Eleonora dzisiaj wyjątkowo wykazywała chęć do wlewania w siebie trunków wysokoprocentowych. Po prostu wszystko się skumulowało, właściwie nie wszystko, a jedna rzecz, ale wydawało jej się, że zasługuje na lekkie otumanienie. Dlatego też piła. Damie niby nie wypada, jednak jakoś specjalnie się tym nie przejmowała, bo do damy to jej było daleko. Podczas rozmowy z Theseusem wypiła jakieś trzy kieliszki szampana, który sprawił, że rozmowa faktycznie szła jakby lżej. Ona w przeciwieństwie do swojego towarzysza nie przejmowała się tym, że może ją wziąć za pijaczkę, ewentualnie za jakąś desperatkę...
- Brenna to w ogóle jest perfekcyjna, wszystko robi perfekcyjnie, nas dobrała perfekcyjnie...- Matka zawsze jej powtarzała, że powinna być taka jak Longbottomówna, cóż mimo, że się z nią przyjaźniła, gdzieś coś poszło nie tak. Jak widać stała tutaj przed obcym mężczyzną, wlewając w siebie szampana i nie robiła tego tylko dlatego, że był za darmo.
- Nie bądź taki pewien tych pierwszych i ostatnich razów, jak widzisz mogą okazywać się wcale nie ostatnimi i atakować znienacka w najmniej oczekiwanym momencie.- Powiedziała do Fletchera sięgając przy okazji po kolejny kieliszek szampana.
- Co Ty, ja nie jestem z takich.- Nora i jakakolwiek zemsta... Zapewne sama by sobie zrobiła przy okazji krzywdę. Zresztą nawet przez myśl by jej nie przeszło coś takiego, miała zbyt dobre serduszko. Musiała oddalić od siebie te wszystkie myśli, choć miała gdzieś tam z tyłu głowy, że może powinna porozmawiać z Alastorem, z drugiej jednak strony przecież to nie miało najmniejszego sensu.
Z rozmyślań wyrwał ją głos Brenny, dopiero wtedy sobie przypomniała o co prosiła ją przyjaciółka. - Ja pierdole, zapomniałam, musimy iść bliżej...- Pociągnęła za sobą za prawą rękę Thesesusa (o ile się dał) w kierunku miejsca, gdzie była licytacja, w drugiej wolnej dłoni dzierżyła silnie kieliszek z szampanem. - Obiecałam Brennie...- Nie śledziła na bieżąco licytacji, trochę się zagubiła. Ci wszyscy ludzie rzucali tymi liczbami jak z karabinu, a nie chciała, żeby Erik został na lodzie, czy coś. - TYYYYSJION PIEŃSET za Erika.- Krzyknęła, choć pewnie będzie musiała zastawić cukiernię, aby się kiedykolwiek z tego wypłacić, tylko nie Brenna miała jej chyba oddać kasę.