Najgorsze w tym wszystkim było czekanie. Cierpliwość. Trzeba było przetrwać jakoś nadchodzące zmiany. Niewielu się one podobały. Niektórzy jak Mulciberowie, od razu podjęli decyzję o odejściu. Inni się wahają. Rozważają taką możliwość. Jeszcze inni postanowili zacisnąć zęby i spróbować wytrzymać ten okres.
Dyplomatycznie Robert odniósł się do słów Nicholasa, nie ciągnąc tego tematu dalej. Nicholas też nie drążył, rozumiejąc sytuację. Odpowiedź przyjdzie sama.
Wielu czarodziejom wybór szlamy nie podobał się. Nicholas dokończył zdanie za nauczyciela. Otwarcie też mówiąc, co on sam myśli na temat obecnego już Ministra Magii. Utrzymywał jednak ściszony ton, aby ściany niczego nie wychwyciły z ich rozmowy, nawet jeżeli nie padały żadne nazwiska. Tyle lat współpracy, nauczyło Nicholasa odczytywać mowę ciała Roberta. Wymowne milczenie, było dla niego jasno zrozumiałe. Uniósł kącik ust, łapiąc się na własnej głupocie. To nie było miejsce na tak otwarte rozmowy, które w tym miejscu były niebezpieczne. Żaden z nich nie potrzebował dodatkowych problemów.
- Będę uważał.Zapewnił, ściszonym przepraszającym tonem, przyjmując karcące słowa. Nicholas dość szybko rozumiał swoje błędy. I starał się jak najmniej ich popełniać. Wciąż jest młody i dokształca się, zbiera doświadczenie. Może będą mieli jeszcze okazję, gdzieś indziej porozmawiać. Jeżeli kontakt będzie utrzymywany.
- Nigdy bym nie przypuszczał, że do tego dojdzie. Ale chciałbym przy okazji podziękować Panu za wsparcie, rady, wiedzę i pomoc z utrzymaniem się tutaj w Departamencie. Dzięki Panu nauczyłem się wiele. Jeżeli to możliwe, chciałbym utrzymywać kontakt.
Nicholas szanował Roberta. Gdyby nie znajomości wuja z Mulciberem, pewnie nie udałoby mu się opanować Oklumencii. Utrzymać na swoim stanowisku w Departamencie Tajemnic, gdyż tylko nielicznym się to udaje. A tutaj, Nicholas miał zapewnione plecy. Bo i ojciec jest szefem innego Departamentu, jak tutaj otrzymał wsparcie od rodziny Mulciber. Teraz sam musi sobie poradzić. Wiedział jak się tutaj pracuje. Na co uważać, z kim rozmawiać. Mimo tego pożegnania, młody Yaxley nie chciał, aby wraz z odejście Roberta z Ministerstwa, stracili kontakt ze sobą.