W słowach Laurenta, była absolutna racja. Mieszkanie często mówi o człowieku. O jego charakterze, zainteresowaniach, poglądach. Gdyby tak ocenić mieszkanie pod względem Nicholasa, brak dekoracji mógł stanowić pustkę, samotność. Zimne barwy ścian i brak na nich czegokolwiek, chłodne nastawienie do wszystkiego i tajemniczość. Nic więc dziwnego, że Laurent znając już częściowo Nicholasa, bez problemu był wstanie sobie wyobrazić jego mieszkanie. Słowa przez niego wypowiedziane, były bardzo trafne. I jeżeli zastanowić się, jak mogłoby wyglądać wnętrze miejsca zamieszkania Prewetta, było zapewne takie, jakie mu w iluzji przedstawiał. Ciepłe. Kiedy miejsce zamieszkania Nicholasa, było zimne. Dwa przeciwne fronty, zderzyły się tworząc parę.
- Zatem przeciwnością Twojego bałaganu, jest mój porządek.Odparł, jakby tak faktycznie mogło być. U Nicholasa był porządek, a to dlatego, że prawie nic tutaj nie było za bardzo przykuwającego oczy.
"Jesteś dla mnie wyjątkowy…" - te słowa, brzmiały jak docenienie kogoś. Tak mógł określić go Laurent. Coś jednak będącego w czarodzieju o zimnym sercu, przykuwało ciągle uwagę drugiego, od którego biło ciepło.
Rozmowa o wywiadzie schodziła na niezbyt już przyjemny tor Prewetta, więc Yaxley zakończył go, wyrzucając gazetę za kanapę. Dostał to co chciał. Jego opinię. Być może prawdziwą. Poznał jego zdanie na temat swojej drugiej osobowości, maski i tego dla kogo działa. Wiedział, jakie ma spojrzenie Laurent względem Śmierciożerców.
Nie chcąc marnować czasu, pozwolił sobie przejść do następnego etapu swojej gry, zachęcając Laurenta, aby usiadł obok niego. Jakby wiedział, co w tej kawiarni było w jego oczach ukryte. Zakodowana wiadomość, która została dzisiaj odczytana. Tutaj jednak nastąpiła niespodziewana zmiana, której Nicholas się nie spodziewał. Laurent podszedł do niego, ale nie żeby usiąść obok. Podszedł, aby zabrać mu szklankę z whisky i usiąść mu okrakiem na kolanach. Nicholas oparł się plecami o oparcie kanapy, jakby chciał mieć lepszy widok na selkie przed sobą. Jedno było interesujące. Laurent upił łyk alkoholu, który raczej nie był słaby. Zrobił to specjalnie? Zmarszczył brwi, obserwując go uważnie. Analizował jego każdy ruch, jak zgarnia ze swojej wargi kropelki płynu, aby po chwili natrzeć tym samym palcem, jego wargi. Nicholas odebrał do jako zaproszenie. Chwycił jego koszulę i pociągnął ku sobie, jednocześnie samemu ciałem zbliżając się do niego, aby pocałować go prosto w usta. Drugą rękę, położył na jego plecach. To była odpowiedź na jego pytanie.