28.11.2023, 21:49 ✶
Wzruszyła ramionami.
- Potrzebuję, ale to kwestia płynna - mruknęła, wzruszając ramionami. Zapatrzyła się gdzieś w przestrzeń, chwilę procesując odpowiedź Tristana. W końcu pokręciła głową. - Nie, nie mam planów. Ojca wezwali na interwencję, wróci pewnie jutro. Ale wziął wolne we wtorek, więc wtedy będziemy świętować. Nie był zadowolony, ale ponoć doszło do jakiegoś zamieszania w którejś z hodowli i nie było nikogo wolnego, kto by się tym zajął.
Wzruszyła ramionami po raz kolejny. Przyzwyczaiła się, że jej rodzice przesuwali daty i obchodzili różne święta tak, jak im pasowało. Nie przeszkadzało jej to - miała dzięki temu pewną swobodę, a i łatwiej było wtedy znaleźć wolny stolik gdziekolwiek. Chociaż pewnie będą siedzieć w domu. Co też jej nie przeszkadzało, bo czasem potrzebowała spokoju. Uśmiechnęła się lekko do Tristana, na powrót wlepiając w niego oczy.
- Zapłacę. Tylko musisz mi odliczyć, bo nie dość, że jestem kiepska w dodawaniu, to wciąż mam problem z funtami i pensami - trochę naciągnęła, bo liczyć umiała i to całkiem dobrze, a przynajmniej potrafiła dodawać dwa do dwóch. Zerknęła na kelnerkę, która obsługiwała teraz dość nieprzyjemną parę. Kobieta ubrana była dość wyzywająco, siedziała też z dużo starszym od siebie mężczyzną. Czy to była para? A może ojciec i córka? Nieważne, ważne było to, że Tristan i Olivia słyszeli urywki rozmowy, która była mocno opryskliwa.
- I weź mi tam wyskrob napiwek dla niej, co? - wyciągnęła mugolski portfel i przesunęła go po blacie, nie spuszczając wzroku z parki. - Jakiś duży, biedna dziewczyna. Dlatego nie nadaję się do pracy z ludźmi. Wywaliliby mnie po jednym dniu. W każdym razie możemy przejść się jeszcze na spacer, jeśli nie masz nic przeciwko? Po takiej dawce cukru trochę mnie nosi. Jeśli wolisz odpocząć to droga wolna, ty nie musisz kicać jak zając, żeby utrzymać formę.
Faktycznie, Olivia przebierała opuszkami palców po serwetce i lekko podrygiwała stopą, nie mogąc skoncentrować się na żadnym konkretnym punkcie, jakby nie mogła znaleźć sobie miejsca.
- Potrzebuję, ale to kwestia płynna - mruknęła, wzruszając ramionami. Zapatrzyła się gdzieś w przestrzeń, chwilę procesując odpowiedź Tristana. W końcu pokręciła głową. - Nie, nie mam planów. Ojca wezwali na interwencję, wróci pewnie jutro. Ale wziął wolne we wtorek, więc wtedy będziemy świętować. Nie był zadowolony, ale ponoć doszło do jakiegoś zamieszania w którejś z hodowli i nie było nikogo wolnego, kto by się tym zajął.
Wzruszyła ramionami po raz kolejny. Przyzwyczaiła się, że jej rodzice przesuwali daty i obchodzili różne święta tak, jak im pasowało. Nie przeszkadzało jej to - miała dzięki temu pewną swobodę, a i łatwiej było wtedy znaleźć wolny stolik gdziekolwiek. Chociaż pewnie będą siedzieć w domu. Co też jej nie przeszkadzało, bo czasem potrzebowała spokoju. Uśmiechnęła się lekko do Tristana, na powrót wlepiając w niego oczy.
- Zapłacę. Tylko musisz mi odliczyć, bo nie dość, że jestem kiepska w dodawaniu, to wciąż mam problem z funtami i pensami - trochę naciągnęła, bo liczyć umiała i to całkiem dobrze, a przynajmniej potrafiła dodawać dwa do dwóch. Zerknęła na kelnerkę, która obsługiwała teraz dość nieprzyjemną parę. Kobieta ubrana była dość wyzywająco, siedziała też z dużo starszym od siebie mężczyzną. Czy to była para? A może ojciec i córka? Nieważne, ważne było to, że Tristan i Olivia słyszeli urywki rozmowy, która była mocno opryskliwa.
- I weź mi tam wyskrob napiwek dla niej, co? - wyciągnęła mugolski portfel i przesunęła go po blacie, nie spuszczając wzroku z parki. - Jakiś duży, biedna dziewczyna. Dlatego nie nadaję się do pracy z ludźmi. Wywaliliby mnie po jednym dniu. W każdym razie możemy przejść się jeszcze na spacer, jeśli nie masz nic przeciwko? Po takiej dawce cukru trochę mnie nosi. Jeśli wolisz odpocząć to droga wolna, ty nie musisz kicać jak zając, żeby utrzymać formę.
Faktycznie, Olivia przebierała opuszkami palców po serwetce i lekko podrygiwała stopą, nie mogąc skoncentrować się na żadnym konkretnym punkcie, jakby nie mogła znaleźć sobie miejsca.