Po sesji ploteczek, wypiciu kieliszka alkoholu stanęła pod ścianą, obserwując licytację. Przedmioty chociaż piękne, niektóre idealnie trafiające w jej gusta były właściwie tylko kolejnymi rzeczami. Materialnym bytem zbyt mocno docenianym przez niektórych. Suknie były śliczne, ale gdzie by je założyła? Szkoda było takich kreacji wyłącznie dla wnętrza szafy, obrazu do salonu, gdzie przewijało się zbyt mało gości mogących go podziwiać. Oczywiście chciała wesprzeć akcję charytatywną, ale nie potrzebowała w zamian żadnego przedmiotu. Był to jeden z tych nieświadomych sposobów podświadomości do podbudowania swojego ego i przekonania, że jest się jednak dobrym i lepszym. Nie chcesz niczego w zamian, czyniąc coś dobrego. Faktem jednak było, że czarnowłosa nie wierzyła w aż tak szczere dobro. Każdy dobry uczynek w jej mniemaniu był okraszony egoistyczną potrzebą poprawienia mniemania o samym sobie.
Stojąc pod ścianą i obserwując całe to zamieszanie z licytacjami, zauważyła znajomą twarz w tłumie, uśmiechnęła się delikatnie na widok Florence . Do tej pory nie szukała kontaktu z innymi oprócz swojego kuzynostwa. To nie tak, że Astoria nie lubiła ludzi, może nie potrafiła tego okazać, jak należy, włączała obronną postawę mruka. Prawda jest jednak taka, że często męczyła się w większym gronie i czuła nieco niezręcznie przy obcych, dlatego zakładała maskę zimnej i elegantki. Fakt faktem niewiele osób tolerowało ją samą, a to przez wzgląd na nieszablonową opinię jej rodziny. Wszelkie odchylenia od normy były tu chlebem powszednim i nawet ona swoje za uszami miała. Były jednak osoby, które budziły jej sympatię i w jakiś sposób potrafiły wzbudzić zaufanie
Podeszła z delikatnym, może nieco niepewnym uśmiechem do Florence i towarzyszącej jej kobiety.
— Witaj Flo. Miło zobaczyć cię bez munduru. — Zażartowała, nawiązując do pracy kobiety.— Myślę, że gdybyś pokazała się tak pacjentom, od razu poczuliby się lepiej — skomplementowała wygląd kobiety. W zasadzie do tej pory często widywały się w szpitalu, gdzie Astoria nieraz odwiedzała matkę, jeśli tej akurat pogarszało się i trafiała na oddział. Chociaż kojarzyły się już ze szkoły, wszak domy budowały jakieś poczucie przynależności i tworzyły znajomości. Lepsze, gorsze. Bardziej zażyłe, a czasem mniej, ale jednak mniej więcej można było skojarzyć niektóre osoby. — Astoria — przedstawiła się, wyciągając dłoń w stronę Alice .
![[Obrazek: tumblr_ogj8ocJoYP1usiamxo8_250.gif]](https://64.media.tumblr.com/78c1f71fe9bbd18889a8800b33beb5ee/tumblr_ogj8ocJoYP1usiamxo8_250.gif)
It's like I've lost myself in finding my way