Niektórzy lubili urządzać sobie odpowiednio miejsce pracy, stawiając jakieś prywatne przedmioty, podręczniki czy inne rzeczy, co ułatwiało im pracowanie, lub ułatwiało dostęp do poszukiwanych informacji. Nicholas był może jednym z wielu wyjątków, którzy nie zostawiali w miejscu pracy swoich rzeczy. Ani też nie przyozdabiali swojego miejsca pracy o jakieś zdjęcia, dyplomy czy nie wiadomo co. Był jakby zagadką dla wielu osób. Tajemniczy i małomówny pracownik. Wpasowujący się w swoją rolę niewymownego. Jako że zależało mu na utrzymaniu swojego stanowiska w tym miejscu, starał się. Zagryzał zęby i udowadniał, że potrafi.
- Nie jest to łatwe podjęcie decyzji. Nawet ja się waham…Przyznał się przed swoim nauczycielem. Choć wiedział, że sam musi podjąć decyzję. Zmieniło się to w momencie, kiedy Robert osobiście zostawił mu ważne dokumenty. Było to zaskakujące, ale i w ten sposób Nicholas zrozumiał jak bardzo został doceniony swoją pracą i oddaniem jej, że dostał taki duży kredyt zaufania. Mulciber bardzo dużo go nauczył tutaj, jak i poza murami Ministerstwa.
Na potwierdzenie swojej obietnicy, Nicholas skinął głową w zgodnie, że dotrzyma jej. Był nawet skłonny zabrać te teczki do siebie do domu i tam trzymać przez jakiś czas, aż nie okaże się, że będą tutaj potrzebne.
Wtedy też zadając pytanie, otrzymał dość wyjaśniającą decyzję, co pozostawili i dlaczego. Co było zrozumiałe. Nicholas będzie musiał liczyć się z męczącymi pytaniami o dokumenty, które zniknęły, gdyż współpracował z Biurem Badania Mózgu. Bezpiecznie będzie zabrać te teczki do siebie jeszcze dzisiaj. Na wypadek rutynowej kontroli Departamentu Tajemnic.
- Wstyd.Dokończył Nicholas, używając kulturalniejszego słownictwa, ze względu na miejsce przebywania. Nie miał oporu z wypowiadaniem na głos słów kogoś gorszących, ale jeżeli chciał tutaj pracować, musiał także się powstrzymywać.
- Także mnie się to nie podoba. Naprawdę nie można było nic zrobić, aby nim nie został?
Nicholas był młodszy o jakieś dziesięć lat od Roberta, niby wiedział dlaczego tak się stało, ale nie dopuszczał tej myśli do siebie. Być może też chciał usłyszeć zdanie na ten temat od swojego nauczyciela.
- Lepiej dla nas wszystkich byłoby, gdyby gryzł piach.
Odważnie przyznał z powagą w głosie i być może chęcią podjęcia się tego samodzielnie. Przy dobrej taktyce. Że taki chciałby koniec tej szlamy na stanowisku Ministra Magii. Nie zasłużył na to. Może rzucił zaklęcie i przekonał głosujących, aby go wybrali? Niech znajdzie się ktoś, kto się nim zajmie.
W tej rozmowie otwarcie nie podawali nazwiska, o kim konkretnie rozmawiali. Oboje o tym wiedzieli. Ktoś inny, gdyby usłyszał te słowa, dostałby odpowiedź iż chodzi i jakiegoś kolegę, który codziennie irytuje swoim zachowaniem. Tutaj mieli jednak poważniejszy temat.