01.12.2023, 22:48 ✶
Brenna porzuciła plecak, a Olivia torbę. Wzięła tylko różdżkę i po chwili wahania portfel, który przecież niewiele ważył, a przecież cholernie im się przyda, gdy wyjdą. Jeśli wyjdą. Nie, nie jeśli - na pewno wyjdą. Uda im się przepłynąć w jedną stronę, wydostaną się stąd i zapomną o sprawie. To znaczy ona zapomni, bo Brenna pewnie będzie musiała tu wrócić z kimś, kto specjalizuje się w pieczęciach, czarnej magii i klątwach. Pewnie będzie musiała też zająć się autorką tej nieszczęsnej książki, bo skoro Olivia się tematem zainteresowała, to pewnie pozostawało kwestią czasu, kto jeszcze przyjdzie sprawdzić, czy istnieje takie miejsce. I pal sześć mugoli, ale czarodzieje, wiedzeni ciekawością, byliby tu znacznie bardziej zagrożeni.
Zsunęła się cała do wody, mocno zaciskając palce na rozświetlonej różdżce. W jednej chwili otoczyło je zimno, ale nie ciemność. Olivia z zaskoczeniem rozejrzała się po podwodnej grocie, która emanowała jasnym, błękitnym blaskiem. Z samego początku Olivia nie dostrzegła kości - dopiero po chwili dotarło do niej, co ma pod stopami. Trochę zbladła, co w połączeniu z niebieskim światłem i jej rudymi włosami, teraz niemal czerwonymi pod wodą, wyglądało dość upiornie. Ale nie ruszały się: nic nie płynęło w ich stronę, nie atakowało... Quirke bała się głębiej odetchnąć, żeby przypadkiem nie nadwyrężyć płuc czy własnych sił. Pokazała Brennie uniesiony kciuk, że jest w porządku. To tylko kości, na dodatek zniekształcone przez podwodny obraz. Wyglądały upiornie, ale nie były niebezpiecznie. Korzystając z dziwnych płetw ruszyła za Brenną w stronę ciemnego korytarza.
Tutaj już zrobiło się bardziej przerażająco. Ta nieprzenikniona ciemność, wąski otwór... Ale chyba dadzą radę tam wpłynąć bez konieczności przeciskania się? Olivia podpłynęła bliżej, oświetlając sobie drogę różdżką. Mimo wszystko starała się nie zerkać w kierunku kości. Z obawą ale i z dziwnym uderzeniem adrenaliny oświetliła wejście do chyba podwodnego korytarza. Niewiele to dało, nie była w stanie na tyle go rozświetlić, by ocenić jak głęboki jest, gdzie zakręca i ile razy. Właśnie pakowały się w jedną wielką niewiadomą. Spojrzała na Brennę i pokazała na swój nadgarstek, jakby przypominając, że mają cholernie mało czasu. A i wyjścia nie miały, wiec gdy tylko Longbottom wpłynęła do korytarza pierwsza, za nią ruszyła Olivia, pomagając sobie wolną ręką. Umyślnie puściła Brennę przodem, uważała że w takiej sytuacji nie było co zgrywać bohatera i pchać się przed szereg. Brenna była bardziej doświadczona i szybciej podejmowała decyzje, więc to, kto miał płynąć pierwszy, było sprawą oczywistą. Pozostawało tylko mieć nadzieję, że po drodze nic na nie nie wyskoczy, chociaż sądząc po tym, że nie była to przepastna jama z wodorostami, a korytarz, to nic takiego nie powinno się raczej zdarzyć.
Zsunęła się cała do wody, mocno zaciskając palce na rozświetlonej różdżce. W jednej chwili otoczyło je zimno, ale nie ciemność. Olivia z zaskoczeniem rozejrzała się po podwodnej grocie, która emanowała jasnym, błękitnym blaskiem. Z samego początku Olivia nie dostrzegła kości - dopiero po chwili dotarło do niej, co ma pod stopami. Trochę zbladła, co w połączeniu z niebieskim światłem i jej rudymi włosami, teraz niemal czerwonymi pod wodą, wyglądało dość upiornie. Ale nie ruszały się: nic nie płynęło w ich stronę, nie atakowało... Quirke bała się głębiej odetchnąć, żeby przypadkiem nie nadwyrężyć płuc czy własnych sił. Pokazała Brennie uniesiony kciuk, że jest w porządku. To tylko kości, na dodatek zniekształcone przez podwodny obraz. Wyglądały upiornie, ale nie były niebezpiecznie. Korzystając z dziwnych płetw ruszyła za Brenną w stronę ciemnego korytarza.
Tutaj już zrobiło się bardziej przerażająco. Ta nieprzenikniona ciemność, wąski otwór... Ale chyba dadzą radę tam wpłynąć bez konieczności przeciskania się? Olivia podpłynęła bliżej, oświetlając sobie drogę różdżką. Mimo wszystko starała się nie zerkać w kierunku kości. Z obawą ale i z dziwnym uderzeniem adrenaliny oświetliła wejście do chyba podwodnego korytarza. Niewiele to dało, nie była w stanie na tyle go rozświetlić, by ocenić jak głęboki jest, gdzie zakręca i ile razy. Właśnie pakowały się w jedną wielką niewiadomą. Spojrzała na Brennę i pokazała na swój nadgarstek, jakby przypominając, że mają cholernie mało czasu. A i wyjścia nie miały, wiec gdy tylko Longbottom wpłynęła do korytarza pierwsza, za nią ruszyła Olivia, pomagając sobie wolną ręką. Umyślnie puściła Brennę przodem, uważała że w takiej sytuacji nie było co zgrywać bohatera i pchać się przed szereg. Brenna była bardziej doświadczona i szybciej podejmowała decyzje, więc to, kto miał płynąć pierwszy, było sprawą oczywistą. Pozostawało tylko mieć nadzieję, że po drodze nic na nie nie wyskoczy, chociaż sądząc po tym, że nie była to przepastna jama z wodorostami, a korytarz, to nic takiego nie powinno się raczej zdarzyć.