30.11.2023, 11:19 ✶
Lavinia nie miała zamiaru zaśpiewać sobie olbrzymiej kwoty. Co prawda, zależało jej na zarobku, jednakże nie była na tyle rozpoznawalna, aby jej prace kupowały się po każdej cenie. Tylko fakt, że niektórzy zainteresowani byli oburzeni tym, że coś nad czym poświęciła swój czas i magię, nie jest dla nich darmowe, ją męczył. Na szczęście Lockhart znał się na temacie i rozumiał, że artyści nie odżywiają się powietrzem i farbami.
— Niestety życie tak wybrało za mnie — odpowiedziała na jego słowa i wzruszyła ramionami. Miło było usłyszeć, że ktoś uważa ją za damę. Sama też tak uważała, dlatego też Darcy bardzo zyskał w jej oczach. — Ale może w przyszłości zobaczymy się częściej w bardziej bezpiecznych ulicach. O ile uda mi się stąd wyprowadzić, nie wydaje mi się, abym miała na ten moment wybór. — Posłała mężczyźnie szeroki uśmiech, a następnie przeniosła swój wzrok na kartkę papieru.
Zanotowała: ciepłe, a jednocześnie jasne barwy. Drzewa, niebo, wiosna, dzień. Frezja w ręku. Najważniejsze i tak w tym wszystkim były emocje. Żeby wykonać takie dzieło, które wręcz pochłaniałoby obserwatora, musiała sama takich nabrać, aby były autentyczne. Spokój i zadowolenie… Jak całość portretu do tej pory wydawała się być błahostką, to wiedziała, że z dalszą częścią będzie trudniej. Od dawna nie czuła spokoju i zadowolenia, szczególnie takiego, o którym wspominał Lockhart.
Oderwała następną kartkę, po tej, na której sporządziła notatki i zapisała na niej wszystkie dane, które byłyby potrzebne mężczyźnie do wykonania przelewu na konto Gringotta. Po upewnieniu się, że wszystko jest dobrze, przekazała mu kartkę.
— Jasne, wszędzie będzie o wiele lepiej niż umówić się z powrotem tutaj. Mniej stresu panu przyniosę. I chociaż lubię zamieszanie wokół siebie to w restauracji byśmy na pewno nie porozmawiali o obrazie. — Gdyby umówili się gdzieś w centrum magicznego Londynu na przekazanie obrazu to z pewnością zwróciliby na siebie uwagę. A wiadome jest, że ściany mają uszy, i najpewniej ich nieformalne spotkanie zniszczyłoby całą zaplanowaną niespodziankę.
— Ma pan tutaj herbatę, proszę się częstować. Ja potrzebuję chwili, aby szkic na pewno się zgadzał. Jak pan potwierdzi, będzie pan wolny. — Przysunęła się bliżej do sztalugi, sięgając po cienki pędzelek i bardzo jasny kolor, a następnie zamknęła oczy, aby skupić się na postaci.
Darcy Lockhart
— Niestety życie tak wybrało za mnie — odpowiedziała na jego słowa i wzruszyła ramionami. Miło było usłyszeć, że ktoś uważa ją za damę. Sama też tak uważała, dlatego też Darcy bardzo zyskał w jej oczach. — Ale może w przyszłości zobaczymy się częściej w bardziej bezpiecznych ulicach. O ile uda mi się stąd wyprowadzić, nie wydaje mi się, abym miała na ten moment wybór. — Posłała mężczyźnie szeroki uśmiech, a następnie przeniosła swój wzrok na kartkę papieru.
Zanotowała: ciepłe, a jednocześnie jasne barwy. Drzewa, niebo, wiosna, dzień. Frezja w ręku. Najważniejsze i tak w tym wszystkim były emocje. Żeby wykonać takie dzieło, które wręcz pochłaniałoby obserwatora, musiała sama takich nabrać, aby były autentyczne. Spokój i zadowolenie… Jak całość portretu do tej pory wydawała się być błahostką, to wiedziała, że z dalszą częścią będzie trudniej. Od dawna nie czuła spokoju i zadowolenia, szczególnie takiego, o którym wspominał Lockhart.
Oderwała następną kartkę, po tej, na której sporządziła notatki i zapisała na niej wszystkie dane, które byłyby potrzebne mężczyźnie do wykonania przelewu na konto Gringotta. Po upewnieniu się, że wszystko jest dobrze, przekazała mu kartkę.
— Jasne, wszędzie będzie o wiele lepiej niż umówić się z powrotem tutaj. Mniej stresu panu przyniosę. I chociaż lubię zamieszanie wokół siebie to w restauracji byśmy na pewno nie porozmawiali o obrazie. — Gdyby umówili się gdzieś w centrum magicznego Londynu na przekazanie obrazu to z pewnością zwróciliby na siebie uwagę. A wiadome jest, że ściany mają uszy, i najpewniej ich nieformalne spotkanie zniszczyłoby całą zaplanowaną niespodziankę.
— Ma pan tutaj herbatę, proszę się częstować. Ja potrzebuję chwili, aby szkic na pewno się zgadzał. Jak pan potwierdzi, będzie pan wolny. — Przysunęła się bliżej do sztalugi, sięgając po cienki pędzelek i bardzo jasny kolor, a następnie zamknęła oczy, aby skupić się na postaci.
Darcy Lockhart