Skinął ze zrozumieniem głową. Chociaż świat mugoli i świat czarodziejów egzystowały w dużej mierze niezależnie od siebie, tak dalej działały po sąsiedzku. Największe skandale, konflikty, informacje o zaangażowaniu w konflikty... Takie kwestie potrafiły pokonać nawet bariery, które dzieliły niemagicznych od czarodziejów. Wojny, która nawiedziła Europę parę dekad wcześniej, nie dało się zapomnieć. Pozostawiła po sobie piętno rozpamiętywane przez ludzi bez względu na to, czy potrafili wyczarować iskry przy pomocy różdżki, czy też nie.
— Pierwsze pokolenie będzie tym najbardziej walecznym. Właściwie to my jesteśmy tym pokoleniom. Poznaliśmy „dawny” świat, więc oczywistym jest, że walczylibyśmy z drastyczną zmianą naszego stylu życiu. Ta walka już się toczy — odparł po dłuższej chwili namysłu. — Nasze dzieci? Dorastałaby w domach, gdzie opór być może dalej by trwał, ale nie byłby otwarcie propagowany. Żeby nie ryzykować bezpieczeństwem rodziny. I te same dzieci nie mogłyby nawet się buntować wobec tego samego co my, bo trafiłyby do systemu, który im to uniemożliwi.
To jest, zakładając, że ci, którzy są przeciw retoryce Śmierciożerców, w ogóle będą mieli szanse dożyć tych czasów, pomyślał kąśliwie, starając się nie myśleć o Norze i jej córce. Po Beltane wyzbył się przekonania, że czysta krew miała jakąkolwiek świętość dla Czarnego Pana. Chciał oczyścić ze swoimi ziomkami kraj, a sam uderzył w samo serce tradycji tych, których chciał ochronić przed wyginięciem. Nie miałby litości dla czystokrwistych zdrajców.
— Zależy, jak bardzo chciałby odizolować naszą społeczność. Przypuśćmy, że regiony trafiłyby pod opiekę namiestników rodów czystej krwi. Ludzie są przywiązani do swoich domostw, swojego dziedzictwa, ale życie to jednak życie. — Ułożył dłonie w piramidkę, zatracając się w tej wizji, dzieląc się tym samym swoimi przemyśleniami z Perseuszem. — Koniec końców okaże się, że niektóre hrabstwa są zarządzane lepiej od innych. Niektórzy będą mieli mniej ciężką rękę. Fala przeprowadzek w lepsze miejsce? Pogorszenie gospodarki w jednym rejonie. — Wbił wzrok w Blacka. — Będą musiały pojawić się ograniczanie w transporcie i podróżowaniu. Mioteł nam może nie zabiorą, ale sieć Fiuu mogłaby zostać mocno uproszczona. A ze świstoklików korzystalibyśmy tylko za zgodą odpowiedniej komisji i po otrzymaniu zezwoleń. Lub ich nie otrzymaniu.
Opowieść o Grimmauld Place poruszyła Erika. Słyszał pogłoski, plotki o tym, jak drastycznie niektóre rodziny podchodziły do idei czystej krwi i lojalności dawnym doktrynom. Czasem myślał, że są wyssane z palca, a w innych przypadkach odnosił wrażenie, że są legendą miejską... Elementem tworzenia legendy tych słynnych wyższych sfer, które pławiły się w bogactwie minionych lat i statusu dziedziczonego z pokolenia na pokolenia. Tak... brutalne... wykluczenie z własnego rodu wydawało m się niewyobrażalne. Kompletny ostracyzm. Mimowolnie pomyślał, gdzie leżała granica Godryka Longbottoma. Zdrada? Czarna magia?
— Nie mogę ci obiecać, że pierwszy ścigany czarodziej, który będzie potrzebował twojej opieki, będzie także tym, który obali Czarnego Pana. To tak nie działa. — Chciał mu zdradzić więcej, jednak nie mógł też wyłożyć przed nim wszystkich tajemnic organizacji. Mógł być jednak szczery w tym, jakie ryzyko wiązało się z działaniem wbrew interesom Śmierciożerców. — Jednak nawet drobna pomoc jest lepsza od bierności, gdy jesteśmy świadomi tego, co może się stać, jeśli nastąpi najgorsze. Widzę, że to ci ciąży, Percy. — Sięgnął po kieliszek, pozwalając by go najpierw napełniono. — I będzie cię to dręczyć. Wiem, że mnie dręczy, chociaż w gruncie rzeczy i tak jestem na przodzie tego całego burdelu przez pracę. Oboje będziemy sobie jeszcze nie raz zadawać to samo pytanie: Czy mogliśmy zrobić więcej? Czy byłoby lepiej, gdybym się wtrącił?
Cóż, Erik z jakiegoś powodu awansował na detektywa, więc w łączeniu kropek był całkiem dobry. Mimowolnie wychwycił w słowach Perseusza wzmiankę o dziecku, odpowiedzialności za innych ludzi... Kolorytu tym przemyśleniom dodawał też fakt, że mieli okazję porozmawiać na festynie w towarzystwie partnerki Blacka.
— Nie chcę tego przyznawać, ale zanim sytuacja się poprawi, zrobi się gorzej. Ministerstwo robi co może, żeby odzyskać kontrolę nad sytuacją po tym, jak Beltane zostało sterroryzowane. — Czy przesadzał? Może, ale ciężko było nie zauważyć tego, że ostatni festyn wstrząsnął wszystkimi departamentami. Limbo, widma latające po Kniei Godryka, mugolskie pielgrzymki do Doliny Godryka. A Śmierciożercy ze swoim przywódcą na czele dalej stanowili problem. — Ludzie będą potrzebowali pomocy. Nie tylko ci z Ministerstwa. Zawsze znajdzie się odważny facet, który będzie chciał obronić sąsiadkę przed napadem. Znajdzie się grupa przyjaciół, którzy nie pozwolą uprowadzić kogoś na środku ulicy. Ci ludzie będą ranni, będą potrzebowali pomocy medycznej. Będą chcieli znaleźć coś poza głównymi ośrodkami z obawy, że i tam ich ktoś dopadnie. — Zamilkł na chwilę. — Popraw mnie, jeśli się mylę, ale takim ludziom przydałby się ktoś taki jak ty. Ktoś, kto ma możliwość pomocy i ma serce po właściwej stronie.
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