• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[27.05.72, wieczór, restauracja przy Horyzontalnej] W cieniu umarłych

[27.05.72, wieczór, restauracja przy Horyzontalnej] W cieniu umarłych
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#9
27.11.2023, 12:03  ✶  
- Spryciarz - skwitowała Brenna tylko, bo już jakiś czas temu nauczyła się, że zbyt wiele wymówek w takich sytuacjach może kogoś urazić. Nawet jeśli naprawdę nie potrzebowała odwdzięczania się. Jakby nie było, reklamowała przyjaciółkę, a jej skarbiec w banku tonął w złocie. Nie była nawet w połowie taką altruistką jak choćby Moody, który odejmował sobie dosłownie od ust, by dzielić się z innymi. Ona była zwyczajnie bogata, i to nawet nie dzięki własnym wysiłkom, a majątkowki matki i pieniądzom odziedziczonym po dziadku Potterze.
- Owszem, nie mam żadnego pola do wykluczenia którejś. Albo stwierdzenia, że któraś jest poprawna, bo mogłam na coś nie wpaść - przyznała bez oporów.
Zrobiła w tej sprawie wiele, ale to wciąż było za mało. O wiele za mało. I nad Orionem miała trzy spore przewagi. Nie chodziło w tym nawet o jej zwykłą nadaktywność. Po pierwsze, mieszkała w Dolinie i była osobiście zaangażowana. Chodziło o jej sąsiadów, przyjaciół, rodzinę. Po drugie, zaczęła dużo wcześniej, bo tuż po Beltane, badając okoliczności śmierci wuja. Po trzecie wreszcie, miała dostęp do całej sieci ludzi, posiadających większą wiedzę niż ona i gotowych rzucić wszystko, by w takiej sprawie pomóc, podczas gdy Departament Tajemnic wolał milczeć jak zaklęty.
- Wbrew temu, co sądzą niektórzy, do samobójstwa mi nie spieszno. Zwykle raczej proszę kogoś o wsparcie - zapewniła tylko, a po ustach błąkał się jej lekki uśmieszek, bo prawie widziała słowa, które Orion miał chęć wypowiedzieć, ale się powstrzymał. Przypominał jej w tym przez moment trochę jej własnego brata, lubiącego oskarżać ją o braku instynktu samozachowawczego.
O ile pod względem uporu w czepianiu się spraw i prób doprowadzenia ich do końca byli niewątpliwie z Brenną do siebie podobni, bo każde niezamknięte śledztwo traktowała w kategoriach osobistej porażki, to już pod tym kątem - narwania czy ryzykowania - podejrzewała, że nie mają wiele wspólnego. Orion zdawał się typowym Bulstrodem i Krukonem, jednym z potomków linii Ravenclaw, cechującym się tym, co ona ceniła: rozwagą i chłodną głową, która taką pozostawała nawet, kiedy wokół robiło się gorąco. Gdyby miała przyrównać go do jakiegoś żywiołu, byłaby to ziemia, kojarząca się ze stabilnością, bo zawsze jawił się jej jako człowiek bardzo opanowany, nieskory do gwałtownego działania, a przy tym gotów do pomocy. Tymczasem Brenna, nawet jeśli wbrew temu swemu narwaniu umiała pracować metodycznie, opracowywała plan a, b i c, by wybrać najlepszy, a potem stworzyć plan awaryjny i plan awaryjny do planu awaryjnego... to miała skłonności do ryzykowania za bardzo i niekiedy rzucania się do przodu bez namysłu.
- Obawiam się, że Ministerstwo w wielu sprawach nie działa tak, jak powinno. Kto wie, komu dostarczają informacje pracownicy - rzuciła lekkim tonem. Mogło to oznaczać wszystko i nic. Zwykłe narzekanie na Niewymownych i ich sekrety, typowe w ich Departamencie? A może rzucona w eter sugestia, że widma, Beltane, Voldemort, w Ministerstwie dla niektórych mało znaczyły wobec kariery? Przypomnienie, że zwolennikom Voldemorta zależało na chaosie, a przecież skoro ci byli konserwatystami, to takich da się znaleźć i w Ministerstwie? Trudno było to stwierdzić, zwłaszcza że nie ciągnęła tematu, a po prostu popchnęła ku Orionowi teczkę.
- To kopia mojej, możesz ją zatrzymać.
Jeśli szło o nią, póki nie podejrzewała kogoś o współpracę z drugą stroną - a pewnie prędzej miałaby wahanie pod tym względem wobec młodszego z braci niż starszego - nie miała oporów w dzieleniu się informacjami. A gdyby to dzięki nim Bulstrodowie coś odkryli i przypisali sobie całą zasługę? Niech i tak będzie. Nie potrzebowała premii ani pochwał Bonesa, potrzebowała, by widma znikły z Kniei Godryka, a mieszkańcy znów byli bezpieczni.
- W porządku, szarlotka faktycznie jest dobrem, a jej odmawianie to prawie zbrodnia - roześmiała się tylko, kiedy złożył zamówienie.
A potem, z łatwością, która mogła zaskoczyć kogoś, kto ją nie znał, przeskoczyła natychmiast z tematu widm, śmierci i dzieci tracących młodość na... karty. Bo taki miała już charakter i dawno nauczyła się, że myśląc wciąż i wciąż o tych paskudnych rzeczach, dając im sobą zawładnąć, daleko nie zajdzie. Rozprawiała więc nad szarlotką przez kolejne minuty o najbardziej znanych czarodziejach i edycjach kolekcjonerskich, jakby na stole wcale nie leżała teczka, będąca świadectwem wielu innych rozmów, jakie odbyła: o energii, magicznych istotach, umarłych, dzieciach zamieniających się w starców i sprawach mrocznych oraz paskudnych.

Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2531), Orion Bulstrode (2582)




Wiadomości w tym wątku
[27.05.72, wieczór, restauracja przy Horyzontalnej] W cieniu umarłych - przez Brenna Longbottom - 18.09.2023, 20:40
RE: [27.05.72, wieczór, restauracja przy Horyzontalnej] W cieniu umarłych - przez Orion Bulstrode - 17.10.2023, 00:19
RE: [27.05.72, wieczór, restauracja przy Horyzontalnej] W cieniu umarłych - przez Brenna Longbottom - 17.10.2023, 00:34
RE: [27.05.72, wieczór, restauracja przy Horyzontalnej] W cieniu umarłych - przez Orion Bulstrode - 17.10.2023, 00:58
RE: [27.05.72, wieczór, restauracja przy Horyzontalnej] W cieniu umarłych - przez Brenna Longbottom - 17.10.2023, 07:39
RE: [27.05.72, wieczór, restauracja przy Horyzontalnej] W cieniu umarłych - przez Orion Bulstrode - 07.11.2023, 01:24
RE: [27.05.72, wieczór, restauracja przy Horyzontalnej] W cieniu umarłych - przez Brenna Longbottom - 07.11.2023, 08:56
RE: [27.05.72, wieczór, restauracja przy Horyzontalnej] W cieniu umarłych - przez Orion Bulstrode - 27.11.2023, 02:33
RE: [27.05.72, wieczór, restauracja przy Horyzontalnej] W cieniu umarłych - przez Brenna Longbottom - 27.11.2023, 12:03

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa