29.11.2023, 21:36 ✶
Och, gdyby to była pułapka…! W zasadzie prawie żałowała, że nie była; prawie, bo działając poza granicami wytyczonymi przez prawo miała jednak nieco inne możliwości, a tłumaczenie, że miała ochotę na wycieczkę krajoznawczą i akurat przypadkiem wpadła na takich, którym się zachciało pobyć niepraworządnymi obywatelami Brytanii, więc zaprowadziła porządek, jak na brygadzistkę przystało, nieszczególnie było jej w smak.
Tak, dokładnie tak, całą czwórką się wybrali na wycieczkę, a że bez Brenny? No, wyjątkowo miała co innego do zrobienia, bardzo przykro, że wyszło tak, a nie inaczej. Sama sobie nie uwierzyłaby w tę bajeczkę, a co dopiero taki stary (jakkolwiek by to nie brzmiało – nie uważała go wszak za starego…) wyga, jakim był szanowny papa Bones, który z niejednego pieca jadł i naprawdę niejedno widział.
Gdyby to była pułapka – przynajmniej miałaby satysfakcję, że zgniją w Azkabanie, a tak…
… tak to w zasadzie nie zawracała sobie tym głowy. Ostateczną decyzję, co się z nimi stanie, podejmą później, jeśli wynik walki odpowiednio się rozstrzygnie. Zaś prawda taka, że dopóki się ścierali, to nie szło brać niczego za pewnika, niczym w quidditchu – dopóki znicz był w grze, wszystko, dosłownie wszystko, mogło się wydarzyć.
Nie bawiła się w rozpraszanie zasłony – ot, po prostu kolejne machnięcia różdżki, raz za razem, kolejne zaklęcia; ponownie surowe wiązki mocy. Przełamać barierę i, dość oględnie rzecz ujmując, sprać im tyłki…
Tak, dokładnie tak, całą czwórką się wybrali na wycieczkę, a że bez Brenny? No, wyjątkowo miała co innego do zrobienia, bardzo przykro, że wyszło tak, a nie inaczej. Sama sobie nie uwierzyłaby w tę bajeczkę, a co dopiero taki stary (jakkolwiek by to nie brzmiało – nie uważała go wszak za starego…) wyga, jakim był szanowny papa Bones, który z niejednego pieca jadł i naprawdę niejedno widział.
Gdyby to była pułapka – przynajmniej miałaby satysfakcję, że zgniją w Azkabanie, a tak…
… tak to w zasadzie nie zawracała sobie tym głowy. Ostateczną decyzję, co się z nimi stanie, podejmą później, jeśli wynik walki odpowiednio się rozstrzygnie. Zaś prawda taka, że dopóki się ścierali, to nie szło brać niczego za pewnika, niczym w quidditchu – dopóki znicz był w grze, wszystko, dosłownie wszystko, mogło się wydarzyć.
Nie bawiła się w rozpraszanie zasłony – ot, po prostu kolejne machnięcia różdżki, raz za razem, kolejne zaklęcia; ponownie surowe wiązki mocy. Przełamać barierę i, dość oględnie rzecz ujmując, sprać im tyłki…
Rzut Z 1d100 - 82
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 3
Akcja nieudana
Akcja nieudana