Znowu się zaśmiała, gdy Flynn z wielkim, dziecinnym musem zabrał się za jedzenie zupy. Czuła ulgę, że mężczyzna jednak coś pożywnego zje, a nie ciągle jakieś słodkie rzeczy. Nie znała się na medycynie, ale wiedziała przynajmniej, że jedzenie tylko słodyczy nie było zdrowe. Felix kiedyś przeczytał o tym w jakiejś książce, ale nie zapamiętała zbyt wielu szczegółów. Jej skupienie było teraz pochłonięte przez piekarnik, który już był raczej gotowy do wstawienia ciasta na babeczki, więc zrobiła to. Na chwilę w przyczepie zrobiło się ciepło od pary, a potem babeczki zaczęły się piec. Miała drobne problemy z tym piekarnikiem, więc może jutro wspomni o tym Flynnowi i on coś na to zaradzi? Nie wiedziała, czy jego zakres umiejętności obejmował takie sprzęty, albo po prostu coś znowu sobie pożyczą z jakiegoś miejsca? Nie wiedziała, co zrobić. Nie chciała też prosić Alexa, aby kupował takie sprzęty, bo nie były najważniejsze, a póki jeszcze działało to było dobrze.
– W żadne gry słowne – wskazała go palcem z obruszoną mina. – Nie mam w to żadnych szans, doskonale o tym wiesz – dodała jeszcze mrużąc w jego stronę oczy. Nie lubiła przegrywać, a w gry słowne nie miała szans, bo nie znała prawie żadnych liter. Nauczyła się tylko pisać swoje imię i tyle, ale raczej z tym nie wygra żadnej rozgrywki. Powinna się za to już zabrać, ale uczenie się czytania zawsze było dla niej mordęgą, zawsze myliła literki i wkurzała się, że nie potrafiła tego ogarnąć na już. Była pod tym względem nieznośna. Znikała jej urocza część i pojawiał się sfrustrowany demon, więc unikała uczenia się czytania jak ognia. – Możemy w nigdy przenigdy – potwierdziła z uśmiechem. Jak tylko chłopacy zjedzą faktycznie będą mogli się położyć, aby odpocząć i zagrać w coś śmieszniejszego.
@The Edge @The Overseer