28.11.2023, 22:47 ✶
Ona również miała mugolską walutę. Często szlajała się po różnych ulicach Londynu, wchodząc to tu, to tam. Bez pieniędzy nie dałaby rady. Jednak miała ogromny problem z przerzuceniem się na mugolską walutę, bo po prostu zbyt rzadko z niej korzystała.
- Weź się nie wygłupiaj, tak to jest że czasem płaci jedna, czasem druga osoba - odpowiedziała, zezując na kartkę. I zapewne by pochwyciła portfel, wstała i po prostu dała go tej kelnerce, ale Tristan wyciągnął jakąś ulotkę. Skubany wiedział jak to rozegrać, bo Olivia chwyciła papier i zaczęła czytać, dając mu tym samym większe pole do manewru, niż gdyby tego nie zrobił. - Ooo.
Wyrwało jej się, a jej oczy robiły się coraz większe. Mugolskie kursy to było coś, o czym w ogóle nie pomyślała. Bo przecież do swojego gotowania nie używała i nie chciała używać magii, więc... Czemu nie wpadła na to sama? Całkowicie pochłonięta ulotką i czytaniem tego, co tam było napisane, dała Tristanowi czas na opłacenie zamówienia. Potem jakoś się odegra, ale teraz jej uwaga została przekierowana na kompletnie inny temat.
Gdy podniosła głowę, ten już zapłacił. Co za uparta gnida. Olivia zmarszczyła brwi z niezadowoleniem, ale zaraz jej twarz wróciła do poprzedniego stanu, gdy znowu spojrzała na ulotkę.
- Przecież to jest genialne! Nigdy bym na to nie wpadła. Dziękuję! Jesteś genialny - wstała, zgarnęła portfel do torebki i stanęła na palcach, by pocałować go w policzek. - Na takich kursach jak się spali salę, to nie każą odkupować pieców, nie?
Zapytała jeszcze z pewnym wahaniem w głosie. W domu było łatwiej, bo mogła użyć magii, żeby ugasić pożar. Wśród mugoli - nie bardzo.
- Też chcesz iść? - zapytała z szerokim uśmiechem, nieco wyzywającym. - Widzę cię w takiej białej czapce i fartuchu, całego w mące.
- Weź się nie wygłupiaj, tak to jest że czasem płaci jedna, czasem druga osoba - odpowiedziała, zezując na kartkę. I zapewne by pochwyciła portfel, wstała i po prostu dała go tej kelnerce, ale Tristan wyciągnął jakąś ulotkę. Skubany wiedział jak to rozegrać, bo Olivia chwyciła papier i zaczęła czytać, dając mu tym samym większe pole do manewru, niż gdyby tego nie zrobił. - Ooo.
Wyrwało jej się, a jej oczy robiły się coraz większe. Mugolskie kursy to było coś, o czym w ogóle nie pomyślała. Bo przecież do swojego gotowania nie używała i nie chciała używać magii, więc... Czemu nie wpadła na to sama? Całkowicie pochłonięta ulotką i czytaniem tego, co tam było napisane, dała Tristanowi czas na opłacenie zamówienia. Potem jakoś się odegra, ale teraz jej uwaga została przekierowana na kompletnie inny temat.
Gdy podniosła głowę, ten już zapłacił. Co za uparta gnida. Olivia zmarszczyła brwi z niezadowoleniem, ale zaraz jej twarz wróciła do poprzedniego stanu, gdy znowu spojrzała na ulotkę.
- Przecież to jest genialne! Nigdy bym na to nie wpadła. Dziękuję! Jesteś genialny - wstała, zgarnęła portfel do torebki i stanęła na palcach, by pocałować go w policzek. - Na takich kursach jak się spali salę, to nie każą odkupować pieców, nie?
Zapytała jeszcze z pewnym wahaniem w głosie. W domu było łatwiej, bo mogła użyć magii, żeby ugasić pożar. Wśród mugoli - nie bardzo.
- Też chcesz iść? - zapytała z szerokim uśmiechem, nieco wyzywającym. - Widzę cię w takiej białej czapce i fartuchu, całego w mące.