28.11.2023, 12:09 ✶
Czyli to jednak była Brenna. Olivia odetchnęła z ulgą i puściła trzymaną mocno rękojeść różdżki. Zaraz jednak zmarszczyła brwi, słysząc co tu sprowadziło Brennę.
- Co? Nie. Jaki fotograf? Oszalał? - zerknęła na torbę, którą miała przewieszoną przez ramię, a wzdłuż jej kręgosłupa przeszedł nieprzyjemny dreszcz. - Jestem tu, bo przeczytałam książkę, w której opisywali to miejsce. Czarodziejka i morze, znasz? Miała fajne zakończenie, a lubię chodzić w opisywane miejsca. Głównie po Londynie, obserwuję jak się zmieniło od czasów książkowych i czym się różnią te miejsca od tego, co w fikcji.
Wyjaśniła, na dowód wyciągając książkę z torby. Zamachała nią Brennie przed oczami. Ot, zwykła książka niszowej autorki, której Brenna nie kojarzyła. Nikt ważny w magicznym świecie, ale skoro była na tyle dobra, że fabuła skłoniła Olivię do odwiedzenia groty... To może jednak autorka miała więcej wspólnego z magią, niż chciała przyznać?
- O co chodzi z tym fotografem? I grota naprawdę istnieje? - wyciągnęła szyję, próbując dostrzec miejsce, w które wpatrywała się Longbottom. - Nie zamierzałam nigdzie wchodzić, chociaż... No dobrze, jakbym zobaczyła, że dostęp jest łatwy, to bym weszła. Ale przecież tu nic nie ma, obok jest plaża pełna mugoli, a to tylko książka. Prawda?
No chyba jednak nie do końca prawda, skoro Brenna mówiła o fotografie, który oszalał. I teraz doszło do niej, że ona była tu służbowo. Zaniepokoiła się, zwątpienie odbiło się na twarzy kobiety dość wyraźnie. Bo skoro fotograf oszalał, to jaka była gwarancja, że Brenna nie oszaleje?
- Co? Nie. Jaki fotograf? Oszalał? - zerknęła na torbę, którą miała przewieszoną przez ramię, a wzdłuż jej kręgosłupa przeszedł nieprzyjemny dreszcz. - Jestem tu, bo przeczytałam książkę, w której opisywali to miejsce. Czarodziejka i morze, znasz? Miała fajne zakończenie, a lubię chodzić w opisywane miejsca. Głównie po Londynie, obserwuję jak się zmieniło od czasów książkowych i czym się różnią te miejsca od tego, co w fikcji.
Wyjaśniła, na dowód wyciągając książkę z torby. Zamachała nią Brennie przed oczami. Ot, zwykła książka niszowej autorki, której Brenna nie kojarzyła. Nikt ważny w magicznym świecie, ale skoro była na tyle dobra, że fabuła skłoniła Olivię do odwiedzenia groty... To może jednak autorka miała więcej wspólnego z magią, niż chciała przyznać?
- O co chodzi z tym fotografem? I grota naprawdę istnieje? - wyciągnęła szyję, próbując dostrzec miejsce, w które wpatrywała się Longbottom. - Nie zamierzałam nigdzie wchodzić, chociaż... No dobrze, jakbym zobaczyła, że dostęp jest łatwy, to bym weszła. Ale przecież tu nic nie ma, obok jest plaża pełna mugoli, a to tylko książka. Prawda?
No chyba jednak nie do końca prawda, skoro Brenna mówiła o fotografie, który oszalał. I teraz doszło do niej, że ona była tu służbowo. Zaniepokoiła się, zwątpienie odbiło się na twarzy kobiety dość wyraźnie. Bo skoro fotograf oszalał, to jaka była gwarancja, że Brenna nie oszaleje?