30.11.2023, 22:58 ✶
Spojrzała na Brennę podejrzliwie, jakby chciała się upewnić, że za jej słowami stoi faktycznie jasność umysłu. Nawet lekko podniosła różdżkę, by oświetlić jej twarz i sprawdzić, czy poprawnie reaguje na światło. Najwyraźniej to, co Olivia zobaczyła, uspokoiło ją, bo kiwnęła głową.
- Niech ci będzie - ale pokazała dwoma palcami na swoje oczy, a potem na Brennę, żeby pokazać, że ją obserwuje. A potem ruszyła za nią. Ostrożnie stawiała kroki, czasem patrząc pod nogi, a czasem po prostu rozglądając się po korytarzach, szukając jakichś punktów orientacyjnych, charakterystycznych. Niby zostawiały ślady, ale jakoś tak... Może tutaj wcześniej ktoś był? A może też wpadł na pomysł znaczenia swojej ścieżki? Nie zauważyła niczego takiego, ale nie traciła nadziei. No i trochę bała się tych szkieletów, o których przeczytała w książce. Ich też nie widziała i tu wolałaby, by ten stan się nie zmienił.
Od razu zauważyła blask. Olivia zwolniła i schowała książkę do torby.
- Tego tam nie było - powiedziała szeptem do koleżanki, stając obok niej. Ani myślała zeskakiwać pierwsza, podobnie jak Brenna trzymała różdżkę w pogotowiu, ale nic się nie działo. Najpierw rozejrzała się, żeby zobaczyć czy było tutaj jakieś wyjście, ale żadnego nie zauważyła. Musiałaby jednak obejść sadzawkę, a do tego się na razien ie paliła. Olivia schyliła się więc i wzięła kamień do ręki. - Te mugolskie sposoby są czasem przydatne. Bierz drugi, rzucamy.
Ale nie rzucała pierwsza - kulturalnie postanowiła poczekać na koleżankę, zanim zacznie wykonywać nieracjonalne ruchy.
- Niech ci będzie - ale pokazała dwoma palcami na swoje oczy, a potem na Brennę, żeby pokazać, że ją obserwuje. A potem ruszyła za nią. Ostrożnie stawiała kroki, czasem patrząc pod nogi, a czasem po prostu rozglądając się po korytarzach, szukając jakichś punktów orientacyjnych, charakterystycznych. Niby zostawiały ślady, ale jakoś tak... Może tutaj wcześniej ktoś był? A może też wpadł na pomysł znaczenia swojej ścieżki? Nie zauważyła niczego takiego, ale nie traciła nadziei. No i trochę bała się tych szkieletów, o których przeczytała w książce. Ich też nie widziała i tu wolałaby, by ten stan się nie zmienił.
Od razu zauważyła blask. Olivia zwolniła i schowała książkę do torby.
- Tego tam nie było - powiedziała szeptem do koleżanki, stając obok niej. Ani myślała zeskakiwać pierwsza, podobnie jak Brenna trzymała różdżkę w pogotowiu, ale nic się nie działo. Najpierw rozejrzała się, żeby zobaczyć czy było tutaj jakieś wyjście, ale żadnego nie zauważyła. Musiałaby jednak obejść sadzawkę, a do tego się na razien ie paliła. Olivia schyliła się więc i wzięła kamień do ręki. - Te mugolskie sposoby są czasem przydatne. Bierz drugi, rzucamy.
Ale nie rzucała pierwsza - kulturalnie postanowiła poczekać na koleżankę, zanim zacznie wykonywać nieracjonalne ruchy.