Tristan pokręcił głową, gdyż nie to miał na myśli patrząc na wycelowaną w swoim kierunku łyżkę. Zabawna była to sytuacja. Gdyby koleżanka się nie uśmiechnęła rozbawiona, pewnie by na poważnie wziął jej słowa. Miał nadzieję, że zrozumiała jego gest i nie musiał dalej tłumaczyć się w treści.
Dla niego nie była pajacem. I jeżeli chciała to wpisać do podania o pracę, to pewnie najszybciej załapałaby się na pracę w cyrku. Na te słowa musiał odpowiedzieć, więc sięgnął znów po długopis, przerywając jedzenie deseru. Zapisał treść swoich słów: "Jeżeli potrzebujesz zmiany, to czemu nie?"
Jeżeli nie miała rodziców na takiej zasadzie, że zarzucają jej odgórnie kim ma być i z kim, to może przecież zmienić pracę. Co ją powstrzymuje? Tylko właśnie zaczął się zastanawiać, czy faktycznie chciała pracować z ludźmi. Pamiętając to, co widział za witryną jej rodzinnego sklepu. Klienci bywają problematyczni. Także z tym się spotykał w księgarni.
W przeciwieństwie do Olivii, Tristanowi trochę zajęło zjedzenie deseru, kiedy rozmawiali, on w odpowiedzi musiał pisać. Nie miał też nic przeciwko temu, że go obserwowała. Swój deser skończyła, mogła popatrzeć jak jego zniknął z pucharku.
Skończywszy, odsunął naczynie i usłyszał pytanie w sprawie dalszego spędzenia czasu. Sięgnął ponownie po notes i zapisał: "Mam wolne do końca dnia. Planów nie mam. Ale myślę, że Ty pewnie tak. Więc nie będę Cię zatrzymywać."
Pokazał jej i uśmiechnął się, aby po chwili sięgnąć po swoją niedopitą jeszcze kawę, by i to naczynie odstawić puste. Był przekonany, że może Olivia chce też spędzić czas ze swoim tatą, w końcu dzisiaj jest ten dzień ojca.