Nienawidziła, gdy ludzie byli wkurzeni. Wkurzało ją to, że pod wpływem negatywnych emocji mówili rzeczy, których się nie mówiło głośno, krzyczeli, obrażali i nie słuchali. Flynn w tym momencie po prostu nie chciał z nią rozmawiać, a nie przyszła do niego po to, aby słuchać jego wkurwu. BO TO WŁAŚNIE JĄ OSZUKAŁ. Jej skłamał, jej nie powiedział prawdy przez co naiwnie wierzyła, że był dobry. Próbowała w to wierzyć, bo nie raz zastanawiała się skąd potrafi tak posługiwać się nożami, ale nigdy nie zadawała o to pytań. Sama była sobie winna, sama była cholernie głupia, ale liczyła, że Flynn nie przyciągnie tutaj takich problemów. Nie była w stanie powiązać Laurenta ze szczurami. Żył jak król, więc z jakiej racji mógł mieć związek z przeszłością Flynna? Nie umiała tego powiązać, ale najwyraźniej była faktycznie głupia, niedouczona, zbyt naiwna, może faktycznie powinni ją zamknąć w przyczepie i wypuszczać tylko na próby lub występy? Ruszyła zaraz za nim, gdy tylko trzasnął drzwiami. Było to tak cholernie dziecinne. Gdzie był Alex, gdy był potrzebny?
– Nie interesuje mnie co on ssie! – krzyknęła za nim czując jak twarz robi się jej czerwona, ale bardziej ze złości niż z zawstydzenia. Chociaż nigdy nie rozmawiała z nikim otwarcie o kutasach innych ludzi. – I nie mówię ci co masz robić, tylko kurwa porozmawiaj ze mną. Ten człowiek nagle nie wyparuje – szła za nim niczym cień, nie miała zamiaru go zostawić, nie chciała, aby zrobił coś głupiego, aby znowu ich zostawił. Nie zniosłaby tego, że Alex by za nim znowu tęsknił.