27.11.2023, 22:09 ✶
- A dziękuję, chyba każdy jest piękny, gdy nie wygląda jak zmokła kura - roześmiała się na ten komplement, roztrzepując trochę wilgotne włosy. Charłak wciąż nie wracał, więc Quirke domyśliła się, że coś z przejściem jest nie tak. Inaczej by wrócił i powiedział, że wszystko jest w porządku a tak w ogóle to czy nie dać im orzeszków. W sumie to jak teraz o tym pomyślała, toby coś zjadła. - W Departamencie Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami. Jest bardzo dobry w tym, co robi. Pilnuje regulacji i pozwoleń na magiczne stworzenia, te niebezpieczne, ale czasem jeździ na interwencje. Wiesz, jak gdzieś jakiś mugol zobaczy jednorożca i trzeba mu pamięć zmodyfikować, to wysyłają kogoś innego, ale muszą też posłać kogoś, kto tego jednorożca złapie. Wiesz o co chodzi, nie?
Obejrzała się i zmarszczyła brwi. Gdzie ten barman się podział? Siedzący niedaleko nich pijaczek chrapnął, mlasnął i oparł głowę o blat. Olivia nagle zdała sobie sprawę z tego, jak już późno. I to nie tylko dlatego, że mężczyzna przyciął komara, ale też dlatego, że za oknami zrobiło się ciemno. Quirke westchnęła i wyciągnęła paczkę papierosów. Matce niech będą dzięki za magię, bo były całe przemoczone jeszcze chwilę temu.
- Mogę? Ja pracuję z matką w sklepie, robię eliksiry bo potrzebna była jej pomoc i jakoś tak zostało - wzruszyła ramionami i puknęła palcem w torbę, którą miała przewieszoną przez krzesło. - Odebrałam zamówienie i tu było bliżej niż do miejsca, z którego przyszłam. I chyba wiem czemu, skoro przejście jest kapryśne.
Ciekawe, czy pani Quirke już szalała z rozpaczy, że jej jedyna córka jeszcze nie wróciła. Olivia odpaliła papierosa mugolską zapalniczką i pozwoliła, by szary dym wypełnił jej płuca. Pojebana sprawa.
- On tam ten kominek buduje, czy co? Nie mają tu pewnie sowy, nie?
Obejrzała się i zmarszczyła brwi. Gdzie ten barman się podział? Siedzący niedaleko nich pijaczek chrapnął, mlasnął i oparł głowę o blat. Olivia nagle zdała sobie sprawę z tego, jak już późno. I to nie tylko dlatego, że mężczyzna przyciął komara, ale też dlatego, że za oknami zrobiło się ciemno. Quirke westchnęła i wyciągnęła paczkę papierosów. Matce niech będą dzięki za magię, bo były całe przemoczone jeszcze chwilę temu.
- Mogę? Ja pracuję z matką w sklepie, robię eliksiry bo potrzebna była jej pomoc i jakoś tak zostało - wzruszyła ramionami i puknęła palcem w torbę, którą miała przewieszoną przez krzesło. - Odebrałam zamówienie i tu było bliżej niż do miejsca, z którego przyszłam. I chyba wiem czemu, skoro przejście jest kapryśne.
Ciekawe, czy pani Quirke już szalała z rozpaczy, że jej jedyna córka jeszcze nie wróciła. Olivia odpaliła papierosa mugolską zapalniczką i pozwoliła, by szary dym wypełnił jej płuca. Pojebana sprawa.
- On tam ten kominek buduje, czy co? Nie mają tu pewnie sowy, nie?