27.11.2023, 02:29 ✶
W jej spojrzeniu ciężko było odczytać cokolwiek poza chaotycznością. Stanley widział w niej dokładnie to samo co podczas Beltane - w jej aparycji wybrzmiewało spłoszone zwierzę. To już nie był silny ból, który zinterpretował wtedy jako potrzebę personalnej vendetty, to była jakaś taka... nieobecność. Jakby coś ją gryzło, odpływała myślami gdzieś indziej.
- Mhm, panie Borgin, o zeszły kwartał. Precyzując - o przełom kwietnia i maja. - Spoglądała na niego niby to swobodnie, nawet z lekkim uśmiechem, ale to własnie był jasny znak, że coś było nie tak - bo ona się wiecznie wszędzie spieszyła, nie musiała robić podchodów kiedy nic się nie działo. Była doświadczoną Aurorką, ale w tym przypadku nie wyszło jej to wszystko tak dobrze, jakby mogło. - Nie był pan przydzielony do patrolu na Beltane, był pan wtedy w Biurze, prawda? Pamięta pan w jakich godzinach? - Tak naprawdę nie musiałeś tego pamiętać, bo wpisywaliście się wszyscy na listy obecności, ale chociaż było to już miesiąc temu, to ciężko było nie pamiętać tego dnia dosyć wyraźnie. - Ciężki temat dla nas wszystkich - zaczęła, chyba chciała, aby zabrzmiało to nonszalancko, ale wyszło bardzo drętwo - ale potrzebuję, żeby się pan bardzo dobrze skupił i spróbował odtworzyć te dni w swojej pamięci, a następnie podzielił się ze mną tym, co zaobserwował w Biurze.
Po gabinecie poniósł się dźwięk stukania butów na obcasie. To Harper zdecydowała się na charakterystyczne, nerwowe chodzenie wzdłuż biurka, nieodłączny element chaotycznego charakteru wiecznie mówiącej za szybko kobiety.
Ale do ciebie dotarło już, że nie mogła cię zatrzymać. Istniały dwie potencjalne ścieżki. Pierwsza - kupowała sobie teraz czas, kiedy jeden z Brygadzistów wysyłał gdzieś tajemniczą kopertę. Druga - zbierała teraz od ciebie informacje, które chciała porównać z innymi zebranymi przez służby i potencjalnie tymi, jakimi chciała zebrać w przyszłości, w trakcie oficjalnych przesłuchań. Nie można było przecież aresztować kogoś po mglistym zeznaniu jednej osoby, ale można było wystawić na przykład nakaz zbadania sprawy szerzej. Wszelkiej maści nakazy przetrzepania komuś domu lub tymczasowego ograniczenia wolności wystawiała właśnie ona... No, ona albo Bones, ale on raczej nie miał tutaj większego znaczenia.
- Mhm, panie Borgin, o zeszły kwartał. Precyzując - o przełom kwietnia i maja. - Spoglądała na niego niby to swobodnie, nawet z lekkim uśmiechem, ale to własnie był jasny znak, że coś było nie tak - bo ona się wiecznie wszędzie spieszyła, nie musiała robić podchodów kiedy nic się nie działo. Była doświadczoną Aurorką, ale w tym przypadku nie wyszło jej to wszystko tak dobrze, jakby mogło. - Nie był pan przydzielony do patrolu na Beltane, był pan wtedy w Biurze, prawda? Pamięta pan w jakich godzinach? - Tak naprawdę nie musiałeś tego pamiętać, bo wpisywaliście się wszyscy na listy obecności, ale chociaż było to już miesiąc temu, to ciężko było nie pamiętać tego dnia dosyć wyraźnie. - Ciężki temat dla nas wszystkich - zaczęła, chyba chciała, aby zabrzmiało to nonszalancko, ale wyszło bardzo drętwo - ale potrzebuję, żeby się pan bardzo dobrze skupił i spróbował odtworzyć te dni w swojej pamięci, a następnie podzielił się ze mną tym, co zaobserwował w Biurze.
Po gabinecie poniósł się dźwięk stukania butów na obcasie. To Harper zdecydowała się na charakterystyczne, nerwowe chodzenie wzdłuż biurka, nieodłączny element chaotycznego charakteru wiecznie mówiącej za szybko kobiety.
Ale do ciebie dotarło już, że nie mogła cię zatrzymać. Istniały dwie potencjalne ścieżki. Pierwsza - kupowała sobie teraz czas, kiedy jeden z Brygadzistów wysyłał gdzieś tajemniczą kopertę. Druga - zbierała teraz od ciebie informacje, które chciała porównać z innymi zebranymi przez służby i potencjalnie tymi, jakimi chciała zebrać w przyszłości, w trakcie oficjalnych przesłuchań. Nie można było przecież aresztować kogoś po mglistym zeznaniu jednej osoby, ale można było wystawić na przykład nakaz zbadania sprawy szerzej. Wszelkiej maści nakazy przetrzepania komuś domu lub tymczasowego ograniczenia wolności wystawiała właśnie ona... No, ona albo Bones, ale on raczej nie miał tutaj większego znaczenia.