Och tak, słowa zdecydowanie miały moc i potrafiły działać jak zaklęcia. Czasem nie zapamiętywałeś samego znaczenia słów, ale zapamiętywałeś wrażenie, jakie przyniosły. Emocje, które w tobie pozostały i kotłowały się w chwilach, kiedy te padały. Tutaj działo się coś... coś znów innego. Znów - bo już sama kawa, na której się spotkali, była inna. Laurent był zbity z toru tymi zmianami, jakich doznawał względem tego mężczyzny. Względem tego, jak się do niego odnosił i tym, jak zderzały się ich światy produkujące te słowa. Dziś nie brakowało ich od strony Nicholasa. Na plus, oczywiście, że na plus! Tylko nie miał pojęcia, co spowodowało tę zmianę. Czy to była jakaś manipulacja? Czy może mężczyźnie brakowało rzeczywiście jego towarzystwa - jego konkretnego? To byłoby bardzo pyszne tak zakładać, a jego mózg nie nadawał się do snucia wysokiego mniemania o sobie samym, więc zaraz zbił tę myśl i poszła ona dalej - że brakuje mu po prostu jakiegokolwiek towarzystwa, przy którym nie musiał udawać zauroczeniem tą samą płcią. Najbardziej nieśmiałą była ta, że może Nicholas się ośmielił..? Że ich ostatnia rozmowa, bardzo dziwna, specyficzna, tknęła go do myśli, że jednak chciałby, żeby coś go łączyło z drugim człowiekiem..? Tak, to była naprawdę cichutka i nieśmiała myśl. Jak mysz w norze, przy której siedział kot - nie miała odwagi się wychylać.
- Czyli nie jesteś fanem alkoholu ani ich przyrządzania, ale zwracasz się w ich kierunku ze względu na normy społeczne. - To zdecydowanie nie brzmiało ze strony Laurenta na pytanie. To był jego kolejny wniosek, albo raczej - strzał. Bo czy tak naprawdę było? Kiedy te słowa wypowiedział to pozwolił sobie na kolejne założenie, którym podzielił się na głos. - Lubisz kontrolować sytuację, a alkohol w tym przeszkadza? Stąd brak sympatii do niego? - Lekko przymrużył oczy z delikatnym, niewinnym wręcz uśmiechem. Z alkoholem można mieć różną relację - może się mylił w tym, co powiedział, bo był bardzo daleki od tego, żeby za nieomylnego się uważać. Gdyby za takiego się miał to by nie pytał i nie stawiał swoich teorii, tylko uznawałby je już za pewniki. Nie byłoby to tym, jak to nazywał - strzelaniem do celu. Analizowaniem i wybieraniem najbardziej prawdopodobnej wersji, która pasowała akurat do tego, co dana osoba sobą prezentowała na podstawie obserwacji wynikającej z dziesiątek innych ludzi.
To, jak naprzemiennie siebie zadziwiali było wręcz rozkładająco urocze. Chociaż to już był wręcz poziom szoku wynikający z tego, że to dość... personalne? Wystrój mieszkania? A tym bardziej mówienie o sugestiach na nie do drugiej osoby. Kiedy to wrażenie opadło, otwierając szerzej oczy Laurenta, przy którym wpatrywał się w Nicholasa, jakby niemal nie był pewien, czy na pewno do niego kierowane jest to pytanie, pojawiła się bieganina myśli. Rozejrzał się bardzo uważnie jeszcze raz po otoczeniu, wyobrażając sobie różne tonacje i różną kolorystykę, różne dodatki, które to miejsce zamieniłyby w... w miłe. Może pytanie Nicholasa było tylko czysto grzecznościowe, tak uznał, żeby podtrzymać temat, ale dla Laurenta to był temat akurat bardzo dobry. Podatny grunt. Zaśmiał się na komentarz o tęczy cicho, ciepło.
- Mugolska moda nawiązuje teraz do barw tęczy, ale nigdy bym jej nie zaproponował akurat tobie na wystrój wnętrza. - Uspokoił mężczyznę. - Najprostszym sposobem na pozbycie się tej surowości to położenie dywanu, paru zielonych roślin, czy zamienienie farby na tapetę o cieplejszym kolorze albo ciepłe drewno, na przykład dąb albo sosnę. Lubisz czerń i szarości... są odcienie beżu, które raczej by ci nie przeszkadzały, a jednak tworzą bardziej przytulną atmosferę. Jakaś poduszka na kanapę czy fotel, świeczka na świeczniku... - Przesuwał wzrokiem po pomieszczeniu, wizualizując sobie to. Wyciągnął nawet różdżkę i przesunął nią w powietrzu, żeby stworzyć iluzję tej przestrzeni. Niewiele się zmieniało per se, ale te drobne dodatki całkowicie odbierały wystrój pomieszczenia. - Nie jestem przekonany do mieszkania w Londynie. Co do zmiany miejsca zamieszkania - tak. Raczej kupię drugi dom nad morzem. Albo jakąś wyspę. - Tak, o tym też myślał. Zgadza się, o kupnie całej wyspy. Tak jak zresztą wykupił teren New Forest, żeby nikt mu tam nie bruździł i nie mógł się wpychać bez jego zezwolenia z budownictwem, niszcząc teren. Na szczęście sam rezerwat był już prawnie chroniony przez Ministerstwo.
- Unikam wywiadów. Ze względu na Rose Noire nie chcę, żeby moja facjata lawirowała wszędzie. Czasem udzielam ich jednak dla tematyki magicznych stworzeń. - Machnął znów różdżką, kończąc iluzję pomieszczenia i ciepłego wnętrza - tak znowu znaleźli się w tym pustym, surowym salonie. Zwrócił oczy znów na Nicholasa. - Nie. Nie chcę prostować tego wywiadu. - Dlatego nawet sam proces toczył się cichutko. Pozostawał błogo nieświadom wizji w głowie Nicholasa. - To byłoby upokarzające. - Szczególnie, że może tego w wywiadzie nie powiedział - ale dokładnie tak myślał.