26.11.2023, 20:58 ✶
To była ta sama koszula - pomijając opis, Mavelle czuła zapach Catherine. I mugolka miała na nodze tylko jeden but, identyczny jak ten, który Heather widziała w domu, w którym Barlow się ukrywała.
Historia tak naprawdę składała się w całość.
Catherine za pomocą świstoklika aportowała się na King's Cross. Pobiegła jednak do parku, z nadzieją na to, że Jason - tak jak obiecał - właśnie tam się pojawi. A kiedy zdała sobie sprawę z tego, że Meadowes nie pojawi się na miejscu spotkania, że prawdopodobnie śmierciożercy go dorwali, zabrała ubrania przypadkowej mugolce, i wróciła na dworzec, by wsiąść do pociągu. Dokąd pojechała? Tego też mieli dowiedzieć się już niedługo, składając do kupy kilka dodatkowych informacji: imię na pocztówce, nazwę miejscowości i wiadomości, jakie mogli mieć bliscy znajomi Jasona o jego sytuacji rodzinnej.
- Och, nie, dlaczego? To taki piękny dzień - powiedziała mugolka pogodnie i nieco nieprzytomnie. Potraktowano ją jakąś silną magią, może hipnozą, a może po prostu zaklęciami, na które była na tyle podatna, że jeszcze nie zdążył minąć ich efekt. - Tę? Pewna miła dziewczyna poprosiła, żebym zamieniła się z nią na moją sukienkę. Spytała mnie o imię i obiecała, że później postara się mnie znaleźć albo przysłać swoich przyjaciół, żeby się za to odwdzięczyli... Była bardzo smutna i płakała - dodała, jakby nie widziała nic dziwnego ani złego w tym, że ktoś zabrał jej ubranie i wręczył zamiast niego nocny strój, choć prawdopodobnie jej rodzina miała uznać ją wkrótce za wariatkę. - Nie jesteś Jason, prawda? - stwierdziła nagle, spoglądając na Erika. - Kazała powiedzieć Jasonowi, gdyby jej szukał, że zrobi tak jak ustalili - oświadczyła i zmarszczyła nagle lekko brwi, jakby nagle dostrzegła w tej całej sytuacji coś, co jednak było dziwaczne albo niepokojące. Opuściła wzrok, spoglądając na swoją bosą stopę.
- Chyba zgubiłam buta...
@Erik Longbottom @Mavelle Bones
To ostatnia tura. Możecie opisać dłuższe poczynania, podsumuję kolejnym moim odpisem.
Historia tak naprawdę składała się w całość.
Catherine za pomocą świstoklika aportowała się na King's Cross. Pobiegła jednak do parku, z nadzieją na to, że Jason - tak jak obiecał - właśnie tam się pojawi. A kiedy zdała sobie sprawę z tego, że Meadowes nie pojawi się na miejscu spotkania, że prawdopodobnie śmierciożercy go dorwali, zabrała ubrania przypadkowej mugolce, i wróciła na dworzec, by wsiąść do pociągu. Dokąd pojechała? Tego też mieli dowiedzieć się już niedługo, składając do kupy kilka dodatkowych informacji: imię na pocztówce, nazwę miejscowości i wiadomości, jakie mogli mieć bliscy znajomi Jasona o jego sytuacji rodzinnej.
- Och, nie, dlaczego? To taki piękny dzień - powiedziała mugolka pogodnie i nieco nieprzytomnie. Potraktowano ją jakąś silną magią, może hipnozą, a może po prostu zaklęciami, na które była na tyle podatna, że jeszcze nie zdążył minąć ich efekt. - Tę? Pewna miła dziewczyna poprosiła, żebym zamieniła się z nią na moją sukienkę. Spytała mnie o imię i obiecała, że później postara się mnie znaleźć albo przysłać swoich przyjaciół, żeby się za to odwdzięczyli... Była bardzo smutna i płakała - dodała, jakby nie widziała nic dziwnego ani złego w tym, że ktoś zabrał jej ubranie i wręczył zamiast niego nocny strój, choć prawdopodobnie jej rodzina miała uznać ją wkrótce za wariatkę. - Nie jesteś Jason, prawda? - stwierdziła nagle, spoglądając na Erika. - Kazała powiedzieć Jasonowi, gdyby jej szukał, że zrobi tak jak ustalili - oświadczyła i zmarszczyła nagle lekko brwi, jakby nagle dostrzegła w tej całej sytuacji coś, co jednak było dziwaczne albo niepokojące. Opuściła wzrok, spoglądając na swoją bosą stopę.
- Chyba zgubiłam buta...
@Erik Longbottom @Mavelle Bones
To ostatnia tura. Możecie opisać dłuższe poczynania, podsumuję kolejnym moim odpisem.