Nie mógł na to pozwolić. Nauczony był, że jak chłopak zaprasza dziewczynę, to on powinien płacić. Dlatego też tego się trzymał. Gdyby mieli się sprzeczać, to poszedłby wtedy na ugodę, że płaci każdy za siebie i wtedy by jej odliczył ile ma za siebie dać. I ten cały duży napiwek dla biednej kelnerki, której było jej żal.
Tak czy inaczej, sukcesem okazała się ulotka, reklamująca kursy gotowania i to mugolska. Zauważając, że koleżanka jest tym zachwycona niczym dziewczynka, która dostała talon na cukierki, Tristan wykorzystał sytuację i udał się z notesem do lady, aby przy kasie zapłacić, w notesie pisząc, iż prosi o rachunek. Osoba go obsługująca, zorientowała się najwyraźniej, że mężczyzna jest niemową.
Po dokonaniu należytej płatności, wrócił do stolika z uśmiechem zadowolenia, nie przejmując się jej niezadowoleniem. Szybko jej przeszło, kiedy poruszyła temat ulotki. Pochylił się, aby mogła dosięgnąć jego policzka, zauważając w jaki sposób chce mu podziękować. Mieszkał w Londynie, przemierzał ulice to i trafił na taką ofertę. Jako że Olivia robiła sobie z niego często królika doświadczalnego z jedzeniem, to nic dziwnego, że z tym kursem pomyślał o niej. Może tym razem jego żołądek nie będzie przeżywał rewolucji.
Na jej pytanie, odpowiedź zapisał w notesie: "Jeżeli zacznie palić się sala, to wezwą straż pożarną. Ale myślę, że nie dojdzie do takich sytuacji."
Pokazał jej, zapewniając iż nie powinna się niczym martwić. Mugole potrafią sobie poradzić w sytuacjach zagrożenia. Przy czym Tristan wskazał koleżance wyjście z kawiarni, patrząc na nią pytająco, jakby chciał powiedzieć „czy idziemy na spacer?” Tak jak sobie to przy stoliku ustalili. Pochłonięta chęcią udania się na kurs gotowania, Olivia musiała zapytać go, czy też pójdzie. On siebie w tym nie widział. Ręce mu opadły, na moment odwrócił głowę i westchnął. Ale zaraz spojrzał na nią z uśmiechem i pokiwał głową, że raczej nie widzi siebie w tym. Chcąc jeszcze coś dodać, napisał w notesie i pokazał jej: "Nie znalazłbym na to czasu. Chcę, abyś Ty poszła."