30.11.2023, 15:18 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.11.2023, 15:26 przez Bard Beedle.)
Mur został rozbity zaklęciem Mavelle. Hałas, błyskające zaklęcia - to wszystkie pewnie już zwróciło uwagę sąsiadów czy pijaków, których słyszeli wcześniej, ale na razie wszystko działo się za szybko, aby ktokolwiek jakoś zareagował. Czar Caina zderzył się z tarczą, wyczarowaną przez naśladowcę, tego samego, który wcześniej stworzył wokół nich tę słabą osłonę - jej istnienie dało jego towarzyszowi dość czasu, aby chwycił pozostałą dwójkę za szaty.
Taniec nad przepaścią.
Heather chciała skrzywdzić - wiedziona gniewem słusznym, ale niepowstrzymanym. Sięganie po taką magię zawsze było jak stąpanie po linie, jak tańczenie na krawędzi otchłani. Jej zaklęcie pofrunęło ku mężczyźnie, którego wcześniej sama spętała, i który teraz próbował się podnieść. To on rozpraszał dotąd całkiem skutecznie ich czary, tym razem jednak nie miał takiej możliwości - upuścił przecież różdżkę, więzy ledwo z niego opadły, nie wstał jeszcze po tym, jak Mavelle rzuciła go na ziemię. Próbował zrobić unik i w efekcie wszystko wyszło jeszcze tylko gorzej - zaklęcie Heather cięło go w pół ruchu, pozostawiając krwawy ślad, a on, że chciał się rzucić na bok, uderzył głową o resztkę muru.
W chwili, w której trzeci śmierciożerca zacisnął dłonie na jego ramieniu, nie poruszał się. Ranny. Oszołomiony, nieprzytomny...?
A może martwy?
Nie mogli tego stwierdzić na pewno - nie w ciemnościach, nie gdy łopotały czarne szaty, nie kiedy ledwo sekundę po tym upadku cała trójka ich przeciwników znikła, porwana przez wir teleportacji.
Jasne było jednak, że na pewno mocno oberwał i poczuł nienawiść Wood na własnej skórze – i z pewnością będzie najmniej potrzebował szybkiej pomocy uzdrowiciela.
Możecie teraz albo:
- opisać więcej poczynań w swoich postach, co chcą ogólnie zrobić tu postacie - i ja podsumuję 4 grudnia o 21.
- napisać 2 rundy między sobą, beze mnie, jeśli chcecie wejść w interakcje. W tym drugim przypadku prośba, aby zamknąć się do 6 grudnia wieczorem - wtedy rzucę podsumowanie i przekażę tutaj + w szpalcie Zakonu, co potencjalnie w ramach pokłosia.
@Heather Wood @Cain Bletchley @Mavelle Bones
EDIT
Rzuty i krytyczna porażka
Taniec nad przepaścią.
Heather chciała skrzywdzić - wiedziona gniewem słusznym, ale niepowstrzymanym. Sięganie po taką magię zawsze było jak stąpanie po linie, jak tańczenie na krawędzi otchłani. Jej zaklęcie pofrunęło ku mężczyźnie, którego wcześniej sama spętała, i który teraz próbował się podnieść. To on rozpraszał dotąd całkiem skutecznie ich czary, tym razem jednak nie miał takiej możliwości - upuścił przecież różdżkę, więzy ledwo z niego opadły, nie wstał jeszcze po tym, jak Mavelle rzuciła go na ziemię. Próbował zrobić unik i w efekcie wszystko wyszło jeszcze tylko gorzej - zaklęcie Heather cięło go w pół ruchu, pozostawiając krwawy ślad, a on, że chciał się rzucić na bok, uderzył głową o resztkę muru.
W chwili, w której trzeci śmierciożerca zacisnął dłonie na jego ramieniu, nie poruszał się. Ranny. Oszołomiony, nieprzytomny...?
A może martwy?
Nie mogli tego stwierdzić na pewno - nie w ciemnościach, nie gdy łopotały czarne szaty, nie kiedy ledwo sekundę po tym upadku cała trójka ich przeciwników znikła, porwana przez wir teleportacji.
Jasne było jednak, że na pewno mocno oberwał i poczuł nienawiść Wood na własnej skórze – i z pewnością będzie najmniej potrzebował szybkiej pomocy uzdrowiciela.
Możecie teraz albo:
- opisać więcej poczynań w swoich postach, co chcą ogólnie zrobić tu postacie - i ja podsumuję 4 grudnia o 21.
- napisać 2 rundy między sobą, beze mnie, jeśli chcecie wejść w interakcje. W tym drugim przypadku prośba, aby zamknąć się do 6 grudnia wieczorem - wtedy rzucę podsumowanie i przekażę tutaj + w szpalcie Zakonu, co potencjalnie w ramach pokłosia.
@Heather Wood @Cain Bletchley @Mavelle Bones
EDIT
Rzuty i krytyczna porażka