01.12.2023, 23:42 ✶
Na szczęście dla otoczenia Olivia nie miała takich zapędów, by otwierać cukiernię czy restaurację. Robiła to czysto hobbistycznie, dla najbliższych, do których Tristan niewątpliwie się zaliczał. Z różnym efektem co prawda, ale to już było mniej ważne. Ważne było to, że naprawdę się starała i wkładała w to całe serce. A jeśli kurs miał uratować Tristana przed otruciem, to tym lepiej.
W odpowiedzi na jego pytanie odetchnęła raz czy drugi i wzruszyła ramionami. Mogła ściemnić, że to nieprawda, to był przypadek, ale nie lubiła kłamać.
- Tak. A bo co? - sięgnęła do kieszeni i wyciągnęła paczkę papierosów. Doskonały pomysł po szaleńczym biegu, jakby jej płuca niewystarczająco dostały w kość. Odpaliła fajkę od zapalniczki i zaciągnęła się dymem, wyzywająco unosząc głowę. - Należało jej się, niech się cieszy że kelnerka nie przyniosła jej nic gorącego. Mam nadzieję, że napluje jej do kawy czy co tam zamówiła.
Olivia była dość skomplikowaną osobą. Teraz, gdy opierała się plecami o ścianę budynku i patrzyła na Tristana, przypominała bardziej zbuntowaną nastolatkę, która kłóci się z rodzicami o to, że niezdrowo jest palić w tym wieku.
- Baba była okropna, sam słyszałeś. Zresztą sam pewnie masz nieprzyjemność rozmawiać z takimi chamami, pomyśl jaki świat byłby piękny, gdyby ludzie reagowali na wyżywanie się na innych? - wypaliła ćmika do połowy. Nie rzuciła go jednak jak bandytka na ziemię, zamiast tego kucnęła i zgasiła go o chodnik, a kiepa wyrzuciła do kosza, upewniając się że na pewno dobrze go zgasiła. Niemal od razu wrzuciła do ust miętówkę z pudełeczka, które miała zawsze przy sobie, w razie gdyby miała skorzystać z fiuu czy komuś by przyszedł durny pomysł do głowy, żeby ją teleportować.
Ruszyła za Tristanem, oddając mu prowadzenie, bo kompletnie nie wiedziała, dokąd idą.
- Jest tu jakiś park albo coś w tym rodzaju? Jak bardzo lubię spacerować po mieście, tak czasem lepiej się wyciszyć w otoczeniu zieleni - zapytała, otrzepując ręce jakoś tak odruchowo.
W odpowiedzi na jego pytanie odetchnęła raz czy drugi i wzruszyła ramionami. Mogła ściemnić, że to nieprawda, to był przypadek, ale nie lubiła kłamać.
- Tak. A bo co? - sięgnęła do kieszeni i wyciągnęła paczkę papierosów. Doskonały pomysł po szaleńczym biegu, jakby jej płuca niewystarczająco dostały w kość. Odpaliła fajkę od zapalniczki i zaciągnęła się dymem, wyzywająco unosząc głowę. - Należało jej się, niech się cieszy że kelnerka nie przyniosła jej nic gorącego. Mam nadzieję, że napluje jej do kawy czy co tam zamówiła.
Olivia była dość skomplikowaną osobą. Teraz, gdy opierała się plecami o ścianę budynku i patrzyła na Tristana, przypominała bardziej zbuntowaną nastolatkę, która kłóci się z rodzicami o to, że niezdrowo jest palić w tym wieku.
- Baba była okropna, sam słyszałeś. Zresztą sam pewnie masz nieprzyjemność rozmawiać z takimi chamami, pomyśl jaki świat byłby piękny, gdyby ludzie reagowali na wyżywanie się na innych? - wypaliła ćmika do połowy. Nie rzuciła go jednak jak bandytka na ziemię, zamiast tego kucnęła i zgasiła go o chodnik, a kiepa wyrzuciła do kosza, upewniając się że na pewno dobrze go zgasiła. Niemal od razu wrzuciła do ust miętówkę z pudełeczka, które miała zawsze przy sobie, w razie gdyby miała skorzystać z fiuu czy komuś by przyszedł durny pomysł do głowy, żeby ją teleportować.
Ruszyła za Tristanem, oddając mu prowadzenie, bo kompletnie nie wiedziała, dokąd idą.
- Jest tu jakiś park albo coś w tym rodzaju? Jak bardzo lubię spacerować po mieście, tak czasem lepiej się wyciszyć w otoczeniu zieleni - zapytała, otrzepując ręce jakoś tak odruchowo.