• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
1972, Wiosna/Lato | Jeździec bez głowy

1972, Wiosna/Lato | Jeździec bez głowy
Obserwator
Nie możesz winić lustra za to, że odbicie ci się nie podoba.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrick ma ciemne włosy i ciemne oczy. Najczęściej na jego twarzy gości trzydniowy zarost. Jest wysoki, ale nie przesadnie (ok. 185 cm), raczej wysportowany. To ten typ, który rzadko można zobaczyć w garniturze, bo woli ubrania wygodne, które nie krępują jego ruchów. A poza tym garnitury wyróżniają się w tłumie a on lubi się z nim stapiać. Dużo się rusza. Chociaż w towarzystwie potrafi sporo mówić i często żartować, zdaje się, że równie dobrze odnajduje się w swoim własnym towarzystwie. Często można go zobaczyć szkicującego coś namiętnie. Wieczorami można go czasem spotkać w barach. Zawsze wtedy siedzi gdzieś w rogu.

Patrick Steward
#6
01.12.2023, 20:35  ✶  
27 maja 1972

Beltane już minęło, ale jego konsekwencje miały się ciągnąć za Patrickiem jeszcze przez długi czas. I, wbrew wszystkiemu, nie chodziło tylko o pożogę, do której doszło za sprawą śmierciożerców. Chodziło o wkroczenie do ognia, o przedostanie się do limbo, o spotkanie z duchem ojca, o jego wspomnienia, które w sobie nosił (a których istnienie starał się za wszelką cenę ukryć przed wszystkimi dookoła). Chodziło wreszcie o to, że stał się Zimny a przez to sławniejszy niż chciałby być i ten stan nie tyle nawet go niepokoił, co sprawiał, że trudno było mu zachowywać się i żyć jak dotychczas.
Skończył się czas beztroskiego pałętania się nocą po pubach, skończyło się obserwowanie i rysowanie przypadkowych ludzi. Skończyło się wreszcie… sam nawet nie potrafił tego dokładnie nazwać, ale coś się w nim zmieniło. Nie był do końca pewien, czy na lepsze, czy na gorsze.
Na przesłuchaniu stawił się dopiero w drugiej połowie maja. Dwa dni po tym, jak wreszcie wrócił do pracy po wykorzystaniu kilkudniowego urlopu. Trzy po poznaniu szóstego wspomnienia ojca.
Wchodząc do pomieszczenia przywitał się z siedzącą tam Harper oraz Bonesem. Trochę machinalnie sięgnął po kubek z parującą kawą i usiadł na wskazanym miejscu.
- Początkowo wszystko chyba przebiegało właściwie. Byłem na patrolu z Erikiem Longbottomem. Krążyliśmy między straganami, pilnując bezpieczeństwa… - zaczął neutralnym tonem. Myśli nieubłaganie ciągnęły go do ognia, do gładkiej tafli jeziora, do limba, ale jeszcze do nich nie sięgał. Zamiast tego opisał jak zneutralizowali z Longbottomem człowieka z atramentu, jak spotkali brygadzistkę Mavelle Bones i aurorkę Victorię Lestrange. Starał się opisywać dość szczegółowo, choć pewnie – z uwagi na to, że od tych wydarzeń minęło już trochę czasu, coś mogło mu umknąć.
Ale przecież to nie ta część Beltane była najważniejsza.
- Atak rozpoczął się wieczorem. Przez spanikowany tłum ludzi zostaliśmy rozdzieleni z Erikiem. Zaraz spotkałem aurorkę Victorię Lestrange. Zaledwie chwilę później dołączyła brygadzistka Bones… - wtedy to wszystko wydawało się płynąć tak szybko. Tak nieznośnie szybko. – Widzieliśmy słupy światła, które wyrosły jak spod ziemi wokół ogniska. Jeden z nich był inny, wirował, widziałem jak zranił jakąś czarownicę, więc rzuciliśmy się ku niemu biegiem, by go zneutralizować. Zrobiła to aurorka Lestrange…
Tu Patrick sięgnął po kubek z kawą. Objął go zimnymi rękami i przez kilka sekund przyglądał się znajdującemu się w środku płynowi, porządkując w głowie tamte wydarzenia. Opisywał powoli, starając się nie pominąć niczego lub nie pomylić się w opisie. Nie chciał brać na siebie cudzych zasług. Opisał jak śmierciożercy wyczarowali ścianę czarnego ognia, jak we trójkę (on, Bones i Lestrange) zostali odcięci od reszty, jak próbowali niszczyć snopy światła, jak przyszło im walczyć z uciekającymi śmierciożercami, jak wytrącił jednemu z nich różdżkę a Victoria zaklęciem spętała śmierciożercom nogi, jak nagle zaatakował ich żywiołak.
- Nie za bardzo wiedzieliśmy na czym powinniśmy się skupić, więc reagowaliśmy na bieżąco – dodał trochę usprawiedliwiającym tonem. Ale kto byłby przygotowany na coś takiego?
A potem przeszedł do części o tym, że Victoria poczuła dziką chęć, by rzucić się w ogień. Przyznał, że na początku wydawało mu się to jakimś podstępem, więc ją złapał i jej to uniemożliwił. Ale później opowiedziała im o jakiejś umierającej kobiecie, więc podjęli decyzję by spróbować ją uratować i… i wkroczyli do ognia.
- Od tego momentu nie wiem, co działo się na polanie ognisk aż do chwili, w której ocknąłem się następnego dnia w namiocie medyków. Wszystkie moje wspomnienia dotyczą… limbo – przyznał cicho. – Nie wiem na ile rzeczywiście są prawdziwe. Być może to miejsce, który każdy odbiera trochę inaczej.
I znowu skupił się na opowiedzeniu o tym co się działo w tym międzyświecie. Opisał jak wynurzyli się w jeziorze, ich wędrówkę przez ścieżkę martwych roślin, jak spotkali zamordowaną przez śmierciożerców i ich mistrza kobietę, jak słyszeli głosy, które próbowały ich zniechęcić do dalszej wędrówki, jak dotarli do samego centrum.
- Voldemort wkroczył do limbo z… chyba trójką popleczników, ale dwóch z nich nie dotarło do końca drogi razem z nim. Ten, który dotarł… oni we dwóch jakoś zaczerpnęli z tego błękitnego wiru – opisał. – Musieli wiedzieć jak to zrobić, bo gdy myśmy się tam zbliżyli… - i znowu opisał jak zaczęli tracić pamięć, jak wypłynęły ku nim półprzezroczyste postacie, jak w jakiś sposób udało im się wrócić wspomnienia, jak Voldemort próbował ich przekonać do przyłączenia się do siebie, jak jego poplecznik ich nieudolnie zaatakował. Tu, wyraził przypuszczenie, że jeśli limbo oddziaływało na wszystkich tak samo, ten czarodziej również mógł stać się zimny. Steward trochę się wahał, ale powiedział też o wirującym kamieniu opuszczonym przez czarnoksiężnika i przepowiedni, którą usłyszał podczas Ostary i że ta przepowiednia skłoniła go, dosłownie, do rozbicia kamienia wyczarowanym młotkiem.
- Straciłem przytomność niedługo po tym i ocknąłem się na leżance w namiocie – dopił swoją kawę. – O śmierci Derwina Longbottoma dowiedziałem się dopiero jak już odnaleziono jego ciało. Nie widziałem go podczas ataku. Nie spotkałem również wtedy brygadzistki Heather Wood.
O jej stanie też dowiedział się po czasie. I to chyba było wszystko, co Patrick mógł powiedzieć o tamtym dniu i nocy.
Ale to nie było wszystko, co zrobił, bo kiedy tylko na chwilę został sam z Moody, zapytał wprost:
- Harper, co się dzieje? Mogę ci jakoś pomóc?
Po uzyskaniu odpowiedzi, opuścił pomieszczenie przesłuchań.

