Nie tylko w Departamencie Tajemnic, sytuacja była napięta. Podobna mogła zadziać się w Departamencie Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami. Powołanie na Ministra Magii szlamę, oburzyło społeczność czystokrwistą czarodziei. Do Nicholasa dotarła informacja o tym, że Mulciberowie rezygnują z tutejszej pracy. Gerard Yaxley, ojciec Nicholasa i szef jednego z komitetów wspomnianego departamentu, rozważa taką opcję. Nicholas i Theon z ich rodziny także ostatecznie nie zdecydowali w celu złożenia wypowiedzenia. Nicholas wahał się. Mógł również odejść i znaleźć pracę gdzie indziej. Mógł zostać, zagryzając zęby, aby przetrwać ten fatalny okres. Informacje o rezygnacji ze stanowiska szefa Biura Badań nad Mózgiem, Roberta Mulcibera, także dotarły do młodego Yaxleya. Zastanawiało to Nicholasa, co dalej? Mulciber może i był wymagającym czarodziejem, to jednak dzięki niemu Yaxley odnalazł się w tutaj. Wiele też nauczył oraz dołączył do stworzonego zespołu prowadzonych badań przez Roberta. Czy współpraca między nimi nadal będzie trwać?
W Komnacie Śmierci Nicholas pozostawał sam ze swoimi myślami. Siedział za swoim biurkiem, opierając się plecami o oparcie fotela. Tępo gapiąc się przed siebie w ścianę, podpierając głowę o dłoń, podpartą łokciem o podłokietnik. Wydawał się głęboko myśleć nad całym chaosem. Nigdy by nie pomyślał, że doświadczy takiego okresu.
Z głębokiego zamyślenia oderwało go pukanie do drzwi. Zezwolił na wejście, spodziewając się najpewniej kogoś z rodziny swojej albo innego pracownika. Słysząc głos pana Mulcibera, aż poderwał się z fotela na równe nogi.
- Panie Mulciber…Nie zdążył dodać "dzień dobry", gdyż mężczyzna oznajmił o powodzie swojego przybycia.
- Więc to prawda.
Odparł z zawodem i powagą w głosie. Lecz też miał spojrzenie zrozumienia. Czy to czas, aby zaczął na poważnie myśleć samodzielnie o własnej dalszej drodze kariery?
- Zawsze. Proszę usiąść.
Wskazał wolne fotele przed swoim biurkiem, jeżeli chciał usiąść. Dla swojego nauczyciela zawsze znajdował czas na rozmowę czy wykonanie polecenia. Zastanawiało go, czy było coś o czym szef chciał mu powiedzieć nim dojdzie do oficjalnego pożegnania.