17.11.2022, 19:15 ✶
Florence skrzyżowała ramiona na piersiach, obserwując, jak pan Friskey i trójka jego pociech opuszczają salę. Potem jeszcze nawet zerknęła za nimi na korytarz, chcąc upewnić się, że faktycznie sobie pójdą i żadne z dzieci, broń Merlinie, nie umknie spod opieki ojca, by ukryć się w którejś z sal.
Mieli tutaj naprawdę wystarczająco dużo problemu bez takich cudów.
Dopiero gdy zniknęli jej z oczu, Bulstrode cofnęła się, by zapisać datę wizyty, nazwisko pacjenta oraz wydany eliksir w notatniku. Później musiało to dodatkowo trafić do oficjalnych rejestrów. Wolała nie zdawać się w takich wypadkach tylko na rejestrację, gdzie czasem panowało za duże zamieszanie.
- Zamierzam sprawdzić stan pacjentów pod dwunastką i wypisać pacjentkę spod siódemki, jeśli nie ma już efektów ubocznych klątwy. O ile w międzyczasie nie wpadnie nikt, komu buty zjadają nogi. Możesz iść ze mną, jeżeli nie masz nic ważniejszego do zrobienia - powiedziała Bulstrode. Chwilowo nie potrzebowała już asysty, ale Fernah okazała się przydatna przy ogarnianiu małej katastrofy, jaką bez wątpienia była rodzina Friskeyów, więc nie było powodów, aby jej odmawiać.
Zatrzasnęła notatnik, wsunęła go do kieszeni uzdrowicielskiej szaty, a potem poprawiła ubranie. Pozbyła się z niego dwóch zabłąkanych piórek z orlich skrzydeł, wygładziła rękaw, nieco pomięty, kiedy szarpała się z dzieciakiem.
- Tylko rozczesz włosy - rzuciła jeszcze. Lekka nerwica natręctw Florence objawiała się w różny sposób, a tu łączyła się z przekonaniem, jak powinien prezentować się uzdrowiciel.
Wymaszerowała z sali, ruszając na szpitalny korytarz.
Mieli tutaj naprawdę wystarczająco dużo problemu bez takich cudów.
Dopiero gdy zniknęli jej z oczu, Bulstrode cofnęła się, by zapisać datę wizyty, nazwisko pacjenta oraz wydany eliksir w notatniku. Później musiało to dodatkowo trafić do oficjalnych rejestrów. Wolała nie zdawać się w takich wypadkach tylko na rejestrację, gdzie czasem panowało za duże zamieszanie.
- Zamierzam sprawdzić stan pacjentów pod dwunastką i wypisać pacjentkę spod siódemki, jeśli nie ma już efektów ubocznych klątwy. O ile w międzyczasie nie wpadnie nikt, komu buty zjadają nogi. Możesz iść ze mną, jeżeli nie masz nic ważniejszego do zrobienia - powiedziała Bulstrode. Chwilowo nie potrzebowała już asysty, ale Fernah okazała się przydatna przy ogarnianiu małej katastrofy, jaką bez wątpienia była rodzina Friskeyów, więc nie było powodów, aby jej odmawiać.
Zatrzasnęła notatnik, wsunęła go do kieszeni uzdrowicielskiej szaty, a potem poprawiła ubranie. Pozbyła się z niego dwóch zabłąkanych piórek z orlich skrzydeł, wygładziła rękaw, nieco pomięty, kiedy szarpała się z dzieciakiem.
- Tylko rozczesz włosy - rzuciła jeszcze. Lekka nerwica natręctw Florence objawiała się w różny sposób, a tu łączyła się z przekonaniem, jak powinien prezentować się uzdrowiciel.
Wymaszerowała z sali, ruszając na szpitalny korytarz.
Koniec sesji