29.11.2023, 13:16 ✶
Krzyk odbił się głośno od wilgotnych ścian, wypełniając grotę echem. Na ten dźwięk Olivia skrzywiła się, ale było już za późno. Nie mogła cofnąć tego, że spanikowała, gdy nie zobaczyła wokół siebie nic. Zasłoniła odruchowo ręką usta, ale trudno, stało się.
- Przepraszam - powiedziała cicho, oświetlając ściany zapalniczką. Nie dostrzegła run czy innych znaków, świadczących o obecności zabezpieczeń, więc gdy tylko Brenna dała im magiczne światło, ona zrobiła to samo i schowała zapalniczkę. - Przynajmniej ty miałaś na tyle oleju w głowie, by powiedzieć innym, gdzie się wybierasz.
Zauważyła dość kwaśno, zła na siebie, że ona nigdy tego nie robiła. Ale na tym to polegało - musiała czasem zniknąć sama, bez możliwości że ktoś ją odnajdzie.
Dała Brennie pracować i szukać wyjścia, ona sama zaś przyglądała się ścianom i posadzce. Wszystko wyglądało na zwykłą grotę, po prostu klasyczną jaskinię, która wciągała swoje ofiary. Na tę myśl po jej plecach przeszedł dreszcz.
- Bren, jeśli cokolwiek z tej książki jest prawdą, to jest jedyny korytarz i będzie miał kilka odnóg. Możliwe że to tylko wyobraźnia autorki, ale pisała że ludzie tu się gubili i błąkają się po dziś dzień jako zjawy, które nigdy nie odnalazły drogi do właściwej komnaty. Tylko jednej osobie się to udało - powiedziała cicho, podchodząc do koleżanki. Zerknęła na to co robi z kamieniami i westchnęła. - Siłą tego miejsca miał być labirynt, który nie wypuszczał, chyba że ktoś nie dał się swoim lękom. Nie wiem dokładnie o co chodziło, ale w książce było tak, że główna bohaterka szła przed siebie z myślą, że chce pomóc czarodziejce bo uważa, że trzeba jej pomóc. Korytarze wybierała losowo, nie było napisane w jaki sposób, ale widziała po drodze szkielety tych, którzy się zgubili.
Czytała tę książkę niedawno i pamiętała z niej naprawdę sporo, z tym że... No właśnie - to była fikcja literacka, a na dodatek sposób krążenia po labiryncie nie był opisany w żaden sposób. Autorka zgrabnie przeskoczyła w następnym rozdziale do tego, by bohaterka znalazła się w głównej jaskini. Olivia naprawdę miała nadzieję, że to była fikcja, bo przecież nie było tu mrocznej atmosfery czarnej magii, tylko ciemność, jak na morzu. Najpewniej resztki magii wyparowały, ale jeżeli to naprawdę był labirynt, to... Dobrze że chociaż magia działała, nawet jeśli w ograniczonym stopniu.
- Przepraszam - powiedziała cicho, oświetlając ściany zapalniczką. Nie dostrzegła run czy innych znaków, świadczących o obecności zabezpieczeń, więc gdy tylko Brenna dała im magiczne światło, ona zrobiła to samo i schowała zapalniczkę. - Przynajmniej ty miałaś na tyle oleju w głowie, by powiedzieć innym, gdzie się wybierasz.
Zauważyła dość kwaśno, zła na siebie, że ona nigdy tego nie robiła. Ale na tym to polegało - musiała czasem zniknąć sama, bez możliwości że ktoś ją odnajdzie.
Dała Brennie pracować i szukać wyjścia, ona sama zaś przyglądała się ścianom i posadzce. Wszystko wyglądało na zwykłą grotę, po prostu klasyczną jaskinię, która wciągała swoje ofiary. Na tę myśl po jej plecach przeszedł dreszcz.
- Bren, jeśli cokolwiek z tej książki jest prawdą, to jest jedyny korytarz i będzie miał kilka odnóg. Możliwe że to tylko wyobraźnia autorki, ale pisała że ludzie tu się gubili i błąkają się po dziś dzień jako zjawy, które nigdy nie odnalazły drogi do właściwej komnaty. Tylko jednej osobie się to udało - powiedziała cicho, podchodząc do koleżanki. Zerknęła na to co robi z kamieniami i westchnęła. - Siłą tego miejsca miał być labirynt, który nie wypuszczał, chyba że ktoś nie dał się swoim lękom. Nie wiem dokładnie o co chodziło, ale w książce było tak, że główna bohaterka szła przed siebie z myślą, że chce pomóc czarodziejce bo uważa, że trzeba jej pomóc. Korytarze wybierała losowo, nie było napisane w jaki sposób, ale widziała po drodze szkielety tych, którzy się zgubili.
Czytała tę książkę niedawno i pamiętała z niej naprawdę sporo, z tym że... No właśnie - to była fikcja literacka, a na dodatek sposób krążenia po labiryncie nie był opisany w żaden sposób. Autorka zgrabnie przeskoczyła w następnym rozdziale do tego, by bohaterka znalazła się w głównej jaskini. Olivia naprawdę miała nadzieję, że to była fikcja, bo przecież nie było tu mrocznej atmosfery czarnej magii, tylko ciemność, jak na morzu. Najpewniej resztki magii wyparowały, ale jeżeli to naprawdę był labirynt, to... Dobrze że chociaż magia działała, nawet jeśli w ograniczonym stopniu.