Z odpowiedzi Olivii wychodziło, że nie mieli dzisiaj w rodzinie świętowania, z powodu pilnej interwencji jej ojca i przełożyli termin na świętowanie rodzinne. Tristan przyjął do wiadomości, skinieniem głowy, że rozumie. Jeżeli dziewczyna miała przy tym inne plany, to uszanuje. Choć pewnie miał nadzieję, że ten jeden raz, kiedy ma dla niej całą resztę dnia i wieczór wolne, spędzą go jakoś wspólnie.
Chciała zapłacić, co było dla niego zaskoczeniem, ale oczywiście nie mogły to być galeony. Mugole mieli inną walutę a Tristan posiadał obie. Ze względu na pracę w magicznej części Londynu, musiał jakoś załatwić sprawę z przemianowaniem waluty. Inaczej nie utrzymałby się, mieszkając w niemagicznej części Londynu.
Słysząc, że Olivia chce zapłacić, Tristan pokręcił głową i napisał na nowej stronie notesu: "Możemy iść później na jakiś spacer. Nie mam nic przeciwko. Co do zapłaty. Ja zaprosiłem, to ja zapłacę. Dużo mi ostatnio pomagasz."
Miał nadzieję, że go zrozumie i nie będzie się upierała. Nawet nie przyjął jej portfela, tylko sięgnął do swojej torby i zauważył coś, co zapomniał jej pokazać. Wyjął ulotkę, która była jakąś reklamą kursów kulinarnych, czy gastronomicznych. Mugolska. Podsunął Olivii zaraz na stole w jej kierunku, jeżeli cokolwiek zamierzała zrobić i zaraz napisał coś jeszcze w notesie: "Zapomniałem Ci to dać. Może Cię zainteresuje."
Zaraz po tym, wyjął swój portfel. Tak jak napisał jej w notesie, tak zamierzał zrobić. Opłacić zamówienie.