Rzut 1d100 - 31
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (755), Brenna Longbottom (1587), Erik Longbottom (1521), Eutierria (807), Heather Wood (549), Mavelle Bones (919), Orion Bulstrode (549), Patrick Steward (863), Victoria Lestrange (996)




Wiadomości w tym wątku
1972, Wiosna/Lato | Jeździec bez głowy - przez Eutierria - 25.11.2023, 23:30
RE: 1972, Wiosna/Lato | Jeździec bez głowy - przez Brenna Longbottom - 26.11.2023, 01:07
RE: 1972, Wiosna/Lato | Jeździec bez głowy - przez Heather Wood - 27.11.2023, 14:24
RE: 1972, Wiosna/Lato | Jeździec bez głowy - przez Erik Longbottom - 27.11.2023, 16:22
RE: 1972, Wiosna/Lato | Jeździec bez głowy - przez Victoria Lestrange - 27.11.2023, 22:08
RE: 1972, Wiosna/Lato | Jeździec bez głowy - przez Patrick Steward - 01.12.2023, 20:35
RE: 1972, Wiosna/Lato | Jeździec bez głowy - przez Mavelle Bones - 17.12.2023, 20:51
RE: 1972, Wiosna/Lato | Jeździec bez głowy - przez Atreus Bulstrode - 30.12.2023, 00:41
RE: 1972, Wiosna/Lato | Jeździec bez głowy - przez Orion Bulstrode - 06.05.2024, 20:20

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa