Chciał przywalić mu mocniej, na tyle mocno, żeby się od tego ciosu wyłożył, ale Laurent dzielnie utrzymał się w górze. To rozzłościło go jeszcze bardziej, a Elaine wciskająca się pomiędzy ich dwójkę nie miała żadnych szans w poskromieniu tego, co huczało teraz w jego głowie. Przypisując do niego ptaki, Laurent pomylił się wielce, prawda o naturze duszy Flynna była czymś bardziej skomplikowanym, ale nawet by się nie zdziwił, słysząc takie wyobrażenie na temat siebie. Teraz kiedy spoglądał na młodego Prewetta, można było dojrzeć w jego oczach coś kojarzącego się z głębokim gniewem. Wzrok miał pełen zaciekłej złości, kipiało z niego jak z gara, ale nie tylko takie fale emocji rozsadzały jego serce. Emocje Flynna były przewrotne - zawsze był jak wulkan gotów wybuchnąć w każdej chwili, ale to przecież nie zawsze był chaotyczny gniew. Po prostu był na niego cholernie zły. Nigdy by nie powiedział, że Laurent odegrał w jego życiu znaczącą rolę, stanowił jeden z drobniejszych puzzli rozsianych gdzieś z boku wielkiego obrazu jego biografii, a i tak przyniósł mu wielkie rozczarowanie.
- Przestań, El, przecież jemu się to kurwa należy - warknął, odsuwając ją na bok tak daleko jak tylko mógł, bez ryzyka, że dziewczyna od tego upadnie, ale i tak zrobił to nieco zbyt gwałtownie. W takich chwilach kontrola stawała się iluzją. Widać było pęknięcie w obrazie tego brutalnego mordercy, bo się na moment odwrócił w jej kierunku i upewnił, że nic jej nie jest, ale jednocześnie posłał siostrze takie błagalne spojrzenie - odsuń się - chociaż wątpił, aby mu w takim momencie mogła w pełni zaufać.
Rozsądny by się po prostu wycofał, on zaś postępował wciąż jak niewolnik własnej burzliwej natury - to ona pociągała tu za sznurki - sam Bell pełnił rolę marionetki. Strzelił go w to wystawione do przodu łapsko i złapał za fraki, pchając Laurenta w kierunku najbliższego wozu, żeby go tak do niego przygwoździć.
- I żebyś kurwa wiedział, że powinieneś mnie przepraszać, ty niewdzięczny, bezmózgi platfusie. - Mówił to przez zaciśnięte zęby. - Zagraj przeciwko mnie albo mojej rodzinie jeszcze raz, to zdechniesz razem z tymi swoimi chabetami. - Kurwa, nigdy nie myślał, że będzie komuś groził zabiciem niewinnego zwierzaka, ale przecież nie powie „zabiję ci siostrę”, kiedy Elaine stała obok. Co prawda nie zabiłby ani siostry, ani koni, ale nikt o tym wiedzieć nie musiał, a to był tak łatwy cel, bo Prewett spuszczał się w gazecie nad tym New Forest, jakby to było jakieś niesamowite odkrycie, że zwierzęta mieszkają w lesie i dobrze się tam czują.
Następnie, kończąc poprzednio nieudany ruch, szarpnął Laurentem tak, żeby pierdolnąć nim na brukowaną ulicę. A jeżeli mu się to nie udało, to po prostu dalej się z nim szarpał.
- Mów komu o mnie powiedziałeś. Pracujesz jeszcze na Ścieżkach?
- Przestań, El, przecież jemu się to kurwa należy - warknął, odsuwając ją na bok tak daleko jak tylko mógł, bez ryzyka, że dziewczyna od tego upadnie, ale i tak zrobił to nieco zbyt gwałtownie. W takich chwilach kontrola stawała się iluzją. Widać było pęknięcie w obrazie tego brutalnego mordercy, bo się na moment odwrócił w jej kierunku i upewnił, że nic jej nie jest, ale jednocześnie posłał siostrze takie błagalne spojrzenie - odsuń się - chociaż wątpił, aby mu w takim momencie mogła w pełni zaufać.
Rozsądny by się po prostu wycofał, on zaś postępował wciąż jak niewolnik własnej burzliwej natury - to ona pociągała tu za sznurki - sam Bell pełnił rolę marionetki. Strzelił go w to wystawione do przodu łapsko i złapał za fraki, pchając Laurenta w kierunku najbliższego wozu, żeby go tak do niego przygwoździć.
Rzut PO 1d100 - 27
Akcja nieudana
Akcja nieudana
- I żebyś kurwa wiedział, że powinieneś mnie przepraszać, ty niewdzięczny, bezmózgi platfusie. - Mówił to przez zaciśnięte zęby. - Zagraj przeciwko mnie albo mojej rodzinie jeszcze raz, to zdechniesz razem z tymi swoimi chabetami. - Kurwa, nigdy nie myślał, że będzie komuś groził zabiciem niewinnego zwierzaka, ale przecież nie powie „zabiję ci siostrę”, kiedy Elaine stała obok. Co prawda nie zabiłby ani siostry, ani koni, ale nikt o tym wiedzieć nie musiał, a to był tak łatwy cel, bo Prewett spuszczał się w gazecie nad tym New Forest, jakby to było jakieś niesamowite odkrycie, że zwierzęta mieszkają w lesie i dobrze się tam czują.
Następnie, kończąc poprzednio nieudany ruch, szarpnął Laurentem tak, żeby pierdolnąć nim na brukowaną ulicę. A jeżeli mu się to nie udało, to po prostu dalej się z nim szarpał.
Rzut PO 1d100 - 25
Akcja nieudana
Akcja nieudana
- Mów komu o mnie powiedziałeś. Pracujesz jeszcze na Ścieżkach?
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.