• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria

[11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#13
01.12.2023, 23:21  ✶  


Nie było niczego zdrowego w zajmowaniu się kimś a nie samym sobą. Było to absolutnie niezdrowe i szkodziło zazwyczaj też drugiej stronie, nie tylko tobie samemu, jeśli tylko osoba ta była bliska. Po człowieku to było widać, nawet jeśli był niezły w ukrywaniu. Bo Victoria była w tym naprawdę dobra. Szczególnie z tą oklumencją, która wielu rzeczy nie pozwalała podejrzewać, domyślać się, odgadnąć. Tak, niektórych rzeczy mówić nie trzeba, a inne powiedzenia wręcz wymagały. Wspomnienia, chociaż malutkiego napomknięcia. Czy to jednak rzeczywiście nie miało znaczenia, jaką miałeś płeć? Czy to było takie proste, takie banalne? Bo to krótkie zdanie, które właśnie wypowiedziała, w słowach potrzebnych, zdradzających bardzo wiele, było elementem zaskoczenia tego spotkania. Nie tym, co wstrząsało czy burzyło światopogląd, ale na pewno tym, które coś podważało. Bo płeć miała bardzo duże znaczenie - podobno. Definiowała wiele. Twoje miejsce w społeczeństwie, w rodzinie, to, jak będziesz postrzegany przez ludzi, w większości rodzin to, czy spuścizna będzie twoja, czy jednak nie. A to tylko kilka z oczywistych elementów, jakie znajdowały się na tej liście. To nie były bezpieczne słowa. Bo to miało znaczenie - aż za dużo znaczenia. Dyktowało to, na co sobie możesz pozwolić, a na co nie. Kogo kochać, a co kryć w całkowitych odmętach własnego serca. To było zasiane ziarno - jemu jeszcze przyjdzie zakwitnąć. Będzie to róża, która podlana zostanie wieloma kroplami krwi na ziemi, w której wyrosła.

- Nie zamierzam. - Uspokoił ją, kiedy wspomniała o tym, żeby się nie smuć. Od razu też uśmiech na nowo zawitał na jego twarz, kiedy skierował na nią pełne wyrozumiałości spojrzenie. Zrozumienia, akceptacji, chociaż co tu było do rozumienia? Jej zmartwienie? To, że nie chciała, żeby był smutny? Wszystko to wydawało się być banalnymi oczywistościami, a i tak chciał ją upewnić w tych niby to oczywistościach. - Dzień, tak? 24 godziny... - Spoglądając na zegarek odjął godzinę... dwie godziny. Dla bezpieczeństwa dwie godziny. Czyli do jutrzejszego poranka POWINIEN być "spokój". Tudzież wielki niepokój powodowany tym, co mógł powyczyniać. Czego można było potem żałować, a czego jednak nie. Jeśli przyjdzie mu popełnić błędy to przecież było oczywistym - winna będzie tutaj tylko jedna osoba i nie będzie to Victoria. Ale nie zamierzał robić niczego, co mogłoby potem przynieść ból sobie czy innym. Za to chciał się pobawić, ponieść ten żart dalej, który szczęśliwym trafem okazał się go naprawdę bawić. Nawet jeśli nie było w samym żarcie wyrafinowania to było go wystarczająco w nim samym. A przynajmniej tak sądził patrząc w lustro. Bo to, co stworzył ten poltergeist było naprawdę doskonałe.

- Pióra feniksa mi nie pasują. Ale jeśli ci się podobają mogę porosnąć kilkoma. - Do elementu ognia było mu bardzo daleko, tak samo jak nie uważał, by zrodził się w czerwieni - to na aniołach zfokusowane były jego oczy, to one zachwycały swoją gracją i jednocześnie gniewem, to one niosły świętość. Tylko tak jak nie wszyscy mugole wierzyli w Boga Jedynego, tak nie wierzyli w niego wszyscy czarodzieje. Laurent wierzył - jakaś boskość musiała czuwać nad tym światem, kaprysem jak i łaską kołysać liniami życia, jedne gasić, drugie podpalać. Ale to nie była wiara, która wykluczałaby jakąkolwiek z sił, ograniczana do jednego wierzenia. Dla Victorii jednak mógłby się przybrać w te czerwone, ogniste pióra, nawet gdyby mu miały przypalić plecy. Chciał je jej ofiarować, dać, złożyć w podzięce i na ołtarzu doznań tych, które między sobą dzielili i tych, które jeszcze mogli mieć przed sobą. - To dobrze. Niech będzie. - Bo on zamierzał rzucić wyzwanie temu miastu. Był tego całkowicie pewny, kiedy znów obrócił głowę do lustra i posłał samemu sobie ostatni uśmiech przed tymi oględzinami pokoju - najpierw powierzchownymi, a potem bardziej dogłębnymi.

- Bardzo mi to miło słyszeć. - Przyznał z powagą i też z aprobatą spojrzał na Victorię, żeby jednak zaraz podejść i jeszcze raz ją przytulić - tym razem właśnie dlatego, że był z niej po prostu dumny. - Jestem z ciebie dumny. To pierwszy krok, ale bardzo rozsądny. Zobaczysz, że odżyjesz. - Jemu żyło się lepiej poza Keswick. Rozłożył dzięki temu własne skrzydła, z których mógł wyrywać dla ludzi cenne lotki. - Tylko jeśli to może być powodem do kolejnej kłótni, to co było elementem tej pierwszej?



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (8535), Victoria Lestrange (9292)




Wiadomości w tym wątku
[11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 29.11.2023, 16:03
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Lucy | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 29.11.2023, 23:49
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Lucy | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 30.11.2023, 00:44
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Lucy | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 30.11.2023, 01:32
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Lucy | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 30.11.2023, 02:27
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Lucy | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 30.11.2023, 13:51
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Lucy | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 30.11.2023, 15:05
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Lucy | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 30.11.2023, 19:32
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Lucy | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 30.11.2023, 20:44
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Lucy | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 30.11.2023, 23:14
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Lucy | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 01.12.2023, 00:22
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 01.12.2023, 02:18
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 01.12.2023, 23:21
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 02.12.2023, 01:26
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 02.12.2023, 12:37
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 02.12.2023, 15:44
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 02.12.2023, 19:06
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 02.12.2023, 21:00
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 02.12.2023, 21:44
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 02.12.2023, 23:02
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 04.12.2023, 13:28
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 04.12.2023, 21:03
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 04.12.2023, 23:43

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa