To był taki moment, w którym Fale byłyby naprawdę zbawienną zdolnością. Żeby porozumieć się z resztą drużyny, żeby ich ostrzec przed tym, co się dzieje. Trzech na jednego? Bardzo to była niewyrównana walka. I Cain nie wątpił, że dość szybko ją przegra. Ryzykować krzykiem? Zwrócić uwagę mieszkańców, co jeśli ktoś wychyli się z domu? A jeśli towarzysze nie zostaną zawczasu zawiadomieni i do tego wróg zdoła ich zajść? Muszą coś usłyszeć. Skoro on to usłyszał z budynku dalej, to oni tym bardziej musieli. Wokół panowała cisza prócz oddalonych głosów zabawy. Jeden krzyk chyba nikogo nie zbawi? Jedno ostrzeżenie? Pewnie nie jeden i nie dwa dzieciaki jak popili potrafili sobie tu pokrzyczeć różne rzeczy. Pośpiewać, jeśli było trzeba. Ryzyko, ryzyko...
Nie, jeśli on słyszał trzask z tamtego domu, to tym bardziej oni musieli usłyszeć te głosy, które tu już miały miejsce i świst zaklęć, jaki przecinał powietrze.
Spróbował uskoczyć na bok przed wymierzonym w niego zaklęciem i jednocześnie trzasnąć na nowo tego, który najbardziej aktywnie tutaj atakował i wydawał się najbardziej groźnym przeciwnikiem. Najlepiej byłoby najpierw wyeliminować tych "słabszych", ale przy tylu osobach Cain starał się jak mógł panować nad sytuacją i mieć na uwadze to, że raz zaatakowany wróg, który na razie musiał się zebrać po skutkach zaklęcia był mniej groźny od tego, który bardzo aktywnie te zaklęcia rzucał. Teoretycznie. W praktyce to czy nie łatwiej przeszkadzać mężczyźnie tym, który nie ma różdżki?
Jego zaklęcie poszło znów w nieznajomego mężczyznę, ale tym razem zamiast atakować kazał mu stanąć na drodze następnego zaklęcia, które zostanie wystrzelone przez tego Ulricha von Jungingena.
Rzut na oczarowanie, żeby NPC osłonił swoim ciałem przed zaklęciem
Sukces!
Unik
Akcja nieudana