokonanych przez pracowników Komnaty Śmierci na przestrzeni lat pracy w Departamencie Tajemnic. Udostępniana nielicznym. Jedynie osobom w tym Departamencie pod ich nadzorem. Musieli wiedzieć, komu co przekazują.
Kawa się skończyła, ale nowej nie podejmował się zrobić. Biorąc pod uwagę swoją chorobę genetyczną, musiał trochę z nimi przyhamować. W zamian skorzystał z ziół, jakie otrzymał od panny Flint, przygotowując sobie herbatę na pobudzenie i odporność. Nie spał ostatniej nocy, przez bezsenność. To teraz męczył się w pracy, czytając ostatnie raporty, aby zapoznać z zebranymi informacjami na temat wydarzeń i dokonanych oględzin Kniei Godryka. Martwych ciał, pozostawionych w dziwnym stanie. Co zaś później mogło stać się z duszą. Sam był na rozmownie z jedną duszą kobiety, poszukującej swojego męża. Ale o ile miał wiele możliwości na wytłumaczenie sytuacji, coś umykało. Czegoś brakowało.
Usiadł ponownie do czytania ostatnich raportów, mając nadzieję, że tym razem uda mu się skupić i odłożyć na bok sprawę misji od Czarnego Pana.
Godziny upływały, ostatnie notatki zrobione, a kubek na powrót był pusty. Nie zrobił sobie nawet przerwy na jedzenie. A powinien. Jeszcze straci na wadze. Przetarł dłońmi twarz ze zmęczenia, a wtedy otworzyły się drzwi do komnaty, w których kierunku spojrzał. Rodolphus. Uwinął się w narzuconym terminie? Godne podziwu.
Na biurku Nicholasa można było zauważyć, że jego dokumenty miały już inne położenie, że także pracował intensywniej, a z pustego kubka nie unosił się już zapach kawy, ale dla odmiany, ziołowej herbaty.
Na słowa kolegi, uniósł brew ku górze, zastanawiając się, o co mu chodzi. Przeniósł wzrok na teczkę, którą Lestrange położył przed nim na papierach. Otworzył i na pierwszy rzut oka, dostrzegł małą notatkę z rysunkiem. Wzrok Nicholasa powędrował z notatki na kolegę, po czym znów na notatkę i ponownie na Rodolphusa. Zastanawiał się, choć wyczytał z jego twarzy, że o ile ta informacja nie była dla Nicholasa niczym nowym, bowiem możliwe, że zaobserwował takie zjawisko, to kolega nie bez powodu o tym wspomina, dodając, iż dobrze jest poczekać na publikację pracy.
- Dobrze. To na razie zostawię ten temat i poczekam na publikację pracy.Odparł krótko, nie drążąc tematu dalej, zauważając też cichy ton kolegi, co miało sugerować również ostrożność lub nie chcąc, aby ten temat trafił do uszu kogoś innego. Nicholas o tym wiedział pierwszy. Tę informację, zachowa dla siebie.
Wyjął wszystkie kartki z teczki, zawierające badania nad martwym mózgiem i notatkę od Rodolphusa, wsadził na sam jej koniec, zakrywając tymi dokumentami. O kontynuacji tych badań, wiedzieć będą na razie tylko oni. A i tak w najbliższym czasie Nicholas wątpił, aby ktoś z Komnaty Śmierci zaprzątać chciałby sobie teraz tym głowę, kiedy badali martwe ciała strawione przez jakieś substancje i jak zachowuje się pod tym względem ludzka skóra.
Zamknąwszy teczkę ze wszystkim, co powinna mieć w sobie, spojrzał na Lestrange. Być może z oczekiwaniu, czy chciał o coś zapytać, powiedzieć, dodać do swojej pracy, notatki, czy poruszyć inny temat.