29.11.2023, 20:31 ✶
- Myślę, że jednak najlepiej, jeżeli pozostaniemy przy próbie ich wytrucia i potem wyrzucenia - stwierdziła Brenna. Nie musiały nawet używać mugolskiej trutki, była pewna, że znajdzie się na to jakiś eliksir.
Odepchnęła od siebie wspomnienie. Ono odeszło, minęło, było częścią jej, jej jestestwa, ale nie mogła pozwolić, aby tylko dlatego, że nagle o nim pomyślała, że przez chwilę… z jakichś powodów go nie pamiętała, Mavelle się o nią martwiła. Widziała jej spojrzenie, uważne, taksujące: i wiedziała, że Bones zawsze była dość spostrzegawcza. Musiała wyłapać ten moment nietypowego zamyślenia i Brenna po prostu nie chciała, by Mavelle dopatrywała się w tym zbyt wiele.
Bo przecież nic się nie stało.
- Pewnie, chętnie powieszę twoje obrazki na ścianie - zapewniła, odruchowo zerkając na ścianę. Po czym roześmiała się, kiedy Bones wspomniała o lesie Lothlorien, jej ulubionej tolkienowskiej lokalizacji, pokrywającej ścianę. Mogła sobie wyobrazić to bardzo łatwo: las mroczny i magiczny zarazem, przemykające w nim postacie, Galadriela i jej zwierciadło, liście na drzewach puszczy, w tych jej latach, nim zaczną umierać, zwiastując kres epoki nieśmiertelnych elfów.- To byłoby wspaniałe, ale też czasochłonne, a nie jestem pewna, czy powinniście poświęcić czas na takie drobiazgi - przyznała szczerze. Fantastyczny las na ścianie mieszkania był czymś, co pasowało do Brenny, a i Steward, i Bones lubili malować, ona zaś wierzyła w ich umiejętności. Tyle że żyli w czasach, jakich życzli: a to miejsce i tak miało pochłonąć sporo czasu i pieniędzy, zanim zostanie doprowadzone do normy. - No i wciąż i tak najpierw trzeba tę starą farbę zeskrobać i zacząć od pokrycia białą, nawet gdyby miał na niej potem powstać las - stwierdziła w pewnym zamyśleniu, nim ruszyła do wyjścia.
- Chodź, pokażę ci pozostałe trzy mieszkania. Niestety, o ile tutaj trzeba tylko odmalować te ściany i wymienić okno, z nimi jest już trochę gorzej - rzuciła Brenna, kierując się ku wyjściu. Kiedy Mavelle też wyszła na zewnątrz, Brenna zamknęła wejście na klucze i rzuciła zaklęcie, a potem wraz z kuzynką ruszyła schodami na parter.
Odepchnęła od siebie wspomnienie. Ono odeszło, minęło, było częścią jej, jej jestestwa, ale nie mogła pozwolić, aby tylko dlatego, że nagle o nim pomyślała, że przez chwilę… z jakichś powodów go nie pamiętała, Mavelle się o nią martwiła. Widziała jej spojrzenie, uważne, taksujące: i wiedziała, że Bones zawsze była dość spostrzegawcza. Musiała wyłapać ten moment nietypowego zamyślenia i Brenna po prostu nie chciała, by Mavelle dopatrywała się w tym zbyt wiele.
Bo przecież nic się nie stało.
- Pewnie, chętnie powieszę twoje obrazki na ścianie - zapewniła, odruchowo zerkając na ścianę. Po czym roześmiała się, kiedy Bones wspomniała o lesie Lothlorien, jej ulubionej tolkienowskiej lokalizacji, pokrywającej ścianę. Mogła sobie wyobrazić to bardzo łatwo: las mroczny i magiczny zarazem, przemykające w nim postacie, Galadriela i jej zwierciadło, liście na drzewach puszczy, w tych jej latach, nim zaczną umierać, zwiastując kres epoki nieśmiertelnych elfów.- To byłoby wspaniałe, ale też czasochłonne, a nie jestem pewna, czy powinniście poświęcić czas na takie drobiazgi - przyznała szczerze. Fantastyczny las na ścianie mieszkania był czymś, co pasowało do Brenny, a i Steward, i Bones lubili malować, ona zaś wierzyła w ich umiejętności. Tyle że żyli w czasach, jakich życzli: a to miejsce i tak miało pochłonąć sporo czasu i pieniędzy, zanim zostanie doprowadzone do normy. - No i wciąż i tak najpierw trzeba tę starą farbę zeskrobać i zacząć od pokrycia białą, nawet gdyby miał na niej potem powstać las - stwierdziła w pewnym zamyśleniu, nim ruszyła do wyjścia.
- Chodź, pokażę ci pozostałe trzy mieszkania. Niestety, o ile tutaj trzeba tylko odmalować te ściany i wymienić okno, z nimi jest już trochę gorzej - rzuciła Brenna, kierując się ku wyjściu. Kiedy Mavelle też wyszła na zewnątrz, Brenna zamknęła wejście na klucze i rzuciła zaklęcie, a potem wraz z kuzynką ruszyła schodami na parter.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.